#A03C1
Chciałam tylko powiedzieć jak smutno mi jest gdy pomyślę, jak byłam traktowana przez moje starsze koleżanki w Polsce. Była to moja pierwsza praca, dostawałam na rękę 1320 zł, potem wzrosło to chyba o 70 zł, czyli motywacji ze strony pensji nie było żadnej, ale nie o tym ta historia. Panie były niemiłe i pierwsze co usłyszałam, to "A ciekawe po ilu dniach ty dziewczynko się rozpłaczesz i odejdziesz z pracy". Pracowałam tam prawie trzy lata i w tym czasie młodych pielęgniarek przyszło około 35, a zostały 2. Starsze panie docinały na wszystkie możliwe sposoby, wykorzystywały i śmiały mi się prosto w twarz, ale mnie to nie ruszało, więc odpuściły i czekały na "świeże mięso". Zaprosiłam je nawet na mój ślub (bo tak się robiło), oczywiście żadna nie przyszła, a po ślubie przez kilka tygodni słuchałam jaka to jestem skąpa, że nic nie przyniosłam na poczęstunek do pracy...
Gdy odchodziłam mąż radził, bym po prostu traktowała ostatni dzień w pracy jak całkowicie normalny, żeby nie palić za sobą mostów i tak też zrobiłam, czego bardzo żałuję. Dziś powiedziałabym moim "koleżankom", że piszą zła wizytówkę nie tylko sobie, ale wszystkim w tym zawodzie, że nie są "królowymi" oddziału i karma wraca.
Mi się wydaje że generalnie wszędzie gdzie w jednej firmie znajdzie się kilka starych bab na parę lat przed emeryturą to jest to samo. Tylko narzekanie na wszystko co się da, opierdalanie się i robienie wszystkiego na odwal byle się nie narobić, chamstwo, arogancja wobec młodszych współpracowników i czy petentów. I takie osoby mogą to robić całkowicie bezkarnie, bo parę lat do emerytury i nie można ich zwolnić.
Nie no, jasne, że młode też mogą się tak zachowywać. Ale im starsza osoba, tym większe szanse. Bo bardziej prawdopodobne, że kto starszy dorobił się już jakiejś pozycji w pracy i ma kogoś pod sobą. I to nie tyle kwestia wieku, tylko dłuższego stażu w danym miejscu i poczucia rzekomej władzy (rzekomej, bo to często tylko urojone wysokie mniemanie o sobie i myślenie, że jest się "kimś").
Młode muszą uważać, bo jak przegną to wylecą z roboty, z wiekiem i stażem pracy poczucie bezkarności i bezczelność jest coraz większa. Na szczęście sytuacja na rynku pracy jest dobra i jak ktoś ma dość swoich koleżanek lub kolegów z pracy to może się zwolnić i poszukać innej pracy.
Jak ja się cieszę, ze u nas w pracy nie ma ani jednej starej baby ^^
Młode tez tak robią. Ogólnie to nie jest zależne od wieku tylko od tego czy zbierze się grupka takich szmat. Bo pojedynczo nie miałyby odwagi.
Zwyczaj zwyczajem, ale nie zaprosiła bym ich na wesele, ni to przyjaciółki ni rodzina, ot zwykle plotkary.
To bys im pocisnęła. Pewnie do tej pory by zbieraly szczeki z podłogi
I takie stare baby trzymają później miejsca pracy bo nikt młody nie chce z nimi robić... A na oddziałach siedzą jak za karę, opryskliwe, nie miłe, wywyzszajace się...
A u mojej mamy w pracy wręcz przeciwnie. Starsze pielęgniarki bardzo cieszą się gdy widzą młode twarze. Niestety na oddziałach średnia wieku to 50+ bo większość z różnych przyczyn, głównie zarobkowych wyjeżdża za granicę, gdzie pielęgniarki są szanowanym i dobrym zawodem.
i dlatego jestem uprzedzona do starych ludzi. z nikim nie miaam tak zlych doswiadczen. zadna grupa spoleczna nie przescignela ich w moim przypadku w roszczeniowosci, wysywaniy "nalezy mi sie, bo jestem starsza" i ogolnym zatruwaniu zycia
W każdej robocie znajdzie się kilka starych ropuch, które wiecznie są zmęczone, wiecznie marudzą ile mają pracy, wiecznie przerzucają swoją pracę na kogoś innego, wiecznie obrabiają tyłki wszystkim, a przez większość dnia pierdzą w stołki.
miałam tak samo, zwłaszcza z szefową. Wyjechałam do Niemiec i jest zupełnie inaczej. Bardzo ci dziekuje droga szefowo i koleżanki za odmianę mojego życia na plus.
,,Stare koleżanki,, te utrudniające pracę młodym to również te osoby, którędy w dupie mają pacjenta i najbardziej krzyczą hurrrr durr pielęgniarki tyle robia, tak się poświęcają dawać więcej kasy, wszyscy źli tylko my dobre.
Karma to dla kota XD
Albo dla psa 🤣