#1vE1C

Jak zawsze co sobotę, po zakupach w Biedronce, wracałem do domu. Moją uwagę przykuła suczka owczarka niemieckiego. Widać było że jest zadbana, ale wyglądała na przestraszoną i nie było widać nigdzie właściciela. Od razu domyśliłem się, że się zgubiła. Dziwnym przypadkiem stała obok słupa, na którym była przywieszona karteczka "Uciekła suczka owczarka niemieckiego". Zadzwonilem na numer i poprosiłem o przyjazd, bo znalazłem "zgubę". 

Pani przyjechała i od razu rozpłakała się. Zaczęła dziękować i wręczyła mi kopertę z nagrodą (normalnie nie przyjąłbym jej, ale mam taki okres że te 100zł bardzo mi się przyda). Widziałem wiele szczęśliwych osób w życiu, ale mina kobiety po tym jak zobaczyła swoją suczkę wzruszyła mnie :)
zuzam93 Odpowiedz

Tez miałam ostatnio taki przypadek. Zaginęła mi kotka schroniskowa (była 2 lata u mnie w domu, wychodziła w puszorkach). Wyszła przez okno no i klops. Szukałam dookoła domu, ale, że tutaj lata pełno psów moja nadzieja na odnalezienie malała. Aż jednego wieczoru wracałam autem z cmentarza od dziadka, jadę a przed moim miastem obok drogi przy rowie świecą się oczy. Nie wiem czemu, ale w mózgu od razu wiedziałam, że to moja kota. Zatrzymuję się a to ona, schowała się w kukurydzy, zawołałam ją i od razu przybiegła płacząc miaucząco a ja razem z nią. Popłakałam się ze szczęścia, żalu, że tyle była na dworze i chyba z wdzięczności. Wspaniałe uczucie. A teraz kota wróciła do siebie i śpi w mojej torbie :)

Hasztag

To nie tylko ja zamiast mówić "kotka", czy "kocica" używam zwrotu "kota" :D

Zozol Odpowiedz

Wiedziała gdzie stać! :)
Cieszę się i też dziękuję, że się zainteresowałeś psiakiem. Większość osób niestety przeszła by obok obojętna.

Jasnosiwa

większość, pewnie postąpiłabym tak samo, jak pan z opowieści:D

DziuraweSkarpety

Też wierzę w ludzi. I myślę że mimo zabiegania i mnóstwa spraw wielu ludzi jest wrażliwych i pomaga innym. Fajna historia z happy endem.

Zozol

Jasnosiwa, szczerze wątpię. Przecież tyle ważnych spraw jest do załatwienia! Kto będzie marnował swój cenny czas na jakiegoś tam psa? Może jest to kwestia tego, że kilka lat temu ze stolicy wyprowadziłam się na wieś i ciągle szukam domów dla psów, które są wyrzucane z samochodów..

sylwa76

albo by się przestraszyły bo to duży pies jest

anonimowa1000 Odpowiedz

Cwaniara ;)

Lela Odpowiedz

Ostatnio z siostrami znaleźliśmy 3-miesięcznego kotka. Zabraliśmy go do domu, a tam daliśmy mu mleko i szynkę, bo nie jadł 1 dzień. Potem siostra zadzwoniła do właściciela i mu go oddaliśmy. Chciał dać nam pieniądze, ale nie wzięliśmy. Ot, taka sąsiedzka pomoc :)

Elembivoss Odpowiedz

Dobrze że tacy ludzie chodzą po ziemii jeszcze.
Pozdrawiam ;)

Gwiazdka Odpowiedz

A mi akurat niedawno zaginął kot :(. Ale i tak szacun, aż wraca wiara w ludzi jak się czyta takie historie ♡

poloczeniealarmowe Odpowiedz

U mnie w miasteczku cały czas biegają bezdomne psy które się rozmnażają w zastraszającym tempie. Jednak władze mówią, że nic nie mogą zrobić bo oddanie ich dużo kosztuje a oni nie mają pieniędzy. Ostatnio był przypadek gdy suczka urodziła 7 szczeniąt- 6 uśpili a 1 zostawili. Jednak suczkę i szczenię oddali do hotelu dla psów. Kiedyś w każdym bloku w tym i w moim została powieszona karteczka o niedokarmianie bezdomnych psów. Lecz mieszkańcom mojego bloku się to nie spodobało i poszliśmy do burmistrza. Teraz nie ma zakazu dokarmiania psów, a prawie na każdej ulicy można spotkać przynajmniej jedną miskę z jedzeniem lub piciem.

julia333 Odpowiedz

pewnie psiak czuł zapach właścicielki na słupie i czekała tam na nią... kochany zwierz. Brawo dla Ciebie, niewiele osób zauważa, że pies jest przestraszony i w potrzebie.

jestemjakajestem Odpowiedz

piękne ♡♥♡

sxsxsx Odpowiedz

Mam małego psa który czasem razem z kolegami z osiedla lubi sobie uciec i zrobić tzw meski wypad....zawsze szybko udawało się go zlokalizować na naszej ulicy,dalej nie chodził. Pewnego dnia zniknął kilka godzin go nie było, noc zawalona histeria z mojej strony do granic możliwości jeździłam autem (w piżamie) i rozpaczliwie wołałam go po osiedlu, mama drugim, akcja poszukiwawcza pełną parą... ja w głowie z myślą, że na pewno gdzieś leży w rowie coś mu się stało i marznie,moknie przez głupi deszcz, wpadł do rzeczki obok i same złe myśli, a mój mały powsinoga? z uśmiechem na pyszczku cały brudny i uradowany wracał sobie do domu już bo się zmęczył... nigdy nie pomyślałabym jak łzy głębokiej histerii depresji i uczucia że straciło się cząstkę siebie potrafią szybko zmienić się w morze łez radości... nikomu takich przeżyć nie życzę !

Zobacz więcej komentarzy (1)
Dodaj anonimowe wyznanie