#3ZQd1
Mam kuzynkę, która od zawsze była wobec mnie złośliwa, ale gdy dowiedziała się o ślubie, z niewiadomych dla mnie przyczyn sądziła, że będzie jedną z moich druhen. Ja jednak na druhnę wybrałam moja młodszą siostrę i najlepszą przyjaciółkę. Siostra ostrzegała mnie, że kuzynka coś odwali – i miała rację.
Moi rodzice mieszkali dosłownie pięć minut od kościoła, dlatego szykowałam się do ostatniej chwili, kiedy goście zaczęli już zbierać się w kościele. W domu ja, siostra i moja przyjaciółka, gdy nagle do siostry przyszła wiadomość i zdjęcie, jak Aśka w białej, długiej sukience wchodzi do kościoła... Ja w płacz – to nie była sukienka z białymi dodatkami czy np. do kolan, ja miałam skromniejszą sukienkę ślubną. Mamy wychodzić, a tu takie coś... Wtedy moja kochana siostrzyczka wpadła na pomysł, abym ja ubrała sukienkę niebieską. Była piękna, ale na ślub? W końcu mnie przekonała, a ona i przyjaciółka przebrały się w białe sukienki.
Powiem tak: zdjęcia wyszły pięknie, a mina kuzynki warta wszystkiego :)
Wątpię w tę opowiastkę. Jeżeli to prawda, to jesteś uległą pipą.
Ubieranie białych kreacji (przez zaproszone) na ślub uchodzi za niestosowne. Jeżeli jednak się zdarzy, to co? Panna młoda traci głowę i wkłada pierwszą lepszą kieckę z szafy na być może najważniejszy dzień życia?
Śmiechu warte.
Niby tak, ale nie wiemy jak wyglądała ta niebieska sukienka. Może była nawet bardziej okazała/piękniejsza od sukienki ślubnej. Szczególnie że autorka napisała, że miała skromniejszą sukienkę ślubną od sukienki kuzynki. No i chyba zrozumiałe, że ją zabolało zachowanie kuzynki. Oczywiście powinna (albo ktoś w jej imieniu) wyszarpać Aśkę za włosy (no może nie za włosy, ale zabrać ją stamtąd) z kościoła i kazać jak się przebrać, a jak nie, to ma zakaz wstępu na ślub i wesele. I autorka mogłaby wtedy ubrać swoją sukienkę ślubną bez ryzyka, że kuzynka ją przyćmi.
Tak czysto praktycznie. Gdyby podpalić sukienkę kuzynki, to nie byłoby drugiej białej, wredota sama by zaczęła uciekać, więc odpada potrzeba wyszarpywania za włosy a i aluzję by pewnie zrozumiała. Dla innych gości byłaby niecodzienna atrakcja a ślub zapadł na długo w pamięć.
Najbardziej niewiarygodne w tej historii jest to, że w domu rodziców były sobie trzy uprasowane i gotowe do założenia sukienki, z czego dwie białe, pięć minut przed ślubem, pasujące akurat na wszystkie obecne w domu kobiety.