#7lZT2
No i tu zaczyna się historia małoletniego człowieka skurw*ela. Zawsze podczas tego rozbioru mówiłam mojemu bratu, ze w kuchni nie ma już tej świni, za to są kolorowe kredki, które kupiła dla niego mama. Wiadomo, dzieciak wierzył, szedł do kuchni, a tam ta świnia, więc uciekał z krzykiem. Najlepsze było to, że jednego wieczoru udawało się oszukać go kilka razy na tą bajeczkę z kredkami, a on zapłakany uciekał za każdym razem, jak zamiast kredek widział tę świnię. Mieliśmy z siostrą (wtedy lat 7) z tego straszny ubaw. Współczuję najmłodszym, starsze rodzeństwo nie zna litości.
"No i tu się zaczyna historia małotniego człowieka skurw*ela"
Oj widzę, że nie tylko ja nie oszczędzałam rodzeństwa :D Małe człowieki skurw*ele łączmy się.
Oj tak, długo byłam najmłodsza i wiem co to znaczy :D
Biedny braciszek xDDD
Taa, a jak ja leżałem sobie spokojnie w wózku, to moi starsi bracia dmuchali na mnie i się dusiłem. Taka tam braterska miłość :D
Spokojnie to nie tylko tak młodsze rodzeństwo niezle daje w kość
Mój starszy brat też mnie nie oszczędzał, mówił mi, że rodzice zginęli w wypadku samochodowym, kiedy spóźniali się z powrotem do domu xD
to ile tych lat w końcu było?