#494Lv
Pewnego dnia mama powiedziała, że idziemy do pizzeri. Okey, szczęśliwe dziecko idzie z rodziną na dobre jedzenie. Nic bardziej mylnego, była to kolejna okazja aby pośmiać się z mojego słownego problemu. Tym razem na większą skalę.
Weszliśmy do lokalu i zajęliśmy duży stolik, przyszła kelnerka a rodzicielka złożyła zamówienie. Po 20 minutach mama powiedziała, abym poszła zapytać czy pizza już jest gotowa. Jako dobre dziecko przystałam na to i podbiegłam uśmiechnięta do młodej kelnerki. Rodzina przygląda się uważnie całemu zajściu, wszyscy zamarli w oczekiwaniu.
Otwieram usta, a z nich wychodzi głośne pytanie: "Pszepraszam, czy pizda już gotowa?". Salwy śmiechu posypały się praktycznie od każdego w zasięgu głosu. Jedynie ja i kelnerka stałyśmy w szoku. Ona nie wiedziała, co się właśnie dzieje. Ja nie wiedziałam czemu wszyscy się śmieją.
Jako mała dziewczynka z wadą wymowy również myliłam te dwa słowa, przez długi czas :D
kiedyś do mamy przyjechała kuzynka (nie wiedziała o moich przejęzyczeniach) i z kuchni przyszłam do nich do pokoju ciocia zapytała czy przyjść pomóc ja na to, że tata i ja lubimy tylko pizde mamy (jako ze nie kleiłam dobrze zdań wyszło jak wyszło) Wyobrazcie sobie buraka taty
XD
Hahaha nie wierzę 😂
To pojechalas dziewczyno, ale kulturka pelna "pszepraszam" bylo :D
Ja tez tak kiedyś powiedziałam 😹😹😹
Ja tez tak powiedziałam kiedyś 😹
Fajna "rodzinka"
ty pewnie byś się oburzyła i jeszcze to dziecko zlała, nie? :P
Chodziło mi o to, że specjalnie własne dziecko wysyłają na pośmiewisko...
Łatwo można było się domyślić zakończenia.
I to jest powód żeby nie opisywać tej historii na anonimowych? :)
Przecież nie pisałem że samo wyznanie mi się nie podoba, jest wręcz przeciwnie. Po prostu stwierdziłem że zakończenie jest przewidywalne.