Spotkałyśmy się na porodówce za granicą. Obie byłyśmy Polkami, więc przyznali nas do jednej sali. Wszyscy mieli pewność, że koleżanka urodzi pierwsza, patrząc na to jakie ma skurcze (porody były wywoływane). Nad ranem urodziłam syna, a ona męczyła się jeszcze 3 dni i skończyło się cesarką. Miałyśmy ze sobą kontakt cały czas (w sumie nadal mamy). Po pół roku spotkałyśmy się, by porozmawiać, dzieci się pobawiły. Podczas rozmowy żartowałyśmy, że następne dziecko znowu będziemy rodzić razem.
Minęło trochę czasu, w międzyczasie wróciliśmy do Polski. Zaszłam w kolejną ciążę i pewnego dnia napisałam do koleżanki z porodówki. Wygadałam się jej, że jestem w ciąży. Ona w szoku, bo okazało się, że ona również. Terminy nasze były odległe o kilka dni.
Urodziłyśmy tego samego dnia, zgodnie z umową.
Dodaj anonimowe wyznanie
Przez chwilę myślałem, że wasze dzieci podmienili za pierwszym razem
Ja też :)
Rodziła 3 dni? Cholera, jednak nie chce byc matka
Nawet bez tej wiedzy nie chcę nią być. :I
W prawie każdym Kraju Europy na porodowce sa osobne sale jednoosbowe.