#5WJZT

Zawsze miałam te parę kilo za dużo, ale nigdy mi to jakoś nie przeszkadzało. Miałam całkiem fajne życie, dużo znajomych, nikt się ze mnie nie śmiał. Nieskromnie powiem, że rekompensowałam swoją nadwagę poczuciem humoru i otwartością na ludzi, tak że nigdy jakoś bardzo nie narzekałam na brak adoratorów.

Potem pojawił się A. Szaleńcza miłość. Bardzo go kochałam. Zmieniłam dla niego dużo - pracę, miejsce zamieszkania, olałam trochę rodziców, znajomych bardziej i tak sobie z nim żyłam. Nie wychodziłam nigdzie za bardzo, bo bez niego to bez sensu, tymczasem on wracał nad ranem z libacji alkoholowych. Nawet to mi nie przeszkadzało. Ma prawo się wyszumieć, prawda? Ja też nie jestem święta i wyjdę raz na pół roku z koleżankami.

Potem zaczęły się przytyki "A może zrzucisz parę kilo?". Dobrze się ze sobą czułam, nie widziałam powodów, ale wzięłam się za siebie. Jadłam mniej, zdrowiej. Bardzo starałam się schudnąć dla niego, lecz gdy wracałam z pracy o 23, on czekał z talerzem wypełnionym frytkami i innym niezdrowym żarciem i obrażał się, gdy nie chciałam z nim jeść. Kazał mi potem ćwiczyć. Lubię sport, ale ćwiczenie o 1 w nocy po 10 godzinach pracy było dla mnie zbyt męczące i szybko z tego rezygnowałam.

Przytyłam 20 kilo w ciągu pół roku. Przez siebie. Przez niego. Tak bardzo marudził na to, że jestem gruba, że paradoksalnie zaczęłam podjadać "na uspokojenie". Koiłam zranione uczucia czekoladą i papierosami, butelkami wina wypijanymi po kątach, w weekendy, gdy on siedział sam u kolegów.

Z aluzji na temat moich dodatkowych kilogramów przeszedł do otwartej nienawiści. "Ty grubasie", "Wstyd mi za rękę chodzić z taką grubą świnią po ulicy". Sam miał też te 10 kg nadwagi i był niższy. Nie wypominałam mu tego, bo wiedziałam jak wygląda zanim zaczęłam z nim być.
Uciekłam. Napisałam list pełen żalu o tym, jak mnie traktował, jak przez większość czasu byłam na lekach uspokajających i jak płakałam po nocach. O tym ostatnim wiedział, bo nie raz potrafił mi powiedzieć "Skończ w końcu ryczeć, grubasie".

Zostałam sama z 30 kilogramami nadwagi, z kompleksami, które niszczą mnie od środka i brakiem zaufania do wszystkich. Zapisałam się do dietetyka i psychologa. Będę o siebie walczyć.

Będzie apel. Nie pozwólcie się upokarzać, nie rezygnujcie ze wszystkiego dla drugiej osoby. To tyle. Miłego dnia.
emulgator Odpowiedz

kurcze. to straszne, że sa tacy ludzie. Ja mam nadwagę, nawet nie kilka kg, po prostu nadwagę. Walcze z nia, różnie jednak wychodzi, raz wyglądam lepiej raz gorzej. Zdaje sobie sprawe, że człowiek szczupły jest zdrowszy i że jeśli schudnie wpłynie to pozytywnie na nas związek, czy jeśli chodzi o sprawy łóżkowe czy po prostu moją pewność siebie, no, ogólnie staram się schudnąć bo wiem, że ja tego chcę, potrzebuję i to będzie dla mojego narzeczonego na plus. Ale on nigdy, przenigdy nie dał mi nawet odczuć tego, że mu się nie podobam, ze musze schudnąć, nie zasugerował, nie podsmiewal, nie patrzył z pożądliwością na inne kobiety. Pokochał mnie taką, jaką jestem, z tymi kg jakie mam. Bardzo Ci współczuję autorko, że trafiłaś na takiego dupka.

Docha

Tak zachowuje się prawdziwy mężczyzna. Autorka wyznania miała chłopca, a nie dojrzałego faceta i dlatego tak wyszło:(

LisaRowe Odpowiedz

A to frajer.
Mogłaś wyrzucić całe niezdrowe jedzenie i oznajmić "Kochanie, przechodzimy na dietę" :D
Dobrze, że już z nim nie jesteś. Życzę Ci dużo samozaparcia i zadowalających efektów!

DwaNastroje Odpowiedz

Mój ex sam nie był modelem, właściwie wystarczyło, że jadł duże porcję i przytył 20 kg w ciągu 6 miesiecy. A potem przez kolejne kilka miesięcy chodził taki gruby i co miesiąc zaczynał "dietę i odchudzanie".
Jednak gdy mi się trochę odłożyło tłuszczu na brzuchu, to ciągle mi to wytykał. Sam był tak gruby, że pot latem lał mu się po czole strumieniami, nawet bez wysiłku. Niby jestem i byłam szczupła, ale wstydziłam się przed nim całkiem nago pokazywać. Wstydziłam się siebie, ciągle mnie do innych lasek porównywał. Gdy ja to zrobiłam to się wściekł :D. To po***ane jak druga osoba może zniszczyć drugą.

Najważniejsze kroki już podjęłaś. Teraz tylko walcz o siebie.

FajneLoginySaZajete Odpowiedz

Pozbyłaś się toksycznej osoby ze swojego życia, to dużo trudniejsze niż pozbycie się dodatkowych kilogramów. Takie osoby potrafią mocno skopać psychikę, a skoro już go nie ma to nie będzie podkopywał twojej pewności siebie. Możesz być z siebie dumna. Trzymam kciuki, powodzenia!

lotos53

@konwaliaia Miałam to samo. Też się bałam, że nie dam sobie rady. Przyjaciel podał mi pomocną dłoń. Teraz z nim jestem I wiecie co? Jestem najszczęśliwszą dziewczyną na świecie (a przynajmniej tak się czuję). Życzę autorce tego samego :)

fredrica Odpowiedz

Pierwszy objaw niezdrowej relacji? Odcinanie się od otoczenia.

Alighted Odpowiedz

Podoba mi się zakończenie. Wszystko przed tobą dziewczyno, trzymaj się!

Panieneczka Odpowiedz

Wielka szaleńcza miłość, manipulacja, poniżanie... Oni zawsze działają tak samo. Poczytaj o psychopatach, autorko.

Docha Odpowiedz

Cholernie Ci współczuję. Mam nadzieję, że w przyszłości trafisz na faceta, który będzie Cię kochał taką jaką jesteś. Niepotrzebny Ci dupek, który niszczy Twoją samoocenę, jednocześnie wciskając w Ciebie frytki

ToTylkoJa90 Odpowiedz

Mój były mąż zachowywał się identycznie i dodatkowo znęcał się nade mną fizycznie.

bazienka Odpowiedz

u mnie po zapraszaniu na fryty i zadaniu cwiczen teraz juz uslyszalby- ok cwiczymy razem, nie to spadaj
po pierwszym "grubasie" bylby lisc i WON
jestem z Ciebie dumna, ze sie z teog wyzwolilas, nie kazdy ma takie podejscie jak ja teraz, tez swoje musialam zniesc
zycze determinacji i cieprliwosci, zrob terapie, ogarnij jakiegos dobrego zywieniowca :)
na pewno znajdziesz kogos, komu nie beda przeszkadzamy twoje ksztalty :)

Zobacz więcej komentarzy (7)
Dodaj anonimowe wyznanie