#CJxnc

Miałem kiedyś przyjaciółkę, była dziewczyną mojego kumpla. On ją zostawił po nieco ponad roku, a po jakimś czasie wyjechał z kraju i kontakt się urwał; nie był to jakiś bliski kumpel. Tak się złożyło, że niedługo po ich rozstaniu zostawiła mnie moja ówczesna dziewczyna i jakoś tak założyliśmy z przyjaciółką coś na kształt dwuosobowego kącika złamanych serc.
Spędzaliśmy razem mnóstwo czasu, nawet wspólne wyjazdy na weekend się zdarzały.

Może trochę za wolno działałem (nie chciałem naciskać, biorąc pod uwagę okoliczności) i pojawił się jakiś inny facet w jej życiu. Zaczęło się od tego, że zaprosił ją na wesele, potem jakaś kawa (mówiliśmy sobie o tym, co się u nas działo) i zobaczyłem, że muszę coś zrobić albo ja stracę. Wyznałem jej co do niej czuję, przy okazji trochę tłumacząc się z braku zdecydowanych ruchów z mojej strony. Niestety - ona mnie widziała mnie tylko jako przyjaciela.
Serce miałem złamane, ale pozbierałem się. Ja naprawdę lubiłem tę dziewczynę i lubiłem z nią spędzać czas. Wprawdzie częstotliwość naszych spotkań zmniejszyła się znacznie, ale kontakt utrzymaliśmy. Ustaliliśmy wspólnie, że ze względu na to, że niejako byłem stroną w sytuacji, nie będziemy rozmawiać o ewentualnych problemach w jej związku, a w zasadzie tematu jej związku nie poruszaliśmy częściej niż to było konieczne. Dodatkowo zobowiązałem się do niepodejmowania żadnych prób rozbicia jej związku czy też prób rozkochania jej we mnie. Dzięki tym kilku prostym zasadom udało nam się w zasadzie normalnie funkcjonować jako przyjaciele.
Minęło trochę czasu i moje uczucia osłabły, ruszyłem dalej ze swoim życiem, ale oczywiście przyjaźniliśmy się nadal. Teraz było mi nawet łatwiej.

Któregoś zwykłego popołudnia zadzwoniła do mnie, czy mogę po nią przyjechać. Odebrałem ją i od razu zobaczyłem, że coś jest nie tak. Wielka miłość skończona, Romeo ją zdradzał. Dowiedziała się w najgorszy z możliwych sposobów - złapała weneryka. Ponadto z zabezpieczaniem się było u nich różnie, więc poprosiła o podwózkę do apteki po test ciążowy. Po drodze zaległe opowieści o jej związku i sporo łez. Test poszła zrobić w toalecie w Macu, ale zanim wysiadła z auta zapytała mnie, czy jeśli okaże się, że test pozytywny, to czy możemy być razem i czy pomogę jej wychować, bo na tamtego dupka już nawet nie chce patrzeć. Powiedziałem, żeby nie martwiła się na zapas i niech najpierw test zrobi, żeby sprawdzić, czy ma się czym martwić. Test na szczęście negatywny, więc odwiozłem ją do domu.

I teraz pointa: rozumiem, że była w stresie i targały nią silne emocje, była zagubiona... ale wtedy dotarło do mnie, że nie byłem przyjacielem, tylko rezerwą. Ubodło, zabolało... Na to nie mogłem się zgodzić i tak zakończyła się nasza "przyjaźń".
paella Odpowiedz

Pod wpływem emocji to mogła zapytać czy będziesz ją wspierał jako przyjaciel, jeśli test będzie pozytywny. Czy przygarniesz ją w ciąży i wychowasz dziecko innego faceta - to nie jest Twoja przyjaciółka, trzymała Cię w rezerwie.

Właśnie tak to odebrałem i stąd decyzja o zakończeniu tej "przyjaźni".

paella

Prawidłowo, to nie była Twoja przyjaciółka

PrzezSamoH

Autorze, może przyjaciółka trzymała cię w rezerwie, a może nie. Jej zachowanie (a przynajmniej to co opisałeś) na to nie wskazuje - była szczera, co do swoich uczuć, nie dawała nadziei, odcięła cię od swojego związku i "pozwoliła" pójść dalej. Dziewczyna mogła zadać takie głupie pytanie pod wpływem silnego stresu, strachu, że nie poradzi sobie, że dziecko będzie wychowywać się bez ojca. Czy brała cię pod uwagę jako potencjalnego partnera? Nie sądzę. Myślę, że spanikowała i chciała związku z rozsądku (w sumie mogłeś jej od razu powiedzieć, że w razie ciąży będziesz
ją wspierał jako przyjaciel). Może dałoby się to od razu wszystko wyjaśnić, ale nie ma to już większego znaczenia. Jak dla mnie szkoda zmarnowanej przyjaźni, jeśli poza tym jednym wydarzeniem było między wami dobrze.

Jawiem1210

No przecież to właśnie napisał.

Longtailedtit Odpowiedz

Słusznie, nie była wobec Ciebie uczciwa. Nie wyobrażam sobie, że mogła Cię od tak o to poprosić...

Znaki mnie trochę ograniczyły, więc nie mogłem się rozpisać. To nie było ot tak. Byliśmy mimo wszystko dość bliskimi przyjaciółmi, a ona powiedziała to zapewne pod wpływem silnych emocji. Ale mimo wszystko skoro to powiedziała, to dla mnie znaczyło, że jednak gdzieś tam brała mnie pod uwagę, ale dopiero jako któregoś w kolejności. Mam tylko nadzieję, że nauczyło ją to czegoś i lepiej dobiera partnerów. Wprawdzie kontaktu już nie mamy, ale życzę jej jak najlepiej. Dobrzy ludzie też czasem podejmują złe decyzje.

Bukina

Olorin a jaka była jej zła decyzja?

Bukina, gdybym związał się z kimś, kto by mnie zdradzał, a ponadto jeszcze czymś zaraził, to myślę że bezpiecznie mógłbym powiedzieć, że to nie była dobra decyzja.
Ale, Ty masz oczywiście prawo ocenić to według własnych kryteriów.

palebomusze

Nie można tego chyba raczej rozpatrywać w kategorii złej decyzji, dziewczyna zakochała się a przecież nikt nie wchodzi w związek myśląc że zostanie zdradzony i złapie jakieś świństwo. Tak czy inaczej, dobrą decyzją napewno było odcięcie się od niej Autorze, trzeba się szanować i nie brnąć w takie relacje.

latolatowszedzie Odpowiedz

Myśle ze powiedziała tak bo była przestraszona. Pewnie nie wiedziała co zrobi jeśli test wyjdzie pozytywny. Może się bała ze sobie nie poradzi? Może się bała opinii która czasem maja panny z dzieckiem?

Bardzo prawdopodobne. Tylko co to zmienia?

Corazwiecejpustki

Czy naprawde stan cywilny i posiadanie dziecka (badz nie) maja wspolczesnie jeszcze jakiekolwiek znaczenie? Pomijajac kwestie formalne.

Postac

Posiadanie dziecka, w stałym związku lub nie, ma ogromne znaczenie.

Corazwiecejpustki

@ Postac: Masz racje. Zle zadalem pytanie. Chodzi o ocene moralno-etyczno-spoleczna rodzica.
Inaczej rzecz ujmujac. Panna z dzieckiem. Czy to okreslenie w dalszym ciagu brzmi pejoratywnie? Czy tez jest tylko rzeczowym stwierdzeniem formalnego statusu. Np. przy wypelnianiu urzedowego formularza.

Karboksyhemoglobina

Nadal jest obraźliwe określenie. Panna z dzieckiem jest gorsza niż seryjny morderca. O tatusiu "kawalerze z dzieckiem" nikt nie wspomina. Nadal dziecko przed ślubem to coś zlego. A dziecko w mlodym wieku to juz w ogole tragedia zyciowa. Dziewczyna dostaje latke puszczalskiej.

Corazwiecejpustki

Kurde, wierzyc sie nie chce.

AlaAla21

Nie zgodzę się. Żyje we wsi, gdzie jest parenaście domów, niedaleko jest miejscowości, gdzie mieszka ok 1000 ludzi, czy ogólnie mówiąc straszne wypizdowie i naprawdę nikt nie jest negatywnie nastawiony do nieślubnych dzieci i samotnych matek. Dla nikogo tutaj to nie jest sensacja, więc w mieście zakładam, że tym bardziej nie

badar2

nie, nie opinii "panny z dzieckiem" , tylko opinii zwykłej puszczającej się szmaty która jest tak wyrafinowana, że pseudoprzyjaciela chce udupić na całe życie. Rzuć to w cholerę.

335579

Nie wiem jak jest ogólnie, dla mnie jeśli chodzi o relację koleżeńską to by nie wiele zmieniało, czy dziewczyna ma dziecko czy nie. Ale jeśli mam wybierać partnerkę to jednak wolę dziewicę niż dzieciatą ;)

Corazwiecejpustki

@ 335579: Dlaczego? Naprawde mnie to interesuje.

mroofkojad Odpowiedz

Rezerwą to byś był, gdybyście byli w związku, ale ona czekała na coś lepszego. Ewentualnie gdyby ona ciągle ci przeszkadzała zbudować swój własny związek, by w razie czego mieć ciebie, ewentualnie gdyby cię zwodziła, co do tego, że w sumie cię kocha ale się zastanawia.

Bukina

Dokładnie, nie wiem, o co mu chodzi.

@mroofkojad
Być może się pomyliłem. I może odezwało się we mnie zranione ego. Nie twierdzę, że moje decyzje były bezbłędne, po prostu źle się wtedy poczułem i straciłem zaufanie do mojej przyjaciółki.

@Bukina
Może warto przeczytać jeszcze raz? ;)

mroofkojad

Spoko, sama sytuacja tez mogła cię zranić.
Jak przystało na internetowego psychologa po prostu uważam, że może niepotrzebnie się nakręcasz wmawiając sobie, ze byłes wykorzystywany przez lata, bo to potrafi nieźle siąść na psychikę, że jak można było być tak ślepym itp.. Pewnie teraz sobie ją demonizujesz, choć jak tyle lat się przyjaźniliście, to zakładam, że nie było tak źle i też coś miałeś z tej relacji.

Nikjaknik Odpowiedz

A Ciebie to czegoś nauczyło? Skoro wybrała kogoś innego, to znaczy że jakichś cech VI brakowało. Zastanów się nad tym.

Na szczescie od kilku lat jestem w szczesliwym zwiazku i nie musze sie zastanawiac czego mi brakowalo. Poza tym ludzie czasem po prostu do siebie nie pasuja, nie ma chemii... cokolwiek. Nie mam do niej najmniejszego zalu o to, ze mnie nie wybrala. W koncu kazdy powienien takie decyzje podejmowac wg wlasnych kryteriow i nikomu nic do tego. Po prostu ubodlo mnie to, ze "zmienila zdanie", kiedy widziala w tym wymierna korzysc. Moge tez sie mylic i jej intencje byly inne, ale ja wlasnie tak to odebralem.

Hvafaen

Każdemu brakuje jakichś cech u większości. Każdy ma swój typ i na pewno dla kogoś byłby idealny. Tobie też brakuje niektórych cech u innych, między innymi u mnie.

Mrowkojad

Myślę, że prędzej to jej brakowało, nie autorowi.

mnett

Olorin, po twoich komentarzach wnioskuję, że mądry z ciebie człowiek. bardzo dojrzała decyzja, rób dalej swoje. pamiętaj, by nigdy nie przestać weryfikować słuszności swoich racji.

Postac Odpowiedz

Dobrze, że potrafiłeś zakończyć tę "przyjaźń".

paroleparole Odpowiedz

Możnaby na to spojrzeć z jeszcze innej strony Autorze niż ją osądzać od razu i patrzeć z perektywy odrzucenia i wykorzystania. Możliwe że nie do końca świadomie "ustawiła Cię w kolejce", zamiast wybrać kogoś kto mógłby być dla niej dobry to szukała faceta, który będzie mniej dostępny i ją zrani - badboya. W sensie, że nie była gotowa na taką szczerą miłość i nawet nie dostrzegała jej - traktowała jak przyjaźń. Jeśli się jest dojrzałym i świadomym to nie wybiera się raczej za partnera osoby o takich niepewnych cechach. Możliwe że ten facet ją też zmanipulował na początku, są tacy, że kobiety łapią się jak muchy. Są zdecydowani i obiecują złote góry. On mógł ją już od jakiegoś czasu źle traktować, a ona mogła w czasie dorastać do cech, które powinien mieć partner, z którym można budować satysfakcjonujący związek.
No ale wyszło tak jak wyszło i mogłeś się poczuć urażony i wykorzystany. Jednak mogła ona nie mieć takich intencji.

Kris2020

@paroleparole Mi to raczej wygląda na " Jak kochać to drania, jak wychodzić za mąż to za frajera". Potem by cierpiała w małżeństwie bez miłości, odżywajac przy romantycznych skokach w bok.

Biorę pod uwagę wszystkie opcje. Po prostu decyzję podjąłem na podstawie faktów, nie zagłębiając się w motywację i intencje.
Poza tym, jak już wspominałem, nie chowam do niej urazy i chciałbym, żeby jej się wszystko w życiu ułożyło.
@Kris2020
Tę opcję również wziąłem pod uwagę i nie chciałem kontynuować tej znajomości.

Dragomir Odpowiedz

Czyli jednak jej nie kochałeś, a jedynie chciałeś zaliczyć.

335579 Odpowiedz

Ciekawe, ja to inaczej odebrałem. Że jak się boi, to chce od przyjaciela zapewnienia o pomocy, której może potrzebować. Trochę tak, jakby miała chorą wątrobę i zgodność krwi z Tobą i pytała się, czy jeśli będzie konieczny przeszczep to może na Ciebie liczyć. Owszem, obie te prośby wykraczają poza ramy przyjaźni, ale nie oceniałbym jej negatywnie po samym zadaniu takiego pytania - dopiero jeśli by się zaczęła wkurzać po odmowie.
Piszesz, że trzymała Cię w rezerwie i że to coś złego. A czy dogadanie się że ktoś jest zapasowym meżem/żoną (czyli jeśli do np 40 żadne z Was nie znajdzie partnera to się ze sobą ożenią, żeby założyć rodzinę) też jest złe? Ja mam przyjaciółkę, z którą chętnie bym ustalił to "zapasowe" małżeństwo, ale byłbym przeszczęśliwy, gdyby wcześniej znalazła sobie dobrego męża.

bazienka Odpowiedz

i bardzo dobrze zrobiles
przynajmniej ci przeszlo raz na zawsze

Zobacz więcej komentarzy (12)
Dodaj anonimowe wyznanie