Mniej więcej trzy miesiące temu mieliśmy z mężem bardzo trudną sytuację finansową. Wszelkie źródła zostały wtedy wyczerpane (włączając w to rodziców), a ja dopiero zatrudniłam się w nowej pracy, musieliśmy opłacić wszystkie rachunki, kredyt hipoteczny itd...
Wracając do domu wieczorem zastanawiałam się skąd wziąć pieniądze na jedzenie. Na chodniku przy krzaku znalazłam 6 złotych i... popłakałam się z radości.
Dodaj anonimowe wyznanie
gitarzystka - wydaje mi się, że jesteś bardzo poważną I spietą osobą aż do bólu tyłka. Akurat policja by znalazła własciciela tej zawrotnej sumy.
Autorko - miałam teraz podobny miesiąc, wyjadalismy z szafek makaron wymiesznay z jajkiem I polany ketchupem;p Zdarza się. A pieniądze też bym wzięła.
@gitarzystka 6 PLN to banknoty i ktoś zgłasza na policję??
Dobra, teraz zauważyłam, że to 6 złotych, a ja cały czas byłam przekonana, iż jest to 6 TYSIĘCY złotych i nie mogłam pojąć, dlaczego wszyscy się tak zgadzają, że wzięcie tych pieniędzy jest OK.
Cóż, pozostaje mi przeprosić za zamieszanie i życzyć Autorce, żeby takie "wypłaty" zdarzały się częściej. ;)
Swoja droga makaron z jajkiem i ketchupem jest pyszny.
Wiecie że gitarzystka ma nadwagę?
Marzena potwierdzam ona ma nadwage a se napitala na gitarce
Tak się zastanawiam, jeśli znajdzie się jakieś pieniądze to do jakiej kwoty ich wzięcie jest "spoko", a od ilu należy latać po komisariatach i szukać właściciela?
Jeśli właściciel nie jest znany, bądź ustalenie jego tożsamości wiązałoby się z dużymi kosztami, to do 100zł. :)
Ukradli mi kiedyś portfel. Na komisariacie powiedzieli mi, że jeżeli łączna wartość rzeczy razem z pieniędzmi nie przekracza 100zł to nie ma co szukać. Także chyba 100zl
No fajnie, ale jeśli wzięłaś te pieniądze, to popełniłaś przestępstwo. Ja bym spać nie mogła po czymś takim.
Możesz powiedzieć jakie konkretnie przestępstwo? Pierwszy raz w życiu słyszę, żeby wzięcie pieniędzy znalezionych na ulicy było karalne...
Owszem, mogę- przywłaszczenie. Karane grzywną, a nawet pozbawieniem wolności.
W przypadku znalezienia takiej kwoty dana osoba ma obowiązek zawiadomić Policję. Jeszcze dodam, że to przestępstwo jest ścigane z urzędu, więc na miejscu Autorki bym się tak nie chwaliła ani nie cieszyła.
To mnie teraz zaskoczyłaś... Zawsze jak coś znajduję staram się namierzyć właściciela (jeśli tylko jest to możliwe), a jeśli mi się nie udaje to po prostu pieniądze zabieram (przy portfelach czy telefonach właściciela zawsze udawało mi się namierzyć, inne rzeczy - które da się rozpoznać - zanoszę na policję).
Do tej pory czułam się sama ze sobą uczciwie z takim podejściem. Sensu odnoszenia pieniędzy na policję po prostu nie widzę, bo i tak właściciel nie ma szansy na ich rozpoznanie.
Ps. Tak, mam szczęście w znajdowaniu rzeczy... Mistrzostwem było 200 zł, które fruwało mi przed nosem w samym centrum miasta.
Nie przesadzajmy. To nie 600zł, a 6. Jestem za tym by oddawać pieniądze policjii gdy to duża suma.
Sebastian przy dużej sumie (zwłaszcza w czymś ułatwiającym identyfikację - portfelu, siatce... torbie papierowej chociaż!) jestem w 100% za zgłaszaniem.
Chociaż przyznam, że przy opisanych wyżej 200 zł rozejrzałam się na ulicy czy nie widać kogoś szukającego czegokolwiek, popytałam ludzi w okolicy czy nie zgubili jakiejś kwoty i (ponieważ nikogo szukającego nie wyłapałam) pieniądze zabrałam.
Na przyszłosc czytaj uważnie a nie osądzasz!!!
Boże licząc wszystkie pieniądze jakie w życiu znalazłam i sobie zostawiłam (z 300 zł) to powinnam już dawno być w pierdlu xD
Czytanie ze zrozumieniem, takie trudne 😁
Gitarzystka to oczywiście troll? 😂