#3YjZw

W internetowych formularzach zawsze podawałam swój prawdziwy wiek.

Miałam 5 lat, kiedy ktoś pokazał mi filmik zdecydowanie nieprzeznaczony dla dzieci i kiedy już sama zaczęłam korzystać z komputera, byłam przerażona, że mogłabym gdzieś przypadkiem trafić na takie treści w internecie i przeżywać ten koszmar jeszcze raz.
Zaznaczanie na różnych stronach, że nie mam skończonych 18 lat dawało mi poczucie bezpieczeństwa.

Ostatnio złamałam moją złotą zasadę i skłamałam w kwestii wieku przy zakładaniu konta.
Napisałam, że mam 25 lat... bo wstydziłam się przyznać, że mam więcej, podczas rejestrowania się na Star Stable.
Jakby ktoś nie wiedział co to jest, to taka cukierkowa gra o koniach dla małych dziewczynek.

#HQkwY

W grupie znajomych każdy się zwierzał, jakie kto miał dziecięce marzenie. Nietrudno zgadnąć, że jeden chciał być astronautą, drugi chciał być po prostu bogaty i tak dalej. Wszyscy padli ze śmiechu, gdy wyznałam, że chciałam pracować w kiosku... Dlaczego? Bo było tam pełno kolorowych gazet. Dziecięcym umysłem stwierdziłam, że tylko i wyłącznie bym tam siedziała i czytała za darmo. Kuszące był dla mnie komiksy typu Witch, Winx, Kaczor Donald wraz z dołączonymi do nich gadżetami. Istny Disneyland dla wzroku.

PS Nie, nie spełniłam marzenia.

#yL6gA

Przeraża mnie moje życie.
Koledzy z dzieciństwa, rodzeństwo mają pozakładane rodziny, wybudowane domy. Wiadomo, że na kredyt, ale mają te domy.
Ja nie mam żony, dzieci, własnego kąta (wynajmowane to nie swoje).
Czuję, nie wiem, jak to opisać... pustkę, poczucie, że pociąg odjechał.
Nie mam pojęcia, co robić.

#TIdTR

Na pozór uchodzę za pedanta – idealnie czysto, zawsze pachnący, świeży itp.
Ale jak nie muszę nigdzie wychodzić i wiem, że nikt nie przyjdzie, to mam straszny syf, Wtedy chodzę w tej samej bieliźnie, nawet nie myję się kilka dni, jedynie twarz rano i wieczorem, no i zęby. 
Takie moje drugie oblicze, gdy nikt nie widzi. 

Żeby było jasne, mieszkając z kimś, zamieniam się w pedantyczną osobę, jedynie gdy jestem sam, wchodzę w tryb brudasa.

#kFmnD

Dorabiam sobie w weekendy. Nie mam dość ciężkiej pracy, ale jednak zdarzają się dni, gdzie idzie się narobić. Do domu zwykle wracam autobusem. I tym razem również tak było. Zmęczony wszedłem do niego, zapłaciłem za bilet i zacząłem szukać wolnego miejsca. Było jedno, a przynajmniej tak by się wydawało. Siedziała na nim i jednocześnie na drugim kobieta z ciałem mocno przy kości, trzymając na resztce miejsca jakieś torby. Zapytałem się, czy jednego nie ustąpi, ponieważ zajmuje dwa siedzenia, a mi się nie widzi stać 20 minut, skoro jedno jest wolne. Niestety to zadziałało na nią jak płachta na byka, bo strasznie się obruszyła. Zaczęła mnie wyzywać, że nie mam prawa jej uwagi zwracać, kim ja jestem, żeby tak mówić, to nie jest jej wina, że jest gruba i że powinienem zachować się po męsku i stać. Zanim zdążyłem coś odpowiedzieć, gość siedzący obok skwitował, że jak zamierza zajmować dwa miejsca, to niech zapłaci podwójnie albo przestanie tyle żreć, bo wygląda jak ludzik Michelin w wersji trzy razy szerszej. Część osób popatrzyła się na faceta i na babkę, po czym zaczęli się śmiać i cisnąć bekę. Babka nic nie odpowiedziała i wyszła na najbliższym przystanku czerwona ze złości. A ja miałem już dobry humor do końca dnia

#V9smK

Kilka lat temu pracowałem jako telemarketer. Była to sprzedaż produktów wiodącej marki telekomunikacyjnej w Polsce, często zdarzało się jednak, że trafiało się na samotną osobę, która po prostu ciągnęła rozmowę, ile się dało, żeby sobie po prostu z kimś pogadać.

Pewnego dnia dodzwoniłem się do jednej właśnie staruszki, a że system zbudowany był tak, że nie widzieliśmy kompletnie żadnych danych osobowych, łącznie z numerem telefonu (ochrona danych osobowych), robiła dokładnie to, co inni – gadała, a nic z tego nie wynikało i dla mnie było oczywiste, że nic nie kupi, ale mimo wszystko pozwoliłem sobie po prostu na zwykłą rozmowę.

Mieliśmy też taki chwyt, który polegał na „zaczepieniu” korespondenta lub korespondentki o adres, że możemy przyjść i wytłumaczyć, pokazać dokumenty osobiście etc., coby udowodnić, że wszystko, co mówimy, jest prawdą, i choć w praktyce nikt nigdy na to się jeszcze nie zgodził, bo wszyscy woleli załatwiać to wszystko tylko telefonicznie i przez kuriera, ona się zgodziła – chyba jako pierwsza za mojej kadencji.

Przy spotkaniu i podawaniu dat, nazwisk i innych danych do umowy okazało się, że owa staruszka to... matka mojego ojca, który zostawił nas 20 lat wcześniej, a którego nie zdążyłem nawet poznać. W taki oto sposób dostałem drugą babcię dzięki pracy, w której zarabiałem poniżej najniższej krajowej na umowie zlecenie.

#pdvCm

Gdy jechałam tramwajem, rozmawiałam przez telefon. Wypowiedziałam tylko: „Planuję zaliczyć tego anala, nie będę tysiaka za to płacić”. Miny pasażerów uświadomiły mi, że chlapnęłam coś nie tak...
A chodziło o to, że chciałam zaliczyć egzamin z chemii analitycznej i nie płacić za warunek...

#EOHcu

Moja mama nie biła mnie i rodzeństwa już od wielu lat, ale dzisiaj... Bardzo mnie to zaskoczyło.

Dzisiaj mojemu bratu skończyła się kara, więc mama pozwoliła mu wyjść na dwór.
W tamtym tygodniu zrobił z kolegami coś, co nie powinno mieć miejsca (ma 11 lat, a ja 14). Była o tym mowa na spotted. Ok. 30-40 minut później przyszła jakaś pani i jej syn do nas do mieszkania i powiedziała, że mój brat złamał chłopakowi okulary. Moja mama się wkurzyła, bo przeprowadziliśmy się niedawno i mamy dużo wydatków, i jak wyszła ta pani, to wzięła pas... Mój brat schował się do pokoju, w którym są rzeczy, których na razie nie używamy, tak zwanej graciarni. Moja mama wparowała mi do pokoju i zaczęła krzyczeć, gdzie on się schował, ja powiedziałam, że nie wiem, bo oglądałam telewizję i nie zwracałam na niego uwagi (widziałam, że miała pas w ręku i postanowiłam skłamać). Niestety znalazła go i wciągnęła do salonu. Zaczęła go bić, zamiast normalnie porozmawiać, a starsza siostra (15 lat) wyszła zapłakana z domu i wróciła, jak wszystko się skończyło i pojechała spać do babci. Ja zapłakana podniosłam trochę głos i powiedziałam mamie, żeby przestała, a ona zaczęła krzyczeć: „Nie drzyj się, nic mu się nie dzieje! Też chcesz dostać?”. Zaczęłam bardziej płakać i... mama uderzyła mnie pasem w ramię, a potem w nogi. Gdy wyszła, to zapłakana skryłam się pod kołdrę i płakałam. Siniaki zaczynają mi się robić na nogach, a ramię lekko spuchło i nie chcę go dotykać, bo boli. Czerwone ślady dalej są. Mój brat śpi... Obydwoje mamy spuchnięte od płaczu twarze. A moja mama siedzi w pokoju jak gdyby nigdy nic...

PRZYSIĘGŁAM SOBIE JUŻ DWA LATA TEMU, ŻE NIGDY NIE TKNĘ MOJEGO DZIECKA PASEM, KABLEM CZY WIESZAKIEM LUB INNYMI RZECZAMI. I tak zostanie.
Dodaj anonimowe wyznanie