#2DA6h
Mój brat znalazł sobie narzeczoną. Akurat przebywałam w Anglii i tak się poplątało, że na ślub miałam nie przyjechać. Brat zdenerwowany i przejęty chciał ślub przekładać, ale jego narzeczona zrobiła mu awanturę, a ja stanęłam po jej stronie. Bo przecież wszystko już zaplanowane, wynajęte, opłacone, a do tego nikt nie miał pewności, kiedy moje problemy się skończą.
Godzina do wesela, a ja nagle wpadam do domu, bo zdarzył się cud i jednak udało mu się przybyć do Polski. Nie miałam sukni, ale moja kuzynka zasugerowała, że coś mi pożyczy. Zmieściłam się tylko w jej skromną, białą suknię do kolan.
Wesele. Wszyscy się dobrze bawią, nikt nie zwraca na mnie większej uwagi... Tylko panna młoda wciąż zdenerwowana zerka. No ale nic nie mówiła, więc doszłam do wniosku, że nie będę się tym przejmować.
Mijały miesiące, wróciłam do Polski, w końcu minął rok. Po rodzinie zaczęły się rozchodzić dziwne plotki na mój temat, ale jakoś nie potrafiłam tego połączyć z jej krzywieniem się na ślubie.
Dwa lata później nadchodzi mój ślub. Brat z żoną zaproszeni, nawet pomagali organizować. I tu znowu zaczęły dziać się dziwne rzeczy – my coś zamawiamy, chwilę później okazuje się, że wszystko jest odwołane itd. Zaczęły się oskarżenia i kłótnie, ale jakimś cudem doszło do ślubu.
Wesele. Bratowa przybyła w białej sukni, odstrojona. Brat zdziwiony, bo wybierała przy nim co innego. Ale spoko, to tylko suknia. Bawimy się dalej.
Nagle na kuzynkę zostaje wylane wino. Wszyscy w szoku, bo zrobiła to bratowa. Zaczynają się jakieś małe kłótnie, ale mój mąż stwierdza, że to pewnie wypadek. Kuzynka szybko doszła do wniosku, że w sumie nic się nie stało i potem latała w poplamionej sukience i zwyczajnie się bawiła, tańczyła, śmiała się, a więc OK.
Później jakieś mniejsze sprzeczki, dziwne akcje przy zdjęciach. Mija ledwie 40 minut, a bratowa zabiera mojego męża i idzie z nim tańczyć. Początkowo nawet mnie to cieszyło, sama tańczyłam z bratem. Aż tu nagle ona policzkuje mojego męża i krzyczy: „ZBOCZENIEC”. Wszyscy zaskoczeni, a ona mówi, że mój mąż bezczelnie macał ją po tyłku i próbował wpychać ręce pod sukienkę. Zaczęła płakać. Brat się wkurzył.
Zaczyna się wielka szarpanina.
Finał wesela był w szpitalu. Brat i mąż w siniakach, kolega męża z dziwnie wykrzywionym i opuchniętym palcem (próbował ich rozdzielić).
Brat się obraził, ja nie wiedziałam, co robić.
Dwa tygodnie później brat przyszedł do nas z kwiatami i zaczął opowiadać, że jego żona przyznała się, że specjalnie rozwaliła nam wesele, przy planowaniu też wprowadzała chaos. A to wszystko przez białą sukienkę, którą miałam na jej ślubie.
Cóż, dobre wychowanie nakazuje zapytać pannę młodą czy założenie sukienki, która według ogólnie przyjętych norm społecznych może budzić wątpliwości. Rozumiem twój pośpiech, ale rozumiem też jej negatywne odczucia. To mimo wszystko dzień Państwa Młodych i mają prawo być szczęśliwi. I mają prawo nie chcieć czegoś na swoim ślubie. Potraktowalaś swoje normy jako coś, do czego ona musi się dopasować. Niemniej, mszczenie się i to w taki sposób też jest poniżej wszelkiej krytyki.
Tamta wżeniała się w rodzinę, powinna się dopasować do przyjętych w niej standardów. Usprawiedliwiasz nadęcie damulki.
Znając życie, można założyć, że brat autorki nie uświadomił narzeczonej, że u nich w rodzinie kobiety chodzą na biało na cudze wesela. Zdziwiłabym się, gdyby pomyślał o czymś takim.
Ogólnie przyjęta norma stanowi, że na cudze wesele nie chodzi się w białej sukience, bo to kolor zarezerwowany dla panny młodej. Ja sama bym się krzywiła, gdyby ktoś na moje się tak ubrał - chociaż skończyłoby się na obgadaniu tej osoby wśród rodziny, że nie umie się zachować, bez późniejszych chorych akcji ;)
Dragomir Na weselu spełnia się przede wszystkim wolę Państwa Młodych. Oni powinni wspólnie ustalić czy akceptują to czy nie. Ponadto ona wchodziła w jego rodzinę, a on w jej. Skoro trzeba się dopasować do zwyczajów rodziny, to czemu tylko ona ma się dostosować? Z innej beczki trochę. Wiem, że cenisz wyłączność w związku. Gdyby twoja kobieta poszła do łóżka z kimś innym, bo u niej w rodzinie to normalne, to też byś zaakceptował, bo u niej takie zwyczaje? Nie sądzę. Jeśli masz zamiar uderzać w tony, że to tylko sukienka, to w jednym i drugim przypadku to złamanie ogólnie przyjętych norm społecznych. To, że TOBIE coś przeszkadza czy nie, nie jest wyznacznikiem.
Zawsze mnie śmieszył ten ból tylka o suknię. Ludzie zapraszają na ślub losowe osoby, że nie wiedzą, która to panna młoda czy co?
A bratowa chora baba.
A mnie śmieszą kobiety, które koniecznie czują potrzebę założyć białą suknię na czyjś ślub.. :)
śmiem twierdzić, że szukają na siłę uwagi
Baba babie babą.
W ogóle jej zachowanie nie do usprawiedliwienia.
Nawet, gdy ja też jestem zdania, że nie zakłada się białej sukni na czyjś ślub ani nie ubiera się w jakiś inny prowokacyjny sposób. Ja się też wkurzyłam na jedną babę na swoim weselu, aczkolwiek wszystko przemilczałam, nie dawałam też w żaden sposób odczuć mojej niechęci. Wszystko zostało tylko w mojej pamięci i na kilku zdjęciach, z których najchętniej bym ją wycięła/zamazała markerem. Ale trudno.