#C8WNy

To było jakieś dwa lata temu. Z przyczyn rodzinnych zatrzymałam się na mniej więcej dwa tygodnie w innym mieście u starej przyjaciółki. Wracałam właśnie z większych zakupów. Było około 19, pora późnojesienna, więc szarówka dosyć zaawansowana, mokro, ponuro. Idąc mało uczęszczaną w tamtym okresie aleją, natknęłam się na niepokojącą scenę - dorosły facet ciągnął chyba siedmioletniego chłopca za rękę i kazał mu iść z nim, na co mały stanowczo odmawiał i próbował się wyszarpać. Nie powiem, zmroziło mnie. W pierwszej chwili stałam tak z siatami pełnymi zakupów i patrzyłam na sytuację, nie wiedziałam co zrobić. Awantura między nimi jednak trwała, a mężczyzna zaczął dosłownie ciągnąć chłopca w sobie znaną stronę, a ten zapierał się nogami i mówił, że nie chce. Pełna lęku, ale z poczuciem, że muszę zareagować, ruszyłam w stronę faceta, wołając aby się zatrzymał. Miałam nadzieję, że świadek i sama interwencja go spłoszy - byłam pewna, że miał złe zamiary względem tego dziecka. On jednak zdenerwowany zapytał o co chodzi. Chciałam wiedzieć co się dzieje, co to za chłopiec i czemu jest tutaj taka awantura, ale powiedział, że to nie moja sprawa. Pociągnął małego, który ciągle próbował wyszarpać rączkę z uścisku mężczyzny, krzycząc, że nigdzie nie chce iść. Przestraszyłam się, zagroziłam, że zaraz zadzwonię na policję, jeśli nie puści chłopca. Wtedy odwrócił się, podszedł do mnie i kazał spie*dalać. Przestraszyłam się, nie wiem, czy to przez strach, nagły przypływ odwagi czy jakiejkolwiek pierwotnej siły, ale dźwignęłam jedną torbę pełną zakupów i tak się nią zamachnęłam, że trafiłam nią faceta w ramię albo nawet w szczękę, bo zachwiał się i zgiął w pół, trzymając za głowę. Puścił wtedy chłopca, ale ten, zamiast uciekać czy coś, krzyknął: "Tato!" i podszedł do mężczyzny, pytając, czy żyje. Stanęłam jak wryta, nie wiem jak długo przetwarzałam informację, ale chyba na tyle szybko, by mnie nie złapali, bo nim pokrzywdzony zdołał zrobić cokolwiek - ja już kopytowałam w stronę domu przyjaciółki nawet nie patrząc na to, że w mojej broni zrobiła się dziura i zgubiłam puszkę z ananasami. Nikomu nic nie powiedziałam, po kilku dniach wróciłam już w rodzime strony.

Do dziś, gdy odwiedzam przyjaciółkę boję się, że spotkam tego mężczyznę i mnie rozpozna. Jeśli czyta pan to wyznanie, to przepraszam, naprawdę myślałam, że ktoś chce zrobić pana synowi krzywdę. Mam nadzieję, że nic poważnego się wtedy panu nie stało.
Przepraszam.
Longtailedtit Odpowiedz

Super, że zareagowałaś. I w sumie dobrze, że to nie było nic poważnego, że Tobie nic się nie stało. Facet pewnie był pod wpływem silnych, rodzicielskich emocji, ale mógł coś więcej powiedzieć a nie dodatkowo i na Tobie się wyżywać. Cóż, trudno. Uważam, że mimo wszystko lepiej reagować niż odwracać wzrok w druga stronę.

Qzin

Wyobraź sobie że dziecko Ci odwala jakaś maniane że do dentysty nie pójdzie, bo nie termin umówiony, a jutro znowu będzie płakać że go boli. No i nagle jakaś baba się jeszcze dochrzania do Ciebie.

PiratTomi

Qzin, wyobraź sobie, że ktoś ci porywa dziecko, a jedyny świadek odwraca wzrok, bo wychodzi z założenia, że dzieciak to nieznośny histeryk, który robi na złość rodzicom, którzy gdzieś się spieszą.

Hvafaen

Wyobraź sobie, że ktoś ci porywa dziecko, ktoś reaguje, ale na słowo wierzy podofilowi i odchodzi. Policje się wzywa i tyle.

Longtailedtit

Potrafię sobie też wyobrazić, że ojciec zauważył, że swoim zachowaniem wzbudza niezdrowe zainteresowanie innych i zamiast naskakiwać na kolejną osobę potrafi kulturalnie wytłumaczyć sytuację. :)

paella Odpowiedz

Dobrze zareagowałaś. Dziecko nie miało napisane na czole "jestem z ojcem".
Duży plus, bo zabawne.

Hvafaen

Ciekawe czy gdyby jakaś matka dostała w głowę siatką to byłoby zabawne. Ona miała tam puszki.

bylowarto

@Hvafaen Lepiej zrobić komuś przypadkiem krzywdę puszką niż pozwolić żeby ktoś porwał dziecko, które jest czyimś dzieckiem,wnukiem i inna bliska osobą do burdelu,na handel narządami bądź zabił.

Hvafaen

A może tak zadzwonić po policje po prostu zamiast zamiast walić kogoś puszką za niewinność? To ona go zaatakowała i miał prawo ją pozwać. Uciekła z miejsca zdarzenia w dodatku. Prawo jest po jego stronie, więc nie brońcie tak ślepo autorki.

Anahi

Hvafaen, biorąc pod uwagę czas reakcji policji, jeśli facet faktycznie byłby porywaczem/pedofilrm, to dziecku stałaby się krzywda na długo przed przyjazdem radiowozu.

Hvafaen

Bez przesady. W wielu przypadkach przyjeżdżają bardzo szybko, zwłaszcza, gdy chodzi o porywane dziecko. Poza tym autorka mogła ciągle za nimi iść. Nie narusza się czyjejś nietykalności jeśli sprawa jest dwuznaczna, gdyby to dziecko uderzył lub dotknął, gdzie nie trzeba, to w pełni popieram. Wiesz co mogło się stać, gdyby mu coś uszkodziła w mózgu? Czułabyś się bezpiecznie w świecie, gdzie takie rzeczy byłyby na porządku dziennym? Czułabyś, że twój tata, mąż, brat jest bezpieczny i nikt nie rozwali mu czaszki w biały dzień?

Anahi

Hvafaen, mój narąbany "tata" gonił mnie z nożem po mieszkaniu. Zanim policja przyjechała, ja dawno zdąrzyłam uciec z domu. Dlatego popieram działanie autorki, mimo że się pomyliła. Lepiej zareagować niż pozwolić na krzywdę dziecka. Weź też pod uwagę, że dziewczyna działała pod wpływem adrenaliny i mogła się zachowywać nie do końca racjonalnie. Zwróć też uwagę, że teraz żałuję tego co zrobiła. Może następnym razem zachowa się inaczej? Ja na przykład często pytam rodziców, czy mogę im jakoś pomóc.

Hvafaen

Gdyby ktoś przywalił mojemu mężowi i byłoby mu przykro, to wybaczyłabym i może zostalibyśmy przyjaciółmi :)
Działający pod wpływem adrenaliny odpowiadają za swoje czyny tak samo jak inni. W jaki sposób dziecku stałaby się krzywda? Oni szli, a autorka mogła iść za nimi. Gdyby facet miał samochód to jeszcze bym poparła, bo mógłby uciec, ale skoro szli i sytuacja była dwuznaczna to nie było powodu by go bić. To, że do ciebie nie przyjechali na czas jest przykre, ale nie znaczy, że będzie tak z każdym.
„Może następnym razem zachowa się inaczej?”, a może znowu dostanie adrenaliny i kogoś wreszcie wyśle do szpitala? Nie szkodzi! Co tam! Akceptujmy takie sytuacje, a później żyjmy w strachu czy nasi mężowie wrócą do domu czy się gdzieś wykrwawią na oczach dziecka. A propo dziecka. Uderzyła jego ojca i uciekła nie udzielając pomocy, już dobro dziecka się nie liczyło?

Zmineralizowana

Nieprawda, Hvafaen, bardzo prawdopodobne, że sąd by ją uniewinnił, ze względu na to, że w swoim mniemaniu działała w obronie dziecka. Swoim zachowaniem mężczyzna wprowadził ją w błąd i przypuszczenie, że chce dziecko porwać było mocno uzasadnione. Uciekać, co prawda, nie powinna.

PiratTomi

Etanolan, ty jakże glupiutka dziewuszko, wiesz, że facet mógłby tak ciągnąć chłopca (i zarazem wabić dziewczynę) w ciemną uliczkę, a nawet do mieszkania, w którym by czekała banda jego pomocników? Wtedy zamiast chłopca dla pedofili, mieliby chłopca dla pedofili i dziewczynę dla gwalcicieli. Dwie pieczenie na jednym ogniu.
Sory, facet był agresywny w stosunku do dziecka, a w stosunku do dziewczyny chamski. Mógł rzucić hasło: to mój syn, nie chce wrócić do domu, więc muszę go ciągnąć tam siłą. Wtedy chłopiec mógłby potwierdzić, że to ojciec i nie byłoby problemu. Zresztą, kto wie, czy nie chciał sprać syna na kwaśne jabłko. Ok, zrobiła źle, ale to też nie tak, że zaatakowała faceta, który w przyjaźni i pełnej zgodzie szedł z chłopcem obok. Szarpał się z dzieckiem.
Gdyby tam szła matka, która by szarpała dzieckiem, to też by się jej należało oberwać po łbie.

Ciekawe czy byś chciała sprawdzać na swoim dziecku, czy policja zdąży czy też nie. Ja tam bym wolała, by ktoś obcy zareagował, gdyby mojemu dziecku działa się krzywda. Nawet jeśli agresorem byłabym ja (co prawda nigdy nie zaatakowałam swojego dziecka, ale wiemy o sobie tyle, na ile nas sprawdzono) i to mi ktoś poturbowalby kości.

Może atak autorki był dla faceta kubłem zimnej wody, bo normalnych rodziców nikt nie bierze za porywaczy.

Redhairdontcare

Ja raz zadzwoniłam na policję, to mi powiedzieli, że moja ulica nie istnieje. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić dlaczego policja ma jakiś system, gdzie sprawdza dane ulice, oni powinni znać całe miasto!!! Szczególnie, że to była dość spora ulica pełna 10-pietrowych bloków, więc dużo ludzi tam mieszka

Zobacz więcej odpowiedzi (8)
bezdomna Odpowiedz

Ja w takiej sytuacji wciąż patrzyłabym na faceta podejrzenie, bo normalny rodzic próbowałby uspokoić przechodzącą osobę, powiedziałby, że jest ojcem i nic się nie dzieje, cokolwiek, zamiast mówić, że to nie twoja sprawa. W końcu rodzice również krzywdzą własne dzieci i nie jest to wcale rzadkość.

Hvafaen

Myślę, że raczej pedofil wmawiałby, że jest ojcem. „Niewinny się nie tłumaczy”. Facet zareagował naturalnie i logicznie z jego perspektywy, ale wyszło nieporozumienie.

TorcikO

Naturalnie i logicznie? Mógł normalnie powiedzieć, np. "To moje dziecko, które nie chce się mnie słuchać, a reszta to nie pani sprawa". Zareagowałabym tak samo jak autorka, bo jego zachowanie nie było normalne, nawet jeśli był zdenerwowany.

PiratTomi

Wtedy dziecko miałoby okazję zaprzeczyć, jeśli serio facet nie byłby jego ojcem.

Kruczyca Odpowiedz

Chwila moment, czyli jeśli obcy facet zachowuje się agresywnie wobec dziecka to prawdopodobnie jest porywaczem lub pedofilem, a jeśli ojciec szarpie własne dziecko, przeklina i stanowczo odmawia wyjaśnienia sytuacji, to pewnie gówniarz tarzał się po podłodze w sklepie i zdenerwował biednego tatusia?
Czyli podążając logiką autorki, gdyby gość szarpał tak własną żonę, to pewnie zdradziła i jej się należy?
Oj, wielu takich ludzi spotkałam na swojej drodze i mam nadzieję, że spłoną w piekle.

Hvafaen

A co zrobić, gdy dziecko odmawia? On nie szarpał dzieciaka tylko ciągnął. Miał stać z dzieckiem, bo takie ma wybryki? Może mieli ważne spotkanie? Ja rozumiem, że z perspektywy autorki to wygląda ba próbe porwania i dobrze, że zareagowała. Ale tak samo rozumiem to ze strony faceta. Jest zdenerwowany, dziecko robi sceny, a oni muszą gdzieś dotrzeć, więc je ciągnie za sobą. Nagle ktoś obcy się wtrąca (z jego perspektywy) i denerwuje go jeszcze bardziej, nie pomyślał, że dla innych to wygląda jak porwanie. Nieporozumienie po prostu, ale autorka nie powinna była uciekać, ani go bić. Żona to co innego, bo jest dorosłym człowiekiem i jeśli zostawi ją na ulicy, bo nie chce iść to jej nie zgubi, a policja nie zapuka do drzwi.

Kruczyca

Może mieli ważne spotkanie, a może ojciec chciał wlać dziecku które np. próbowało uciec do mamy? Gdyby ojciec faktycznie miał dobre intencje to nie miałby nic do ukrycia i wytłumaczyłby sytuację postronnej kobiecie która ewidentnie źle zinterpretowała sytuację i chciała pomóc krzywdzonemu dziecku. Podobno (nic z tego nie pamiętam, słyszałam tylko opowieści) gdy byłam 4-5 letnim szkrabem sama urządziłam opiekunce podobną scenę gdy poszła ze mną na spacer, jakiś przechodzień też ponoć próbował mnie ratować, ale niania wszystko wytłumaczyła i nikt nie musiał bić nikogo siatami po głowie. Za to gdy matka ciągnęła mnie za włosy przez miasto bo dostałam -4 z matematyki (i w wielu, wielu podobnych sytuacjach na przestrzeni lat) wszyscy "uliczni bohaterowie" mieli mnie w dupie, a sąsiedzi mieli czelność mówić mi, że rodzic ma zawsze rację. Ludzie, którzy znęcanie się nad bezbronnym dzieckiem przez obcego człowieka uważają za szczyt bezprawia, a przemoc ze strony rodziców za normalny element wychowania to dla mnie śmieci. Może ojciec z wyznania faktycznie był kochanym tatą, który podniósł głos tylko na moment, ale podejrzany brak wytłumaczenia każe mi domyślać się, że był katem. Autorce fakt, że gość ma władzę rodzicielską nad chłopcem wystarczy do tego, żeby się przed nim płaszczyć. Bo nawet gdyby bił albo gwałcił, to jemu przecież wolno.

SzaraDama

Dzieci czasami się wyszarpują z byle powodu. Nie trzeba być złym rodzicem od razu. Zareagować można bo nie wiadomo czy porywacz czy ojciec, a jak ojciec to głupio.

Inaczej jeż z kobietami i dziećmi, bo mało kto reaguje, a przecież kobiety też mogą porywać dzieci ;)

Hvafaen

A ja właśnie myślę, że irytacja ojca na „wtrącającą się” i brak wyjaśnień świadczy o tym, że nawet nie pomyślał, że ktoś mógłby go wziąć za pedofila. Serio ludzie? Gdyby ktoś sprzedał wam miłe kłamstwo puściliibyście go? To właśnie pedofile kłamią by zostawili ich w spokoju. Reakcja ojca jest bardziej naturalna jeśli myśli się o tym z jego perspektywy. Ja uważam, że nie olewa się dziecka w takiej sytuacji, ale TYM BARDZIEJ jeśli ktoś sprzeda ci ładną historyjkę! Kto nie umie ładnie kłamać? Raczej nie pedofil ciągnący dziecko przez miasto! Trzeba się zapytać dziecka lub dzwonić na policje. Pomyśl, że ta kobieta naprawdę by cię porywała, a ktoś kto mógłby cię uratować uwierzył jej na słowo w jej historyjkę i cie puścił dalej. Dzwonić po policje i tyle, o ile dziecko samo nie wyjaśni.

Kruczyca

Wydaje mi się, że gdyby obcy mężczyzna próbował wmówić komuś, że jest ojcem dziecka, ono prawdopodobnie stanowczo by zaprzeczyło. Wątpię, żeby małe dziecko próbowało kogoś okłamać na temat tożsamości swoich rodziców. Nawet, gdyby pedofil miał dar przekonywania, dzieciak wyrwałby się żeby sprostować sytuację, a jakakolwiek próba uciszenia go przez porywacza byłaby właściwie równoznaczna z przyznaniem się do winy.

Hvafaen

Mogłoby kłamać z powodu strachu. Zależy od sytuacji, trzeba widzieć twarze obydwu i mowe ciała. Opisywana przez ciebie sytuacja jest prawdopodobna, ale inne też są.

Postac Odpowiedz

Wiesz co, na miejscu tego faceta byłabym wkurzona, ale też zadowolona że ktoś zareagował. W ten sposób mniej martwiłabym się o dziecko.

PiratTomi

I jaki to kubeł zimnej wody, bo czasem dopiero w takich chwilach dociera, że jest się beznadziejnym rodzicem, skoro osoby trzecie mogły potraktować go jak napastnika, który chce skrzywdzić dziecko.

Hvafaen

Do tych, które zostały nazwane karynami, bo dziecko w sklepie płakało, bo chciało zabawke/cukierka też powinno dotrzeć, że są beznadziejne, bo w końcu ktoś nie znający sytuacji i dziecka ocenił je na Karyny. Mnie nazywasz etanolan? God damn girl, to ty zachowujesz się jak ona. Przesadzasz w kżdą stronę, spekulujesz, obrażasz innych. Próbujesz odwrócić od siebie uwage moim kosztem dziecko?

Archiwista Odpowiedz

Ojciec czy oprawca, pojawiła się zagadka
Kobieta bowiem ujrzała gagatka
Którego okrutnie ktoś zaczął traktować
Aż chłopca walecznie chciała ratować

I niczym lwica zaszarżowała
Gebę mężczyźnie sponiewierała
Walkiria się w niej obudziła
A koniec końców - się zawstydzila

Powstał bowiem ten ambaras
Że się wyjaśniło zaraz
Był to ojciec pacholęcia
O czym wpierw nie miała pojęcia

Miała chęci jednak dobre
Choć uczynki ciut pochopne
Choć stres jej niby osąd wypaczyl
Czy "ojciec" czy oprawca czasem tego samego nie znaczy?

Daminguska

Tak dawno nie było żadnych wierszyków do wyznań! A kiedyś to dopiero była moda.

MerryCherry Odpowiedz

Zareagowałaś słusznie. Facet Cię zbył, mógł wytłumaczyć, że to jego syn. Nie widzę powodów, żebyś go przepraszała. A wręcz przeciwieństwie, on zachował się nie taktownie.

MrsMarvel Odpowiedz

Lepsza reakcja niż jej brak. Fakt, mogłaś zostać i go przeprosić, ale facet też mógł wydusić z siebie więcej, niż tylko "spierdalaj". Z taką reakcją postawiło go to w jeszcze gorszej sytuacji.

Zmineralizowana Odpowiedz

Facet był po prostu agresywny, a Ty zareagowałaś obronnie, czemu się wcale nie dziwię. Może dotrze do niego, że warto się nauczyć panować nad emocjami.

Jawiem1210 Odpowiedz

Dla mnie jesteś bohaterką. Nie widziałaś czy to porywacz, więc dobrze że zredagowałaś, bo to przecież mógł byc porywacz. Tak czy siak dziecku działa się krzywda, a Ty je obroniłaś. Mam nadzieję, że ojciec zapamięta tę nauczkę i będzie z większym szacunkiem traktował syna.

Zobacz więcej komentarzy (11)
Dodaj anonimowe wyznanie