#2s3OB
(Wiem, że w tym momencie parę osób przescrollowało xD).
Jestem młodą katoliczką (tak, katolicy to nie tylko mohery :P). Nie jakąś nie wiadomo jak wierzącą - taką zwykłą, przestrzegającą zasad swojej wiary.
No właśnie.
Nie zliczę, ile razy spotkałam się z różnymi komentarzami, pogardliwymi spojrzeniami itd. Dlaczego? Przez zwykłą praktykę swojej religii. Chociażby:
- Nie jem w piątek mięsa. W restauracji wszyscy znajomi zamawiają pizzę z mięsem, ja – jakieś danie jarskie. To + krzyżyk na szyi = moher. I zaczynają się dyskusje, dlaczego i jak bardzo chodzenie do kościoła jest głupie.
- Przed kościołem przechodzi grupka ludzi, rozmawiają sobie – spoko. Widać, że raczej nie zamierzają wejść do środka. Kilka osób mija ich i spokojnie wchodzi. Już zaczynają się komentarze (okraszone sporą ilością wulgaryzmów) jak to ci ludzie są ciemnogrodem.
- Nie wiem, czy wszyscy o tym wiedzą, ale jest tak, że jak gdzieś na mieście widzi się księdza z Najświętszym Sakramentem (czyli zwykle z taką torebką na szyi xD) to się przyklęka. Zdarzyło mi się, że kiedy tak zrobiłam, chłopak, który szedł za mną, parsknął śmiechem.
Oprócz tego krzywe spojrzenia, jak ktoś się przeżegna przechodząc przed kościołem, nie za bardzo przeklina (w końcu każdemu się zdarza :P), nie je nic w określonych dniach roku…
Po prostu… to trochę boli. Niby mówi się o tolerancji, niektórzy nawet przez jej brak odchodzą z Kościoła, ale w stosunku do nas, katolików, czasem naprawdę da się odczuć okropną niechęć. Być może to wina starszych pań, które lubią poplotkować, być może wina księży-pedofili – nie wiem. Ale uwierzcie, że tacy zwyczajni, świadomi katolicy to naprawdę normalni ludzie, z którymi można na poziomie podyskutować o Kościele, wyjść na piwo czy imprezę, i którzy wiedzą, że nie mają monopolu na moralność. W końcu my też mamy uczucia :)
Wiem, że niektórzy zostali bardzo skrzywdzeni przez Kościół i stąd różne docinki, ale proszę, nie zakładajcie od razu, że wszyscy katolicy są źli. Każdy stereotyp jest krzywdzący.
Może kogoś przekonałam :) Szanujmy się nawzajem!
Jeżeli Twoi znajomi nie potrafią uszanować Twojej wiary to zmień znajomych.
Sama mam roznych znajomych i nigdy nikt mnie nie wyśmiewa.
Trzeba szanować siebie nawzajem.
Robiłam dużo z wyżej wymienionych rzeczy. Nigdy nie spotkałam się z krzywym spojrzeniem. Nie wiem, ale wydaje mi się, że trochę przesadzamy z tym, że wszyscy ludzie na nas patrzą. Tak naprawdę innych nie obchodzi aż tak bardzo życie innych jak nam się wydaje.
No chyba że na wsi, tam wszystkich wszystko obchodzi ;)
Właśnie.
Zdziwiłabyś się. Ja wyglądam nieco inaczej, gdzie nie pójdę spotykam się z komentarzami i krzywymi spojrzeniami. Tak to już u nas jest w cebulandii, że każdy patrzy na wszystkich, tylko nie na siebie :)
Ale zależy od wsi i mentalności. Ja też jestem dość nietypowa jeśli chodzi o tutejsze standardy (czerwone włosy, tatuaże na rękach i kolczyk w brwi ) a babcia, ta sama która siedzi zawsze w 1 rzędzie w kościele, jest założycielka koła rozańcowego, jak tylko zobaczyła mnie po studiach powiedziała ze wyglądam genialnie i szkoda ze za młodu nie można bylo robić sobie kolczyków bo też by sobie machła xD niby nic ale miło
Czy w dzisiejszych takich "nowoczesnych" czasach ludzie maja AZ taki problem z religia? Wierz albo nie ale nie wtracaj sie do spraw innych. I to tyczy sie obu stron ale jak widac ostatnim razem ludzie uwazaja ze katolik=zlo najwieksze...
O przyklekaniu widząc księdza pierwsze słyszę. Tez parsknelabym śmiechem widząc taką sytuację. Lecz wynika to z mojej niewiedzy lub regionalnego zwyczaju ;)
Ja też kompletnie tego nie znam i parsknelam śmiechem przy samym wyobrażaniu sobie takiej sytuacji
Ale to nie chodzi o to, aby klękać przed każdym księdzem xd tylko przed sakramentem który niesie, jeśli na przykład wraca z wizyty u chorych.
A ja widziałam wiele razy (liceum i gimnazjum obok kościoła), pamiętam też, że jak szłam z mamą będąc mała i przechodzi obok nas ksiądz z NS, to mama zawsze robiła znak krzyża. Pewnie to jakiś dawny zwyczaj, który przez zmianę mentalności po prostu odchodzi
Regionalny zwyczaj parskania śmiechem:D
Też o tym nie slyszalam, ale nie parsknelabym smiechem widzac taka sytuacje bo nie widzę w niej nic zabawnego...?
Inb4 mam kij w dupie - po prostu serio nie rozumiem, przeżegnanie sie przed Kościołem tez jest takie smieszne?
Nie chodzi o księdza, tylko o tą niepozorną torebeczkę.... Poza co jest w tym śmiesznego? Jest to tylko praktyka religijna;)
@Cokierek czy skrót NS oznacza miasto?
Małe wyjaśnienie dla osób czepiających się. Dla kogoś kto zna ten zwyczaj i praktykuje go nie ma w tym nic śmiesznego. Ale dla osób, które nawet jeśli są katolikami to nigdy o czymś takim nie słyszały na prawdę zabawny jest moment, gdy ktoś sobie idzie i nagle klęka przed księdzem. Większość pewnie nie zwróciłaby uwagi na tą małą torebeczke z najświętszym sakramentem. Śmiech to zwyczajny ludzki odruch. ;) Ja zaśmiałam się po samym wyobrażeniu sobie tego, bo zdaje sobie sprawę, że musiało to wyglądać bardzo komicznie, nawet jeśli autorka poczuła się urażona.
Jak czytam te historie i widzę z czego śmieją sie „znajomi”, w mojej głowie pojawia sie tylko jedno pytanie, gdzie ich kurde znalazłaś i po kij sie ich trzymasz ?
Sama jestem całkowicie przeciw tej instytucji. Ale dopóki ktoś nie wciska mi swoich poglądów, ja nie wciskam własnych.
Myślę o kościele to co myślę. A jeśli czyjeś poglądy są inne, to trudno. Krzywdy mi to nie robi
Ja jestem ateistka, ale katolicy są mi obojętni dopóki nie próbują mnie nawracać czy w jakikolwiek sposób wpływać na mnie. Btw patrząc na sytuację polityczną w Pl to jesteście raczej uprzywilejowani a politycy próbują wasze zasady religijne przemycić do prawa.
W sumie jako dziecko bardzo chętnie chodziłam do kościoła, czy tam na jakiś chórek, nawet dzieci Maryi. Teraz chodzę tylko na msze Święte co niedzielę oraz od czasu do czasu na roraty. Spowiedź regularnie. Skąd ta niechęć? Otóż dostaliśmy w szkołach tzw. " indeksy ", które trzeba wypełniać. W tym roku juz jest lepiej bo mamy fajnego księdza który zdołał przekonać proboszcza, żebyśmy mieli tylko msze oraz spowiedzi. Dla każdego ( chyba ) w moim wieku bez sensu jest chodzenie do kościoła przymusowo. Pozdrawiam każdego poszkodowanego przez te książeczki do bierzmowania, bo nie miałeś/aś jednego podpisu przy różańcu i ksiądz nie dopuścił do bierzmowania, a i takie przypadki się zdarzają.
To moze ja opowiem jak to wygląda z strony ateisty, nie jestem wojujacy, kazdy ma swoje życie i niech robi co chce póki to nie będzie ograniczać mojej wolności, ale w każdej szkole w jakiej byłem ci tacy idealni katolicy którzy normalnie gadają z innymi osobami ale jak usłyszą o tym ze jest sie nie wierzacym to potrafią zwyzywac i gadać przez caly czas ze nie mam racji, ze jestwm zwierzeciem bez wiary i naskakiwanie na cokolwiek zrobie.
Po prostu nie bierz tego do siebie. Oczywiście, że nie jesteś zwierzęciem. Jesteś tak samo wartościowy jak my. Wszędzie znajdą się takie głupki, którzy niby najświętsi, ale grzeszą za dwóch, bo zniechęcają cię do wiary i nie są błogosławieństwem.
Jesteś zwierzęciem. Tak samo, jak oni. ;)
Wiesz na tej stronie gdy ktoś pisze komentarz „To nie jest anonimowe” nie znaczy, że każdy zna autora. Tak samo jak ktoś mówi o kimś zwierze nie ma na myśli tego faktu. Czepiasz się byle się przyczepić.
?XD
Nie, po prostu wciąż rzeczywiście panuje przekonanie, że człowiek to nie zwierzę. Ja na religii często wdawałam się w tego typu dyskusje, gdzie, niestety, argumentacją było, że człowiek nie jest zwierzęciem, bo ma rozwiniętą świadomość, wiarę itp. Nie chcę zarzucać innym wierzącym, że w taki sam sposób myślą, natomiast czemu by tego faktu nie przypomnieć?
Tak, na pewno w kłótni gdy ktoś chce kogoś obrazić to określenie człowieka zwierzęciem to tylko fakt. To jest po prostu fakt, ale ludzie określają tak innych by ich obrazić. Można tak na dwa sposoby.
Nie wiem jak naukowy fakt może być obraźliwy. Jak ci ktoś mówi, że jesteś mężczyzną to też się obrażasz?
Ale Fargetduliker ma rację. Nie chodzi o to, co się mówi, ale co ma się na myśli, jakim tonem się to wypowiada. Np. "naprawdę" można wypowiedzieć na wiele sposobów, można wyrazić tym zaskoczenie, sarkazm/ironię, zawód, użyć jako podkreślenia tego, co się mówi, i pewnie jeszcze kilka innych rzeczy.
Tak samo można powiedzieć różne prawdy w obraźliwy sposób. Nawet powiedzenie "bo ty jesteś kobietą" może być obraźliwe, jeśli insynuuje brak logicznego myślenia (lub inną przywarę).
Mam szacunek do osób wierzących, jeżeli widzę, że naprawdę wierzą, a nie jest to albo sztuczne, albo na nieprawidłowych ,,zasadach'', które nie mają nic wspólnego z Kościołem, Bogiem itd. Bo przepraszam, ale dla aktorów, którzy najczęściej właśnie się wypowiadają na zasadzie: nie wiem, to się pokłócę lub podorzucam drewna do ognia - nie zamierzam mieć jakiegokolwiek respektu. To działa na nerwy, to zniechęca do całej ,,reszty'', która być może jest jak najbardziej okej.