#604bH
Nie wyglądam groźnie, więc kilka osób zagrodziło mi drogę, jakiś dres kazał mi oddać dziecko matce. Tłumaczę, że to obca kretynka i że to moje dziecko. Gość na to, że jak nie oddam dziecka matce, to wyjaśnimy sprawę inaczej. Zaczęli mi "wyrywać" syna z rąk. Ludzie obrzucali mnie najgorszymi wyzwiskami.
Przepychanki słowne (i nie tylko) trwały dobrych kilka minut. W końcu powiedziałem, że mam w plecaku zapasowe pieluchy i ubranko dla dziecka, żeby przekonać ludzi, że to mój syn, na co kobieta powiedziała, że jej ukradłem ten plecak. Więc kazałem jej powiedzieć co jest w plecaku, skoro to jej plecak, jakie ubranka, jakie kolory, jakiego rozmiaru jest pielucha i jakiej firmy. Kobieta nie odpowiedziała, tylko się rozpłakała i wpadła w panikę, że chcę jej ukraść dziecko i koncertowo zaczęła mdleć. Jak nie potrafiła odpowiedzieć na pytania, to pojedyncze osoby zaczęły wierzyć, że to ja mam rację... zdecydowanej większości było żal tej biednej kobiety, że już z nerwów nie pamięta co ma w plecaku, który jej ukradłem i jeszcze zasłabła, biedaczka... Ktoś nawet poszedł po wodę dla niej.
Wykorzystując zamieszanie, kobieta nagle się zerwała i uciekła... Zostałem tylko ja, mój syn na rękach, który powoli przestawał płakać, policjant, który pewnie by do mnie strzelił jakby miał broń ze sobą i tłum ludzi mimo wszystko patrzących na mnie z wyrzutem i pretensjami.
Nie wiem, czy ta kobieta była chora, czy może była to prawie idealnie zaplanowana akcja porwania dziecka na handel.
Szok... Nie wyobrażam sobie przeżyć czegoś takiego. Najważniejsze, że nie udało jej się nigdzie z nim uciec.
Ludzie powinni zatrzymać was oboje, po czym wezwać policję i zidentyfikować kto jest prawdziwym rodzicem. Co za debile wierzą komuś na słowo. I oczywiście większość była za kobietą. Szczególnie, że mogli pomyśleć, że jakbyś chciał porwać dziecko to nie robilbys tego tak, że słyszy cię pół galerii
i chocby odtworzyc moniitoring
Dokładnie. Moja pierwsza myśl to było "a dlaczego nie sprawdzili na monitoringu kto wszedł z tym dzieckiem"..
Żaden plagiat. To się dzieje. Może nie na codzień, ale nie jeden raz. To nie copypasta. To jest zwyczajna próba kradzieży dziecka. Jak przy wielu innych przestępstwach motywy i działania są podobne. Jak wyludzenie na wnuczka chociażby. Poczytajcie sobie w necie. Warto być ostrożnym.
Przecież ta historia robi setny obeg internetu.
No tak, jak jest w internecie to musi być prawda xDDDD
No tak, jak jakaś historia się powtarza i ma podobny motyw to musi być nieprawda xDDDD
ale to jest słowo w słowo przepisane ze starego wyznania sprzed około pół roku
Przepisane, ale nie słowo w słowo ;-) Np. tu nie mamy wspomniane, że pojawił się policjant, a na końcu wyznania jakoś jest.
Twój komentarz znowu znalazł się na fb przez pewną osobę -_-
Z dziećmi w galerii to mi raz serce stanęło że rodzice dziecko porzucili. Była w sklepie u mnie para z dzieckiem. I ja trochę ich obsługiwałam trochę się bawiłam z dzieckiem żeby mu się nie nudziło. Akurat tak się trafiło że koleżanka kasowala rodziców a ja wciąż z małym się bawiłam. Podnosze wzrok a rodzice zniknęli z sklepu. To ja małego na ręce i biegnę za nimi. Szukałam ich 15 minut żeby oddać dziecko, a oni do mnie z morda że przecież by po niego wrócili po zakupach...
@CzytanieNieBoli no niewierzę! A na drzwiach jest napisane sklep z zabawkami, czy niańka? I nawet nie wiem co to za tępota, czy zwykłe chamstwo i rozszeniowość
trzeba było ich przestać szukać już po minucie i zadzwonić na policję
Sprawę na policję po nagranie z monitoringu, a następnie sprawę skierować do sądu za każdą/ego idiotę/kę który utrudniał Ci odzyskanie dziecka. Powód ? Pomoc w próbie porwania dziecka, dodatkowo ewentualne naruszenie nietykalności cielesnej. Głupotę trzeba tępić.
Plagiat czy nie - jestem mamą roczniaka i mnie zmroziło.
Było tej kobiecie nie dać uciec. Nie darowałbym nigdy. Kazałaby ją łapać nie ważne czy chora czy zdrowa to jednak chciała ukraść Twoje dziecko.
jest monitoring, wystarczy, ze autor zglosi probe porwania dziecka, w dobie internetu z zapisem twarzy mozna znalezc czlowieka
a Autora pewnie sobie upatrzyli bo jest facetem.. więc wściekły tłum zareagował wedle wszelkich przewidywań (staną po stronie kobiety, "matki" bo przecież facet z dzieckiem na zakupy nie chodzi a kobieta dziecku krzywdy wyrządzić nie może). Dobrze, że zareagowali.. szkoda tylko, że nikt nie zadzwonił od razu po policję i nie zatrzymali ich (sorry Autorze, ale obojga) do wyjaśnienia sprawy..
Brawo Sherlocku. To byla zwykla psychiczna kobieta, moze kiedys stracila dziecko. Porywacze nigdy by nie porywali dziecka na zywca w miejscu publicznym przy rodzicu i wsrod kamer
Joke - nie bardzo wiem, jak chcesz porwać roczne dziecko z dala od rodziców czy opiekunów. Takie dzieci raczej jeszcze samopas nie biegają, a narządy rocznych dzieci też są cennym towarem.
Nie musi być koniecznie plagiat, ja w ciągu ostatnich 5 lat 2 razy słyszałam o takich przypadkach w wiadomościach (nie w Polsce). I pewnie jest o wiele więcej takich, o których się nie słyszy.
Boże, jakie to straszne, że nikt nawet przez chwilę nie pomyślał, że to nie ty chcesz porwać dziecko tylko ona. Wiadomo, nikt w takich chwilach nie myśli rozsądnie i kierujemy się intuicją, ale czemu intuicja podpowiada nam, że to facet jest porywaczem, a kobieta tylko przyszła z dzieckiem na zakupy? Stereotypy zawsze będą w naszych głowach, ale takie sytuacje pokazują, jak bardzo jest to niebezpieczne.