#9nQ8a
Wydawało by się, że czymś się zatruł, ale nie poszedł na L4, zapowiadał się luźny dzień w pracy. Mówił - e tam, nic mi nie będzie. Po co brać wolne, szef będzie niezadowolony, jeszcze przed świętami... No nie bardzo. Pojechał do pracy.
Jak się okazało, to była jelitówka - nadmienię, że jego praca polega na jeżdżeniu autem i na kontakcie z klientem. Jak się domyślacie, jechał jakimiś zadupiami i obskakiwał każdy krzak. W pewnym momencie zrobiło się tak źle, że zaczął wymiotować. Nic trudnego - silny człowiek - otwiera drzwi i gitara. Do domu daleko, więc lepiej dokończyć niż zawrócić. W pewnym momencie parcie było tak silne, że dupa go oszukała. Wywalił gacie. Kupić innych się nie da, bo na dupie placek, cóż... Obdzwonił klientów, że jest "niewyjściowy", każdy był wyrozumiały, podjechali, swoje odebrali...
Mąż wrócił do domu zażenowany, umył dupę i padł na twarz.
Tak że każdemu życzę pracownika, który tak potrafi się poświęcić.
A wystarczyło poprosic o 1 dzien wolnego
To nie poświęcenie tylko raczej głupota. Co tam, że przy okazji mógł innych zarazić jelitówką, sam się gorzej poczuł i musiał srac w krzakach i wszędzie zostawiać swoje rzygowiny jak pies. A to.tylko 1 dzień wolnego. Już się boję pomyśleć z jakim choróbstwem jeszcze polazł do pracy.
Jeśli był szczepiony to jeszcze xD
Podejrzewam, że myślał, że to przejściowa biegunka.
No właśnie
Przy okazji rozdał trochę jelitowki..
Ostatni akapit mnie zdenerwował.
"Każdemu życzę pracownika - niewolnika, który nawet pół żywy wstanie do pracy, żeby zrobić swoją pracę ze strachu przed pracodawcą."
Mam szczerą nadzieję, że to był sarkazm, chociaż całe wyznanie brzmi jakbyś pochwalała jego pozycje
A ja zycze rozumu. Jelitowka jest zarazliwa
Żaden bohater tylko idiota. Możesz sie poswiecac dla szefa ale tak na prawde nie uslyszysz Ty Franek kurcze dzieki ze przyszedles do pracy chociaz srales dalej niz widziales no dzieki podwyzke dostaniesz. Glupota glupota i jeszcze raz glupota
Kiedy jesteśmy chorzy nie chodzi tylko o nas, ale o inny ludzi, bo ich zarażamy. Ja nie życzę takiego pracownika nikomu. Nic mnie tak nie wkurza jak pół zespołu zasmarkanego, bo dwa tygodnie wcześniej jedna osoba stwierdziła, że sobie przyjdzie do pracy
To jest głupotą. L4 jest po to by się wyleczyć, nie mieć powikłań i po to by nie zarazić innych. Przez takich jak twój mąż są "epidemie".
Jak nie L4, to zawsze może wziąć urlop na żądanie, zamienić się z kimś z pracy, albo po prostu poprosić szefa o dzień wolnego, a jeżeli szef ma mieć pretensje, bo ktoś jest chory i nie jest w stanie pracować to może trzeba zastanowić się nad inną pracą.
Mój szef jest właśnie taką osobą. Zawsze jest tylko "musisz przyjść do pracy bo nie ma kto cię zastąpić" co z tego że sam mógłby przyjść na 1 dzień do pracy ale po co? Ty musisz przyjść i z gorączka czy inna choroba pracować. Najlepsze jest to że to praca z klientem i można człowieka poprostu zarazić. Ale co go to obchodzi. Liczą się tylko pieniądze. A o inną pracę jest ciężko bo to małe miasto i niestety moja sytuacja życiowa nie pozwala mi na rzucenie od tak tej pracy bo zanim znajdę inna może minąć sporo czasu.
Z tym urlopem na żądanie to nie jest tak łatwo jakby się mogło wydawać. Nawet w kodeksie pracy jest napisane, że pracodawca nie ma obowiązku udzielić nam tego rodzaju urlopu, jeżeli zaburzyłby on ciągłość pracy. Ja pracowałam w miejscu, w którym byłam sama i nieprzyjście do pracy było równoznaczne z tym, że było nieczynne i firma była stratna. Ja na szczęście mam końskie zdrowie i nie choruję, ale zdarzyło mi się iść do pracy na hardkorowym kacu i funkcjonować jak zombie. O UnŻ mogłam pomarzyć;)
To nie jest lojalność, to jest głupota.