#3S0J4
Przeglądałam oferty pracy na OLX i znalazłam coś interesującego dla mnie. Po wysłaniu CV nikt się nie odezwał, więc znalazłam pracę gdzie indziej. Po upłynięciu około miesiąca odezwał się pracodawca z informacją, że tamta oferta jest nieaktualna i ma dla mnie inną propozycję, chciał abym wzięła udział w płatnym badaniu konsumenckim. Praca polega na testowaniu akcesoriów kuchennych przez okres 30 dni, po czym wysyłam formularz z opinią o danym produkcie i otrzymuję 350 zł, a akcesoria stają się moją własnością.
No i jak z czegoś takiego nie skorzystać? Podpisałam umowę, wysłałam odpowiednie dokumenty, jak również otworzyli mi nowe konto w banku "x", na które wyraziłam zgodę. Tutaj muszę zaznaczyć, że wszystko odbywało się mobilnie, kontaktowaliśmy się przez e-maila i telefoniczne. Za jakiś czas otrzymałam rzekomy produkt. Upłynął termin i wysłałam formularz, otrzymałam odpowiedź, że za dwa tygodnie otrzymamy kod blink, przy pomocy którego wyciągnę wynagrodzenie z banku. Wszystko spoko, ale w międzyczasie otrzymałam kartę płatniczą do banku "y", którego nie otwierałam.
Dopytałam mojego obecnego pracodawcy czy to jego sprawka, ale on zaprzecza, następnie próbuje kontaktować się z pracodawcą od akcesoriów, ale zero kontaktu - przepadł jak kamień w wodę. Pognałam do banku "y", do którego dostałam kartę, kobieta za biurkiem robi wielkie oczy, jak to możliwe?!
Sprawdza, ale nic z tego nie wynikło, ona nie ma żadnych informacji, jedyne co mi pozostało, to złożyć reklamację z wyjaśnieniami o otwarciu rachunku. Reklamację otrzymałam, rachunek w banku "y" otworzył się przez płatność pannypaiment w banku "x" (WTF?!). Pognałam ponownie do banku tym razem do "x". Kolejna kobieta za biurkiem mi nie dowierza, ale sprawdza i widzi, że były drobne płatności. Następnie sprawdza i mówi mi, że mam założone dodatkowo konto w banku "z" gdzie oczywiście konta też nie zakładałam, a rzekomy pracodawca robi drobne przelewy jakby sprawdzał czy ktoś się tym zainteresuje. Kobieta stwierdziła, że sama procedura założenia rachunku jest niezgodna z ich, więc jak to możliwe? Stwierdziła, że to co jej opowiedziałam i z tym co widzi w komputerze podchodzi pod pranie pieniędzmi.
Natychmiastowo zawiesiła mój dowód. Ogólnie mówiąc wyszło na to, że pracodawca otwiera bez mojej wiedzy i zgody konta w bankach na moich danych, ale dane kontaktowe się nie zgadzają z moimi. Policja stwierdziła, że to nie jest przestępstwo, bo nie jestem poszkodowana, jednak przyjęli moje zgłoszenie. Na odchodne usłyszałam, że mają nadzieję, że nie oni będą musieli zajmować się tą sprawą.
A teraz czeka mnie obchód po wszystkich możliwych bankach.
Ok, autorka była/jest naiwna, ale poniosła tego konsekwencje, nauczkę. Nie musicie pisać 1000 komentarzy o jej łatwowierności. To "pracodawca" postąpił źle, nie ona. Fakt, niedobrze, że nie zapaliła jej się czerwona lampka gdy oglądała ofertę, ale już na przyszłość pewnie będzie ostrożniejsza.
Zrobiła również źle. W dobie kiedy można nawet nabrać kredytów na dowód osobisty przez internet swojego numeru dowodu i peselu a tym bardziej numeru rachunku bankowego nie podajr się nikomu
Eh, od dawna "pracodawcy" robią takie przekręty. Podawanie jakichkolwiek danych osobie, której nigdy nie widzieliśmy jest głupotą.
Ale z niego ciulas
Ale, zaraz, nie rozumiem... To pracodawca założył ci konto, to pierwsze, na które się zgodziłaś? Nie miałaś wcześniej własnego rachunku? A nawet jeśli, to dlaczego nie założyłaś go samodzielnie? Nie przyszłoby mi do głowy ot, tak podać swoje dane i wyrazić zgodę na zakładanie na moje nazwisko rachunku przez kogoś niezweryfikowanego, tym bardziej, że założenie konta może się teraz odbyć w kilka minut bez wychodzenia z domu. No i... przeczytałaś dokładnie tę umowę czy umowy? Nie było tam żadnych niepokojących tekstów?
Tak to jest jak jest się łatwowiernym.
Boże, nigdy nie potrafię pojąć jak ktoś może być aż tak łatwowierny... jesteś przykładem osoby, która gdy ktoś kazałby jej skoczyć to skoczyłaby bez pytania czy w ogóle ma linę...
Zostałaś tak zwanym "słupem". Na przyszłość, jeżeli ktoś prosi o takie dane jak miejsce urodzenia, imiona rodziców, nazwisko panieńskie matki, a do tego o kopie dowodu to praktycznie pewne, że to oszustwo. Szczęście w nieszczęściu, że nie zdążyli zaciągnąć kredytu.
Miałam podobna sytuacje. Też wysłałam cv na jedna oferte, po jakimś czasie dostałam maila, że oferta już nie aktualna ale jest inna lepsza - testowanie kosmetyków w domu. Jednak kontakt sie urwał i więcej maili nie dostałam.
Za głupotę się płaci, jak to mówią.
Toż to na kilometr śmierdzi kimś kto chce porobić sobie konta na cudze dane osobowe :/