#4SYOd
Wchodzę do środka, tłumaczę, że miałam przyjść na kontrolę z psem w sprawie łapy, na co weterynarz mówi:
- Tak, tak, pamiętam. Proszę dać księżniczkę na stół.
Trochę się zdziwiłam, że tak powiedział, bo przecież dobrze wie, że to pies, a nie suczka. Nachyliłam się więc do mojego psa, poczochrałam go po grzbiecie i odpowiedziałam śmiejąc się:
- To jest książę!
Wzięłam go na ręce i postawiłam na stole.
Pan spojrzał na mnie, wydawało się, że widzę w jego oczach dwa znaki zapytania. Nic nie odpowiedział, ja też już milczałam i staliśmy tak, patrząc na siebie kilka sekund, aż jakimś cudem doszło do mnie, że on powiedział "książeczkę" - "proszę dać książeczkę na stół". Przerwałam tę niezręczną ciszę prawie krzycząc:
- Aaaa książeczkę zapomniałam, zostawiłam w domu.
Nie wiem czy mam coś nie tak, ale od razu przeczytałem 'Książeczkę' i myślałem że spaliłaś żart XD
też tak przeczytałam :D
dokładnie tak ;d
a bałam się, że tylko ze mną coś nie tak :D
gratki XD
haha, ale się uśmiałam :D
; )