#6CY0f

Historia będzie o mojej kiedyś przyjaciółce, teraz raczej znajomej z widzenia. Na potrzebę wyznania nazwijmy ją Ania.

Z Anią trzymałam się całe liceum. Byłyśmy nierozłączne. Wyglądałyśmy razem przekomicznie - ja, wysoka i chuda jak patyk, Ania o głowę ode mnie niższa i zdecydowanie pulchniejsza. Zawsze zazdrościła mi figury, tego, że mogę jeść co mi się podoba i nie mogę przytyć. Ja z kolei wstydziłam się swojego paatykowatego ciała. Stwierdziłyśmy, że pójdziemy razem na studia.

Wyjechałyśmy razem do większego miasta w innym województwie. Ania zachłysnęła się ''wielkim światem'', początkowo wychodziło jej to na dobre. Zamiast marudzić, że jest gruba, zaczęła zdrowo się odżywiać, zapisała się na siłownię, a za pieniądze zarobione na infolinii, kupiła kilka ciuchów dopasowanych do jej figury. Jeszcze w październiku na samym początku naszej przygody, poznała powiedzmy sobie Kubę. Miły, sympatyczny chłopak z naszego roku - podobnie jak my pochodził z malutkiej miejscowości i czuł się zagubiony w wielkim świecie. Zostali parą.

Na drugim roku Ania straciła już sporą część swojej masy, miała płaski brzuch i ciągle duży biust. Nabrała pewności siebie. Wyglądała naprawdę bosko. Pewnego dnia Kuba oświadczył jej, że zabiera ją w sobotę na romantyczną kolację.
Ania w piątek poszła z nowymi koleżankami na imprezę, wróciła w sobotę nad ranem kompletnie zalana. Przespała się kilka godzin - po czym przywitałam ją sokiem pomarańczowym i czekałam na wyjaśnienia. Opowiedziała mi radosna o tym, co robiła w nocy - poznała jakiegoś faceta i poza seksem przerobiła chyba z nim wszystko w boxie jakiegoś klubu. Opowiadała o tym z radością, nie ze skruchą. Wieczorem przyjechał po nią Kuba. Poszli na kolację, gdzie chłopina jej się oświadczył. Przyjęła oświadczyny. Po powrocie opowiedziała mi wszystko, a mi opadała kopara... "Po co przyjęłaś oświadczyny, jak kilkanaście godzin temu go zdradziłaś?! Moja droga, albo jedno, albo drugie!".
Stwierdziła, ze przecież oświadczyny to nie ślub, zawsze można je zerwać.

Kubę wodziła za nos jeszcze kilka tygodni, po czym poszła na szaloną randkę z jakimś kolesiem - tak szaloną, że wróciła po trzech dniach. Powiedziałam o wszystkim Kubie. Kilka tygodni później znalazłam inny pokój i dałam znać Ance, że się wyprowadzam.

Dopiero na 3 roku podeszła i przeprosiła mnie za swoje zachowanie. Przeprosiny przyjęłam, choć to nie poprawiło naszych relacji. Przeprosiła też Kubę (w końcu razem studiowaliśmy), który był gotów do niej wrócić, ale Anka nawet o to nie prosiła.

Dopiero po jakimś czasie dowiedziałam się, że poznała faceta o boskim ciele, z kasą i dobrym autem - zakochała się w nim na maksa, a po pół roku "szalonej" miłości okazało się, że koleś miał żonę.
Cóż, karma wraca, i bardzo dobrze.
CzepialskaLaska Odpowiedz

Tylko szkoda że po drodze cierpi tyle osób...

Kalkulator

Zgadzam się z tobą....

kultowa0 Odpowiedz

Nie pierwsza i niestety nie ostatnia, co się zachłysnęła 'wielkim światem'..

DrTenma

Pewnie podczas swoich szalonych randek, się też innymi rzeczami ,,zachłysnęła".

kultowa0

dzięki.
Nienawidzę swojej automatycznej bujnej wyobraźni.

Biola Odpowiedz

Ale w sumie za co miała przepraszac Ciebie? Może nie robiła dobrze,ale to jej życie,jej wybór,nie wiem skąd ten skrzywdzony ton w wyznaniu

mordimer0madderdin

to samo miałam pisać, nie wiem czemu autorka obraziła się na przyjaciółkę i wyprowadziła? też mam przyjaciółkę, która zdradzała narzeczonego, powiedziałam jej co o tym myślę ale nie wtrącałam się w jej związek i nie przestała być moją przyjaciółką, bo mnie nie zdradziła

metamorphogenesis

Jak skąd.... Całe to "zachłyśnięcie wielkim światem" na pewno odbiło się na autorce wyznania, bo przecież nie znały się od wczoraj. Ja ją rozumiem. Sama pochodzę z małej mieściny na bliskim wschodzie, a mieszkam w stolicy i znam zbyt wiele takich przypadków jak jej "przyjaciółka". Smutne to jest zwyczajnie.

lill

Otóż tego typu zdrada rodzi pewien problem. Jako, że samemu nie rozpatruję w ogóle jakichkolwiek szans na związki po zdradzie (bo jest to w moim mniemaniu po prostu coś całkowicie poza granicami normy), to gdy taka przyjaciółka stawia Cię pod murem moralnym (czy powiedzieć mu i oszczędzić zawodu, czy być lojalnym wobec przyjaciółki i nic mu nie mówić... idąc dalej, jest jeszcze dylemat, czy na głos jej powiedzieć co o niej myślisz z perspektywy takiego zachowania, czy lepiej nie) - to owszem, jest o co się obrażać. Bo jest to swego rodzaju ogromny ciężar narzucony na taką osobę ;)

LetItDie Odpowiedz

Moja, już była, przyjaciółka również przeszła taką zmianę i to w jakieś niecałe pół roku. Pochodzimy z maleńkiej miejscowości, ale do liceum uczęszczamy w pobliskim miasteczku. Tak się zachłysnęła zmianami, nowymi ludźmi i środowiskiem, że zaczęła zachowywać się po prostu dziwkarsko. Przestała się do mnie przyznawać, bo nie zmieniłam się tak jak ona, znalazła nowe najlepsze przyjaciółki - równie puste jak ona, pojawił się jakiś chłopak - bez perspektyw i planów, za to przystojny i z samochodem. A ona jest teraz w stanie myśleć tylko o sobie, swoich problemach w związku, drogich ciuchach, makijażu, własnym wyglądzie i podkreślaniu swoich wdzięków jak najkrótszymi i obcisłymi rzeczami.

Tak oto narodził się nowy pustak, uczcijmy wszystkich jej podobnych minutą ciszy.

Zgroza

Znam wiele takich przemian niestety.. Całe liceum i okres studiów to takie "super" przemiany. A dzisiejsza młodzież to pół pustych ludzi, dla których liczy się wygląd i hajs, na pół z jeszcze normalną młodzieżą.

Oluchna Odpowiedz

Ania sobie odbijała wcześniejsze niepowodzenia, bo pewnie będąc kluską nie miała takiego powodzenia

LLAMA Odpowiedz

Miała wspaniałego chłopaka, skoro był skłonny do niej wrócić... Szkoda że go nie doceniała.

xyRon Odpowiedz

Tak to jest, jak ktoś nie ma w ogóle kręgosłupa moralnego.

Przesunfotel Odpowiedz

Często niestety tak jest, ze jak ktoś pozbywa się swoich kompleksów to robi z siebie coś typu kur*wa.

Onehappiness Odpowiedz

Ja kończę liceum i z moja niegdyś przyjaciółką znam sie 13 lat. Czekam tylko na to aż rozejdziemy się każda do innych miast na studia. Przez te lata naprawdę dobrze się dogadywalismy, a teraz? Udaje że mnie nie słyszy, mówi tylko o sobie, zrobiła się strasznie arogancka i mówi tylko o tym jaki to szalony weekend miala, ile wypiła etc. Boli to strasznie...

lubiegrubychpanow Odpowiedz

Biedny Kuba.

Zobacz więcej komentarzy (7)
Dodaj anonimowe wyznanie