#6NJyX

Myślicie, że macie przej3bane w życiu? Czytajcie to...

Mój ojciec jest bezdomnym alkoholikiem, a moja matka sprzątaczką, która wychowuje samotnie dwoje dzieci. Od małego pamiętam alkohol, pijanych kolegów taty, policję, awantury, narkotyki i inne używki – to moje jedyne wspomnienia z dzieciństwa. Moja głupia i naiwna matka na siłę szukała „nowego tatusia dla dzieci”, ciągle sprowadzała do domu nowych alkoholików i ćpunów, desperacko wystawiała się na aplikacjach randkowych. Ale wiecie, co było w tym najgorsze? Jej faceci traktowali mnie jak śmiecia na jej oczach, wyzywali mnie, głodzili, nie mogłam zrobić kroku poza pokój, gdy oni grali sobie na Xboxie i jedli kebaba w salonie. Gdy próbowałam coś powiedzieć o tym mamie, ona biła mnie i kazała ich przepraszać, a oni śmiali mi się w twarz. Nie miałam gdzie iść, każdy członek rodziny jest ze sobą skłócony. Gdy był pewien czas (przez kilka miesięcy), gdy nie miała partnera, przyszła do mojego pokoju i powiedziała: "WIESZ, CO, POWINNAM SOBIE ZNALEŹĆ NOWEGO FACETA, ABY CIĘ LAŁ”, wtedy totalnie pękło mi serce, miałam tylko 14 lat... Codziennie słyszę teksty typu: „nikim nie będziesz”, „jesteś tak głupia”, „ty to ani ładna, ani mądra”, „powinnam cię oddać do domu dziecka”, „na nic nie zasługujesz”... Jestem już do tego przyzwyczajona. Tak naprawdę nie wiem, co to znaczy szczęście czy miłość, nigdy tego nie zaznałam. Prawdziwych przyjaciół nie mam, jestem dosłownie samotna, wszystko sama biorę na klatę. Od podstawówki się nade mną znęcali, psychicznie i fizycznie, najśmieszniejsze żarty były właśnie o mnie, ludzie stalkowali mnie, nawet w wakacje stali pod moim blokiem i wyzywali mnie, zastraszali i próbowali zrobić krzywdę. Od zawsze nawet w wakacje siedzę całe dnie w domu, z matką nigdy nigdzie nie pojechałam, a jak słyszę, gdzie byli moi rówieśnicy, płakać mi się chce. Nie wiem, co to rodzinność czy domowe ciepło, mam ochotę się rozpłakać, kiedy widzę szczęśliwe dzieci z rodzicami, którzy o nie dbają. Jakby tego było mało, gdy miałam 11 lat, byłam molestowana przez grupkę chłopców w moim wieku, a gdy moja matka się o tym dowiedziała, wiecie, co zrobiła? Odbyła z nimi spotkanie, na którym kazała mi ich przepraszać. Na następny dzień całe miasto się ze mnie śmiało, jeszcze jak wróciłam do domu, matka mi dała wpierdol, jak zawsze. Nigdy nie miałam chłopaka, nawet nigdy się nie całowałam, a została mi przypięta łatka „dziwki”, z którą można zrobić, co tylko się chce. Nie jestem jeszcze pełnoletnia, ale już w dzień moich 18 urodzin mam zamiar wyjść z domu... tylko boję się jednego, że nie przeżyje do mojej 18, miałam kilka prób samobójczych, niestety nie powiodły się. Najbardziej boję się o moją młodszą siostrę. Proszę, niech ktoś da mi radę, która mnie uratuje.

#AGxst

Jak wiadomo, przed pójściem do pierwszej komunii trzeba się wyspowiadać.
Oczywiście na naukach mieliśmy uczyć się grzechów itp. Pewnego razu usłyszałem rozmowę rodziców o tym, że sąsiad żyje bez ślubu i że cudzołoży. Ja do tej pory myślałem, że to polega na tym, że mąż zdradza mamusię albo na odwrót, tak nas uczyli. A tu się okazuje, że to życie bez ślubu!
Jako pobożny chłopczyk chciałem na poważnie podejść do pierwszej komunii. Dodam jeszcze, że mieszkałem z siostrą w pokoju, a ślubu z nią nie brałem, więc przestraszyłem się, że cudzołożę. Przekonany więc, że grzeszę, bo z nią mieszkam bez ślubu, poszedłem do spowiedzi i gdy przyszło do wymieniania grzechów, na pierwszy ogień poszedł ten.

Wyobraźcie sobie 8-latka, który mówi, że cudzołoży, i księdza, który po chwili wybucha śmiechem w konfesjonale.

Skończyło się na tym, że ksiądz wytłumaczył mi, że nie grzeszę, ale gdy już zacznę, to żebym przyszedł. Dziś mam 19 lat i stwierdzam, że nie ma potrzeby, bo nie zacząłem :(

#qGvYT

Parę lat temu po raz pierwszy w życiu wypiłem sporą ilość alkoholu. Miałem może 15 lat, pojechałem do znajomego i napruliśmy się bimbrem. Szybko mnie dopadło, zaczęło mi się kręcić w głowie i po jakimś czasie urwał mi się film. Obudziłem się w domu, okazało się, że nie mogli mnie dobudzić, cały byłem w wymiocinach, a do domu (czego dowiedziałem się później) przywiózł mnie sąsiad, bo akurat był w okolicy. Jak było do przewidzenia, dostałem szlaban na wychodzenie itp. Kumpel lepiej to zniósł, nie wypił tyle co ja, więc tylko ja zaliczyłem zgon. Nie mam się czym chwalić, byłem młody, głupi i naiwny, bo przecież „po jednym nic ci nie będzie”. 
Było jeszcze wiele takich historii w moim życiu, ale na szczęście nauczyłem się odmawiać i już nie piję od dobrych kilku lat ani kropli. Większość ludzi patrzy się jak na debila, jak odmawiam, ale olewam to, wolę być trzeźwy. I niech tak już zostanie.

#mrPnl

Mam 15 lat i czwórkę młodszego rodzeństwa. Kiedyś może i byłam grzeczna i ulegałam wszystkim, a szczególnie rodzicom. Od 2-3 lat jestem bardziej odważna, potrafię powiedzieć NIE i się postawić. Moja mama często przesadza. Uważa, że skoro ona mnie przez ten cały czas wychowywała, to teraz ja mam jej pomóc z rodzeństwem. Wszystko byłoby okej, gdyby nie to, że muszę opiekować się nim prawie cały czas i to od 9. roku życia. Rodzice chyba nie rozumieją, że to oni powinni ingerować w ich życie, a nie ja. Nie mam ani chwili czasu dla siebie, na przyjaciół czy naukę. Gdy wyjdę gdzieś z domu, zaraz urywają się telefony, za ile będę. Mam już tego serdecznie dość! Mój 13-letni brat może wychodzić i wracać, kiedy chce, a ja muszę zajmować się domem i dziećmi! Muszę wybrać szkołę, a rodzice cały czas chcą mnie gdzieś blisko, bo muszę im pomagać! Gdy się stawiam, zaraz na mnie krzyczą i twierdzą, że pyskuję. Dacie mi jakieś rady, aby przetłumaczyć im, że nadal jestem dzieckiem i też potrzebuję odpoczynku, czasu wolnego i co najważniejsze czasu na naukę?

#OQigu

Niesamowicie wkurza mnie to, że rodzice ciągle, całymi dniami przesiadują w moim pokoju. Robią to już dobre kilka lat.

Aktualnie mam 22 lata, studiuję dziennie, pracuję dorywczo, więc nie są to pieniądze, za które można się utrzymać samodzielnie, ale odkładam tyle, ile się da na późniejszą wyprowadzkę. Na nic słowa tłumaczenia, że potrzebuję prywatności, że muszę się skupić, bo się uczę, kiedy oni oglądają telewizor. Najgorsza jest mama, która jako że nie pracuje, tylko zajmuje się domem, jest na etapie oglądania latynoskich telenowel, seriali, politycznych newsów i programów typu „Taniec z Gwiazdami”, objadając się przy tym słodyczami i paląc dwie paczki papierosów dziennie... O tyle dobrze, że gotuje i sprząta, ale ma swój własny pokój z dużym telewizorem, a mimo tego siedzi u mnie...
Gdy wracam z uczelni telewizor u mnie gra... gdy wracam późno z pracy to samo. Nie mogę nawet porozmawiać ze znajomymi. Często u mnie siedzi do 1 w nocy, kiedy ja mam pobudkę o 6 rano i jestem przez to zmęczony. Nie raz przyłapałem mamę, jak mi grzebała w portfelu, rzeczach osobistych albo zaglądała na ekran monitora, z kim piszę i co robię...

Siadło mi to na psychice i widzę tego objawy. Rzadko kupuję sobie różne rzeczy typu ciuchy. Zawsze jak wychodzę z domu rano, to staram się wracać jak najpóźniej do domu. Nie mam motywacji do robienia czegokolwiek, nie mówiąc już o braku pewności siebie. Marzę o wyprowadzce i samodzielnym życiu, bo nie mogę już tego dłużej znieść... przez co pracuję, ile się da, ale wiąże się to też z tym, że nie mam znajomych ani dziewczyny.

Mam wielką nadzieję, że odżyję, gdy tylko pójdę na swoje.

#Bb7Dq

Mam 35 lat i jestem niewidomy. Moje dzieciństwie było strasznie. Moi rodzice tak bardzo się mnie wstydzili, że kiedy przychodzili goście, zamykali mnie w garażu, gdzie samotny i głodny siedziałem przez parę godzin. Wiedziałem, że mnie nienawidzą, bo byłem dla nich takim ciężarem. Kiedy upadałem, słyszałem ich głupie śmiechy... Piszę, nie dlatego, żeby się żalić, tylko po to, żeby wam powiedzieć, że mimo tego wszystkiego, znalazłem w sobie siłę i poradziłem w życiu. Mam pracę i cudowną dziewczynę, wkrótce urodzi się nasza córeczka!

#3eqra

Jestem w związku z dziewczyną starszą ode mnie o pięć lat. Jest moim słońcem i bardzo mocno ją kocham. Ogromnie mi się podoba i jest dla mnie najpiękniejszą osobą na świecie, choć zdaję sobie sprawę, że nie wygląda już na dwudziestolatkę. Tym bardziej że miała ostatnio spore problemy ze zdrowiem, co odbiło się na jej urodzie. Najgorsze jest to, że kiedy spotykamy gdzieś razem znajomych, to oni później się z tego śmieją i rzucają mi na stronie głupie teksty w stylu: „Ej, ile ona jest od ciebie starsza? Dwadzieścia lat?”. To nie zmienia tego, co do niej czuję, ale jest mi z tym co mówią strasznie źle i wstyd mi za nich, więc unikam kontaktu, a ona myśli, że ja się jej wstydzę i dlatego nie chcę jej przedstawiać znajomym. Absolutnie nie wstydzę się jej, wstydzę się ich i nie chcę, żeby doświadczała takich sytuacji.

#9b1mT

Jestem już kilka lat po ślubie. Do tej pory moje stosunki z teściową układały się przyzwoicie, niedawno stało się jednak coś, co popsuło relacje między nami. Co to było? Trudno powiedzieć. Jakiś czas temu dowiedziałam się, że teściowa miała stwierdzić, że ona ma tylko jedną synową, i bynajmniej nie chodziło o mnie. Strasznie mnie to zabolało, bo zawsze starałam się być wobec niej w porządku. Od tamtego momentu rzadko bywałam w jej domu. Czara goryczy przelała się po śmierci dziadka męża. Teściowa miała zamówić mszę od naszej rodziny. Dzień pogrzebu, ksiądz czyta osoby, od których zostały zamówione mszę i co? Podała mojego męża i dzieci. A mnie nie było, tak jakbym zapadła się pod ziemię i słuch po mnie zaginął. Zrobiło mi się ogromnie przykro, miałam ochotę wyjść z kościoła i więcej tam nie wrócić. Zostałam tylko i wyłącznie z szacunku do zmarłego.
Kilka miesięcy temu teściowa zachorowała. Ze względu na afazję kontakt z nią jest utrudniony. Nie byłam jej odwiedzić i jakoś nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia. Nie mogę się przełamać. W końcu jestem wyrodną synową...

#6CjZA

Mam męskich przyjaciół i kolegów, co nigdy nie przeszkadzało mojemu chłopakowi. Nigdy nie dałam mu powodu do zazdrości, a on sam na tym polu ufa mi bezgranicznie. Nie przyszłoby mu do głowy, aby zabronić mi kontaktów z płcią przeciwną, a w razie czego, ja i tak bym się na to nie zgodziła. Potrzebuję zarówno męskiego, jak i kobiecego towarzystwa, rozmów o sukienkach i wspólnego grania, babskich wieczorów z winem i wyjść z kolegami do baru, a moje zachowanie zmienia się w zależności od towarzystwa. Nigdy nie kokietuję w obecności innych mężczyzn, nie komentuję ich atrakcyjności. Wiedzą, jak bardzo ich cenię, choć przyjaźń okazuję w chłodny sposób. Robię co w mojej mocy, żeby nie zawieść jego zaufania. Co w tym anonimowego? Chorobliwa zazdrość, wręcz nienawiść do I., jedynej przyjaciółki mojego lubego. Mówi o niej ciepło, tak ciepło, jak wyraża się o swojej mamie, najlepszym przyjacielu i młodszym bracie. Kiedy źle się jej dzieje, przejmuje się nią tak samo, jak przejmuje się najlepszym przyjacielem lub chorą babcią. Nie mam więc niby powodów do zazdrości. Jednak m spędzamy całe wieczory na kanapie, bo jest zmęczony, za to z nią robi masę ciekawych rzeczy. Choć potrafimy spędzać długie godziny na rozmowie, to oni mają więcej wspólnych tematów. Interesuje się wszystkim tym, co on. Pewnego razu, podczas oglądania filmu, zachwycił się urodą jego ulubionej postaci, po czym dodał, że przypomina mu I. Wiele razem przeszli, wiedzą o sobie wszystko i mimo że nie w „ten” sposób, kochają się. Prawdziwi przyjaciele.
Jestem od niej ładniejsza, ale, jak wiadomo, uroda nie jest najważniejsza. Poza tą jedną, małą przewagą, pod każdym względem czuję się gorsza, choć nie mam ku temu powodów, a luby dba o mnie, codziennie okazuje mi mnóstwo miłości i jest niemal ideałem. Każde ich spotkanie, opowieść o tym, co robili, zdjęcie, które mu wysyła, każde napomknięcie o niej doprowadza mnie do białej gorączki. Myślę wtedy o tym, co by było, gdyby rozstała się ze swoim wieloletnim chłopakiem. Może gdyby nie jej chłopak, już od dawna byliby parą? Oddałabym niemal wszystko, żeby zniknęła.
Ale przecież mu tego nie powiem, bo sama mam bliskich przyjaciół odmiennej płci, a swoją hipokryzję wolę zatrzymać dla siebie. I dla Was, Anonimowi.

#qbe8T

W moim gimnazjum utworzyła się dresiarska grupa przestępcza chłopaków, którzy kiblowali po kilka lat i byli już po prostu niemal dorośli. Warszawa, Grochów, wiadomo, HWDP i JP100% – wszyscy dupa cicho, jak sprzedasz kogoś na psach, to masz do końca życia przejebane, bo braterstwo dzielnicy cię dojedzie itd. itp. Kradli, bili, sprzedawali pigułeczki itd. Nikt sobie nie był w stanie z sytuacją poradzić, ale kiedy w końcu wzięli mnie na celownik i ukradli mi portfel i telefon, to poszedłem do sekretariatu, wziąłem stacjonarny i zrobiłem to, czego księga ulicy absolutnie zakazuje, czyli zadzwoniłem na policję.

Do szkoły przyjechał patrol z dodatkową suką. Kiedy policjanci ich wyprowadzali, to Sebastiany krzyczały do mnie: „I tak cię zajebiemy, frajerze, kto sprzedaje na psach, ten gryzie piach” i takie tam cytaty z księgi ulicy i murów na Grochowie. Bardzo miły policjant zabrał im moje „fanty” i mi je oddał, mówiąc: „Jak weźmiemy jako dowody, to pojadą ze mną, a tak to powiedzmy, że nic nie widziałem”. Pojechałem z nimi na komisariat, złożyłem zeznania, odwieźli mnie do domu. Następnego dnia urządzono przeszukania w ich domach. Kolejnego dnia wypuszczono ich z aresztu.

Kiedy wrócili do szkoły, byli bardzo spokojni i nic złego nie robili, nawet się nie odgrażali. Sytuacja w szkole się uspokoiła, ja nie miałem żadnych problemów, a zyskałem nawet uznanie wśród pozostałych osób w szkole. Czysty zysk!
Dodaj anonimowe wyznanie