#Cb1en
Któregoś dnia wpadłyśmy na genialny pomysł wyniesienia chomiczka na dwór i podrzucania go, tak wysoko, na ile ośmiolatki były w stanie. Przynajmniej jeden raz, a może i więcej, nie udało nam się go złapać, chomik przywalił w ziemię. Na szczęście przeżył, nie pamiętam też żeby zachowywał się jakby miał coś dużego uszkodzonego, ale do tej pory mi głupio. Nie wiem co wtedy miałam w głowie, bo zawsze byłam osobą lubiącą zwierzęta i nigdy celowo ich nie krzywdziłam. Ilekroć o tym pomyślę, to strasznie żal mi tego małego, wystraszonego chomiczka.
Zastanawia mnie, dlaczego jedne dzieci tak robią, a drugie są empatyczne. Pamiętam jak mój kuzyn uczył mnie palić mrówki lupą i jak przekonywałam go że palenie czarnej taśmy (żeby wypalić napis) jest fajniejsze. To jedno z najwcześniejszych wspomnień.
Wielu ludzi myśli, że złe zachowania to kwestia wychowania i otoczenia, a nie do końca tak jest. Rodzimy się z pewną pulą cech i predyspozycji, zarówno dobrych jak i złych. Dlatego jedno dziecko może mieć talent do gry na instrumentach, a drugie nie będzie potrafiło zagrać nawet kotka na płotku. Tak samo z innymi cechami - jedno dziecko od urodzenia będzie miało więcej empatii, a inne nie będzie miało w ogóle. Mam w rodzinie sytuację, dwóch braci, rok różnicy, wychowywani razem i w dokładnie taki sam spokój. Mieli wspólnych kolegów, oglądali te same bajki, grali w te same gry. Jeden od małego był łobuzem, buntownikiem, znęcał się nad zwierzakami, nabijał żaby na gwoździe, nie skończył nawet żadnej szkoły ponadgimnazjalnej, do dziś babra się w różnych czarnych i nielegalnych robotach. Drugi spokojny, grzeczny, ułożony, dobrze się uczył, poszedł na studia, założył rodzinę, nigdy nie było z nim żadnych problemów. Dziecko po prostu może się urodzić ze złym charakterem i nawet najlepsze wychowanie tego nie zmieni.
też tak myślę, bo jednemu dziecku wystarczy jak powie się przy pierwszej próbie głaskania kota jak to robić i że nie ciągniemy za ogon bo to go denerwuje/boli i że ogólnie nie robimy krzywdy zwierzętom. I dziecko to zrozumie, a inne będą ćwiczyć inne przypadki: kąpiele pod kranem, rzucanie, do skutku aż wyczerpią pomysły.
Bo każde dziecko trzeba wychowywać inaczej. To żaden argument że z dwójki braci jeden jest taki a drugi inny. Widocznie jeden wychował się dobrze sam (tak jak jak bo dobrego wzorca nie miałem i dość szybko bo w wieku 16 lat mieszkałem praktycznie sam) a drugiego trzeba było odpowiednio kierować ale nikt tego nie zrobił. Ludzie nie rodzą się ani źli ani dobrzy. Rodzą się bez żadnej świadomości i poczucia wartości których albo nauczą się sami albo ktoś musi ich nauczyć
Xanx - ludzie jak najbardziej rodzą się już z pewnymi predyspozycjami. Już u noworodków można zobaczyć bardzo proste cechy, które ulegają rozwojowi i przekształceniom - jeden jest spokojniejszy, jeden bardzo lękliwy itp. Tylko te nasze naturalne predyspozycje nie muszą w żaden sposób wpływać na ostateczny kształt osobowości, dzięki wychowaniu i naszemu doświadczeniu. Dlatego zgadzam się, że rodzice tych braci nie dostosowali swoich metod do osobowości tego trudniejszego dziecka.
I właśnie dlatego nawet, jeśli będę miała dzieci to nie będą one miały zwierząt
Nie wszystkie dzieci takie są. Ja miałam 4 lata(!) Kiedy dostałam pierwszego chomika i z tego co pamiętam to nawet sama to karmiłam i nigdy nie zrobiłam mu krzywdy (nawet w podnoszeniu na ręce nie "dusiłam" go)
Dlaczego od razu pozbawiać dzieci życia ze zwierzakiem? Lepiej nauczyć je jak się nimi opiekować, by głupim pomysłem nie zrobić mu krzywdy
Dzieci są różne. Ja nigdy nie skrzywdzilam żadnego zwierzaka i pamiętam jak płakałam, gdy mój kuzyn dusił jakiegoś bezdomnego kota, a ja błagałam żeby go zostawił w spokoju. Myślę, że przede wszystkim rodzic powinien zainteresować się własnym dzieckiem, obserwować go i zobaczyć jaki mi charakter i podejście do innych istot. Nawet taka głupota jak to, czy na spacerze straszy ptaki, czy raczej je omija, może dużo powiedzieć.
Szkoda, bo zwierzę i opieka nad nim naprawdę mogą sporo nauczyć dzieciaka. To jak dzieci będą traktować zwierzaki, zależy do rodziców. U mnie są 3 koty, 2 małych dzieci. Towarzystwo jest totalnie zgrane i szczęśliwe, bo od malutkiego uczę dzieciaki jak postępować z naszymi czworonoznymi (i trojnoznymi, w przypadku jednego z kotów) przyjaciółmi.
.
Mój kot ma lat siedem, siostra - niecałe 4. Więc kot był cale jej życie. Pamiętam jeden przypadek gdy pociągnęła go za ogon, to był również jedyny przypadek gdy podrapał ją kot. I chociaż w domu jest jeszcze pies, to siostra najbardziej i tak biegnie do kota i delikatnie go głaszcze. A radość gdy zacznie mruczeć...
Mnie jako dziecko dziwiło, że inne dzieci są tak niedelikatne. Też miałam chomika i od 8 roku życia uczyłam się jak z nim postępować. Swoją drogą miałam w przedszkolu mnóstwo osób, które nie umiały prawidłowo trzymać kredek i malowały nimi bardzo mocno po papierze i też nie mogłam zrozumieć, czemu po prostu nie spróbują robić tego w inny sposób, jak na przykład przedszkolanka to robiła.
Kiedyś jak miałem kilka lat wyrzuciłem z okna kota - chciałem sprawdzić czy wyląduje na cztery łapy. Kotu nic się nie stało (I piętro), później sam się nauczył że to bezpieczne i jak chciał wyjść, a okno było otwarte, to sam skakał.
Mając 6 lat pojechałam do kuzynki. Podrzuciła w ten sposób żabę. Niestety spadła spowrotem już martwa. Do tej pory pamiętam tą biedną żabę i żałuję że nie przeszkodziłam kuzynce.
Gorąco mi sie robi jak to czytam. Ja mam do dzis zal i smutek jak chociażby przypomnę sobie, jak inne dzieci kiedys zabily motyla, lub kiedy moja starszq siostra podrucala kotem w celu pokazania mi, ze zawsze spada ja cztery łapy. Ale najbardziej żal mi, że czasem krzyknęłam na jakieś zwierzę. A Tobie jest po prpstu głupio...
U mnie na osiedlu była dziewczyna która wyprowadzała chomika na dwór a później chciała go pohuśtać na huśtawce po kilku bujnięciach chomik wyleciał z huśtawki
Dużo dzieci tak robi. My z siorami kręciliśmy chomikiem w tym kołowrotku, robiliśmy mu testy na kosmonautę. Nie zdał. Złamał nogę przy tych akrobacjach, potem "sie wyprościł", czyli udał sie za Tęczowy Most.
Mój wówczas 5letni kuzyn chciał się dowiedzieć czy chomik przeżyje pod strumieniem wody.. Wziął patyk, taśmę izolacyją i sprawdzał pod kranem.. No cóż chomik przeżył kąpiel, ale odklejania od taśmy niestety już nie.. 😪
wiem że to czarny humor ale nie mogę się powstrzymać:
Przez chwilę spełniłyście jego marzenie - poczuł się nietoperzem. na na na na na BATMAN !!
A gdzie ten czarny humor?