#CHPqE
Już pierwszego dnia ludzie tam pracujący zaczęli się mnie wypytywać skąd jestem itp. Zamieszkiwałam wtedy w okolicach miasta, w którym odbywałam praktyki. Kiedy usłyszeli nazwę miejscowości powiedzieli, że mieszka tam kilku funkcjonariuszy i czy któregoś kojarzę. Błyskotliwa ja zaczęłam opisywać: "Kojarzę jednego, nie wiem jak się nazywa, wiem jednak że mieszka tu i tu, taki starszy, gruby facet, mega gbur, bo go spotkałam kiedyś w sklepie". W tym momencie z pokoju obok, w którym były otwarte drzwi, dobiegł donośny kobiecy głos: "Ten starszy gruby facet to mój mąż". Myślałam, że się zapadnę ze wstydu.
Ale żeby było śmieszniej to nie koniec historii. Okazało się, że ten "starszy" facet ma 35 lat i małe dziecko, tylko wygląda staro ponieważ jest gruby i postarza się ubierając niemodne ciuchy. W dodatku piastował dość wysokie stanowisko w komendzie. Minęło kilka dni, unikałam jego żony jak ognia. Ale stało się! Któregoś pięknego dnia wparowałam do działu informatycznego i zostałam przywitana słowami: "Poznaj kochanie, to właśnie ta praktykantka, która stwierdziła, że jesteś starym, grubym gburem". Nie polecam nikomu przeżyć czego takiego. Nauczka na całe życie.
Dlatego nigdy nie rozmawiam z ludźmi o innych ludziach. Dwa słowa za dużo mogą słono kosztować.
Raczej "nie plotkuję". Bo rozmawiać o innych czasem trzeba, np. na wywiadówce o dziecku/młodszym rodzeństwie, w sprawach służbowych z szefem o jakimś podwładnym itede, itepe
@marion to chyba samo w sobie jest oczywiste więc nie rozumiem skąd ten niepotrzebny komentarz :)
Stąd, że dla mnie oczywiste jest coś, co ktos dosłownie napisze, a nie to, czego mam się domyślić, że chciał napisać. Rozmawiać z kimś o kimś a plotkować z kimś o kimś to dwa różne od siebie o 180 stopni zwroty. Stąd ten komentarz :)
Ah więc Twój komentarz był dla tych "niedomyślnych". Mimo to nie wniósł niczego nowego do mojego, pozdrawiam. :)
Wniósł. Powiedział dosłownie to co napisałaś dookoła. Moim zdaniem to bardzo duże uproszczenie komunikacyjne
ja rozmawiam, ale nigdy nie mówię niemiłych rzeczy o innych ludziach. Chyba, że wiem, że gadam z kimś, kto też tej osoby nie lubi, albo kompletnie nie zależy mi na tym, że ktoś może powtórzyć temu komuś, że mówiłam coś niemiłego.
tia.... matka pracuje w wojsku - pracownik kancelaryjny... raz jeden kapitan "świeży" w jednostce opierdzielił ją za coś co ewidentnie było jego winą - namieszał w dokumentach i nie chciał się przyznać. Potem się cymbał pochwalił kolegom oficerom. Oni wszyscy - facepalm. I pytanie. "A powiedz, pamiętasz jak się ta pani nazywa" (tylko jedna osoba jest na tym stanowisku więc wszyscy załapali o kogo chodzi). "No, XXXX". "No właśnie, a czy nie zastanowiła cię zbieżność nazwisk pani XXXX i dowódcy batalionu ???" ...
Pracowałam przez pewien czas w piekarni gdzie mój tato był kierowcą i razu pewnego chłopak, który do mnie zarywał, miał z moim ojcem spinę. No i ten chłopak przychodzi do nas na cukiernie i wyzywa mojego ojca ostro... Zapytałam go czy wie, że to mój tato... Od tamtej pory unikał mnie jak cholera :D
Nauczka - żeby nie plotkować.
Tez kiedys mialem praktyki w policji (jestem studentem kierunku zwiazanego z praca w Policji), dostalem bardzo odpowiedzialne zajecie, numerowalem strony w pustych notatnikach sluzbowych (pisalem na kazdej stronie w dolnym rogu 1, 2, 3, 4...) xD
Niektórzy są po prostu gburami i nic się z tym zrobić nie da.
"Jeśli obgadują Cię za plecami, to wyobraź sobie jak się Ciebie boją, że nie mówią Ci tego w twarz"
Tak w sumie to mogłaś się domyśleć, że może tam pracować jakaś jego rodzina czy koledzy :P Ja pewnie w takiej sytuacji powiedziałabym, że go znam ale ominełabym te szczegóły dotyczące wagi i tego, że osobiście uważam go za gbura ;) Z drugiej strony jego żona też mogłaby sobie odpuścić takie głupie komentarze. Rozumiem, że to jej mąż ale na samym wejściu nie musiała bezczelnie mówić "poznaj kochanie, to ta praktykantka...". Mogła to powiedzieć po twoim wyjściu jak już jej tak strasznie zależało na tym, żeby mąż wiedział, że to Ty tak o nim powiedziałaś...
Autorka nie ma za grosz rozumu i wychowania. Idzie do pracy, w której wszyscy znają tego pana i nie wiadomo kim jest. Wypadałoby powiedzieć " taki grubszy starszy" i nikt nie obraziłby się o to, a stary gruby gbur to tylko tak można miedzy znajomymi i pod warunkiem, ze znasz tego gościa. Porażka jacy ludzie są nie wychowani.
A po co w ogóle rozmawiać z obcymi ludźmi o innych ludziach? Jeszcze w miejscu pracy/stażu/praktyk/wolontariatu? Nigdy nie wiadomo na kogo można trafić.