#DF90C
Mówi się ostatnio bardzo dużo o akceptowaniu siebie. Niestety, dotyczy to jedynie osób z nadwagą. Powtarzanie w kółko, że facet nie pies, na kości nie poleci. Serio? A na wieloryba?
Jestem chuda, to wina genów, niewiele mogę z tym zrobić. Jem naprawdę dużo. Może mam po prostu dobry metabolizm? No właśnie nie. Naprawdę chciałabym przytyć chociaż te 10 kilo, chciałabym przestać wyglądać jak szkielet.
Naprawdę się nie głodzę, ani nie cierpię na bulimię. Tak, karmią mnie w domu. Ale ja i tak usłyszę, że wyglądam jak wieszak. A co usłyszy osoba z nadwagą? Zapewne, że jest piękna.
No właśnie ! Przy wzroście 173 ważę 54-55 kilo, a ciągle jem. Nie przytyję.
Czy można obrażać kogoś z nadwagą? Nie. Ale czy można mi dokuczać, że jestem chuda i mam małe cycki? No pewnie...
"Na szczęście" jestem takim nerwusem,że już przestali mi to wytykać.
Dokuczają ci, bo zazdroszczą. Zazdroszczą, że nie wyglądasz jak wieloryb, że jesteś wysoka i szczupła jak modelka. Jak dziewczyna jest niska i gruba, to choćby schudła nigdy nie będzie wyglądać tak jak ty. Klepią na prawo i lewo, jakie są z siebie zadowolone, ale zazdrość je zżera i próbują zepsuć ci humor, żeby same poczuły się lepiej. Nie przejmuj się nimi. Ciesz się tym, że jesteś zdrowa, piękna i nikt Ci tego nie odbierze.
Dokładnie. Zazdroszczą. Słyszałaś kiedyś, że jesteś chudzielcem od szczupłej osoby? Czy bardziej od grubasa? :)))
Mam ponad 170 wzrostu, a ważę 45 kilo :')
Sa faceci ktorzy lubia takie chude. A małe piersi są najlepsze.
Facet to nie pies by na kości polecieć. Ale i nie sikorka by słoninę jeść. ;-)
Masz rację, mnie też to wkurza. Jesteś chuda? Wieszak, kości, jedz wiecej, nikt ciebie nie zechce. Przytyłaś? Sadełko rośnie, weź się za siebie i jedz mniej. Osobę chudą można nazwać chudzielcem, a spróbuj osobę otyłą nazwać grubą to już obraza.
W babskich gazetach na okładkach wyfotoszopowane chudzielce a w środku: akceptuj siebie, schudnij na wiosnę/zimę/chanukę/nowy rok chiński, 1001 diet itp.
Dlatego takich dennych gazet się nie czyta. To najgorsze rzeczy do czytania - zero wartości. Polecam G'rls Room - dla mnie gazeta idealna, o akceptacji ciała, o samopoczuciu, feminizmie, tolerancji - bez oceniania i tych tępych rad by być 'najpiękniejszą', no i oczywiście nie jest tylko dla kobiet. Bardzo dobre artykuły, wartościowe - nie to co ta śmieciowa prasa kobieca.
Ja takich szmatławców nie czytam, ale moja piękniejsza połowa kiedyś tak. Czasem z nudów przeglądałem co tam ona czyta i śmiałem się w głos z tych głupot. A takie teksty o chudzielcach i inne to też czasem słyszała od ciotek ale to bzdura bo jest dla mnie idealna :)
Poroniec, chodziło mi oczywiście że szmatławce to jakieś Cosmopolitan i temu podobne. Twojej gazety nie znam to nie wypowiadam się.
Ale co ty próbujesz udowodnić?
Ja żadnego grubasa nie obrażam, nigdy nie wytknęłam kogoś palcem i nie śmiałam się z otyłości - to jest moje skryte zdanie, jak zapewne wielu z nas tutaj. Moja mama jest gruba, moja siostra, moja babcia - równie dobrze mogłabym to nie dość, zgonić na geny no bo przecież cała moja rodzina gruba no to co poradzę, to jeszcze chora tarczyca no nic... na zawsze pozostanę gruba i zaakceptuję swoje pięć podbródków. Większość moich koleżanek to grubaski, to przecież zamiast odstawać od towarzystwa pójdę z nimi na hamburgera ;) Mam rozeznanie w terenie - to się bierze z lenistwa kochanie, ja osobiście patrzę na grubych ludzi jako na przegrywów, no jak można się tak zapuścić, tak siebie zaniedbać...
Zamiast śmiać się z mojej otyłej rodziny czy znajomych, chciałam im pomóc. Zaoferowałam np, że będę gotować ja w domu, wyręczę mamę - będzie zdrowiej. Nie były to super fit potrawy, typu na obiad sałatka, tylko normalnie mięcho, jakieś ziemniaki - ale zdrowiej - nie podziałało, mieli swoje nawyki żywieniowe i zero chęci do zmian, poddałam się z tym.
Koleżankom zaproponowałam, że może ze mną pobiegają - jedna biegała ze mną dwa razy,s twierdziła, że ona nie może bo ma uczulenie na pot i wyskakują jej krosty i swędzą (ojeju :CC) Kolejnej zaś nie chciało się wstawać. Wolała napić się wina. WYMÓWKI.Przestań się oszukiwać, ludzie jedzą jak zwierzęta (nawet gorzej) i kłamią, bo lepiej jest udawać, że wszystko jest okej, że to jest piękne, bo 'nie można*' tego zmienić. *(czyt. nie chce się).
Co mnie zmotywowało? Właśnie obserwując najbliższych mi ludzi, ich problemy, moja mama jest tak gruba, że nawet ciężko jej buta zawiązać, koleżanka ma zadyszkę jak wchodzi na trzecie piętro, wiecznie głodna siostra bo żołądek od jedzenia rozepchany. I to co jedzą i to jak się czują... Nabrałam takiego wstrętu i motywacji - przeszłam na zdrową dietę. Konsekwentnie do tego dążyłam, zajęło dużo czasu... ale cholera, udało się, więc mi nie pierdziel, że nie można...
Ah, no i owszem, ludzie śmiali się ze mnie, jak byłam gruba, nie stronili od komentarzy ' kiedyś było ciebie mniej', nie raz byłam łaskotana w mój drugi podbródek... Ale wiecie co? Ludzie zawsze będą się śmiać - niezależnie od tego, czy jesteś gruby czy chudy ( w sumie teraz, jak jestem szczupła, to mam gorzej bo zazdrosne dziewczyny aż syczą) ' taka chuda, pewnie się puszcza' (Swoją drogą ciekawe zjawisko) Nie dogodzimy wszystkim.
Ja jestem z siebie bardzo dumna, bo to nie lada osiągnięcie - to trzeba sobie poukładać w głowie, wywrócić swój świat do góry nogami, nabrać nowych nawyków ( z domu byłam nauczona, że mogłam na śniadanie jeść czipsy i słodkości a tłuszcz lał się ile mógł i to było bardzo trudne bo organizm nie raz się buntował, nie raz po kryjomu jadłam słodycze ;) )
Ale nie jestem jakimś fit frikiem i na każdego, kto wpieprza czipsy na ulicy patrze z pogardą - nie, ale w mojej głowie czuję odrazę, kocham moje grube koleżanki, żadnej nie wytykam, że powinna schudnąć. Dałam tylko do zrozumienia, że jakby chciały - chętnie pomogę, ale nic na siłę...
Otyłość to choroba. Umysłowa, żadna inna. No i to się leczy - ruchem i dietą.
Wiem, byłam tam, widziałam, pokonałam.
xabka: nie ten wątek skomentowałaś.
Gdyby ktoś mnie nazwał chudzielcem to potraktowałabym to jako komplement, jeśli ktoś powiedział mi, że jestem grubasem to bym się obraziła, to chyba normalne.
Mnie ogólnie wkurzają komentarze o tej całej akceptacji. Lepsze jest zwalczanie kompleksów niż akceptowanie ich
Niektóre rzeczy cieżko zwalczyć, a nawet jedynym sposobem jest chirurgia plastyczna- w tym wypadku to wole zaakceptować, niż dać sie pokroić.
Oczywiście wszystko w miarę możliwości
A co jest złego w chirurgii plastycznej? Rozumiem, że nie każdego stać na operację, ale niektórzy gadają, że akceptują siebie, a gdyby dać im pieniądze, to od razu polecieliby do chirurga.
Łatwiej po prostu sobie wmówić 'że się wygląda dobrze' zamiast podjąć pracę nad sobą. Lenistwo mnie obrzydza
A mnie obrzydza jak ktoś swoją niechęć do osób z nadwagą motywuje tym, ze to niezdrowe. Otyłość to choroba. Z tym jest tak samo jak z bulimią czy anoreksja. Niektóre kobiety mają wielką skłonność do tycia, ewentualnie specyficzna budowę albo zwyczajnie lubia siebie z nadwagą. A 'idź na siłownie i mniej jedz' to to samo co powiedzieć anorektyczce 'zacznij jeść i wszystko będzie ok'. Sama jestem szczupła i podobają mi się szczupłe kobiety, ale nawet mi przez myśl nie przeszło, żeby komukolwiek, nawet obcemu, dawać jakieś rady na temat jego wyglądu. Po prostu mam gdzieś jak wyglądają inni ludzie i wszyscy powinni mieć to gdzieś.
Tak, masz rację. Otyłość to choroba leniwych ludzi.
Sama - mam bardzo chorą tarczycę, przy czym ciężko schudnąć, ale ... udało się. Jestem szczupła, 20 kilo na minusie. No i co, da się? Da się, ale trzeba ruszyć dupsko a nie wmawiać sobie takie głupoty... Otyłość nie bierze się ze zdrowego i umiarkowanego jedzenia.
A co cie do tego zmotywowało? Komentarze obcych ludzi lub znajomych na temat tego jak wyglądałaś? Skoro sama miałaś taki problem to nie wiem jak możesz nie okazać otyłym ludziom trochę empatii i zwyczajnie nie nazywać ich leniami. Waga innych ludzi to nie nasza sprawa. Poprzestawialo wam się w głowie od tej pogoni za pięknem.
Skoro @xabka ma problemy z tarczyca, a i tak schudła to zdecydowanie może nazwać kogoś leniem, bo doskonale zna sytuacje od środka.
Otyłość jest niezdrowa. Otyłość zabija ludzi. Czy to takie dziwne, że nie chcemy jej zaaakceptowac w spoleczenstwie jako coś spoko? Poza tym nikt nie linczuje grubych, po prostu ludzie (lekarze!) sugeruja, że warto schudnac.
Nie nazywajmy nikogo leniem ani nie obrażajmy. Jasne ona schudła O WIEDZIAŁA ZE MA COŚ Z TARCZYCĄ i sie leczyła. Nie mozemy wiedzieć czy dana osoba też nie ma z nią problemów tylko jeszcze niezdiagnozowany lub na poczatku leczcenia. Jest maaaase innych chorób przez które można sie spaść mniej lub bardziej. Z przypadku znajomej- popadła w depresje, zanim dostała sie do psychiatry, zanim leki zaczeły działać zgrubła z normalnej wagi(choć na graincy z nadwagą, ale sie sobie podobała wiec skoro zdrowa to jej sprawa) do otyłości. Terapie hormonalne, różne tabletki na wstrzymanie wody- wystarczy jeden zły lekarz który nie doradzi lub zrobi to źle i dana osoba może mocno zgrubnać.
Dlatego nie oceniajcie nikogo pochopnie i nie wyzywajcie, bo nie znacie histori tej osoby.
Ale co ty próbujesz udowodnić?
Ja żadnego grubasa nie obrażam, nigdy nie wytknęłam kogoś palcem i nie śmiałam się z otyłości - to jest moje skryte zdanie, jak zapewne wielu z nas tutaj. Moja mama jest gruba, moja siostra, moja babcia - równie dobrze mogłabym to nie dość, zgonić na geny no bo przecież cała moja rodzina gruba no to co poradzę, to jeszcze chora tarczyca no nic... na zawsze pozostanę gruba i zaakceptuję swoje pięć podbródków. Większość moich koleżanek to grubaski, to przecież zamiast odstawać od towarzystwa pójdę z nimi na hamburgera ;) Mam rozeznanie w terenie - to się bierze z lenistwa kochanie, ja osobiście patrzę na grubych ludzi jako na przegrywów, no jak można się tak zapuścić, tak siebie zaniedbać... Przestań się oszukiwać, ludzie jedzą jak zwierzęta (nawet gorzej) i kłamią, bo lepiej jest udawać, że wszystko jest okej, że to jest piękne, bo 'nie można*' tego zmienić. *(czyt. nie chce się).
Co mnie zmotywowało? Właśnie obserwując najbliższych mi ludzi, ich problemy, moja mama jest tak gruba, że nawet ciężko jej buta zawiązać, koleżanka ma zadyszkę jak wchodzi na trzecie piętro, wiecznie głodna siostra bo żołądek od jedzenia rozepchany. I to co jedzą i to jak się czują... Nabrałam takiego wstrętu i motywacji - przeszłam na dietę. REGULARNE, NIEWIELKIE POSIŁKI I DOSŁOWNIE ODROBINA RUCHU KILKA RAZY W TYGODNIU. Konsekwentnie do tego dążyłam, zajęło dużo czasu... ale cholera, udało się, więc mi nie pierdziel, że nie można...
Pocieszę Cię, że też mam z tym problem. Jedna z nauczycielek w liceum określiła mnie kiedyś jako "wychudzony anorektyk". Nie cierpię na anoreksję mam jedynie kilka kilo niedowagi.
PS: Jestem facetem
Ja się dowiedziałam od "wychowawczyni", że mam tasiemca...
Jak komuś się nie chce ruszyć i źle się odżywia (lub jest chory), to wygląda jak wygląda - i nikomu nic do tego. W drugą stronę to samo. Mam BMI 17,6, czuję się z tym bardzo dobrze. A gadanie, że "facet nie pies itd." to głupota, bo przecież niektórym spodoba się otyła kobieta, a innym szczupła.
Niektórym podobają się otyłe kobiety? To chyba jakieś wyjątki, albo fetyszyści, którzy lubią być przyduszani ponad stu kilogramowym cielskiem. No dobrze, są jeszcze kobiety z nadwagą, które mimo dodatkowych kilogramów są piękne, albo mają wspaniałą osobowość. Cała reszta grubych kobiet jest skazana na niepewnych siebie facetów, którzy są z nimi tylko przez to, że nie muszą się martwić, że taka kobieta ich porzuci. Taki facet co jakiś czas, przy okazji kłótni wypomni kobiecie nadwagę, powie, że nikt inny jej nie zechce i nie musi się martwić, że zostanie sam.
A ja tam lubie chude dziewczyny :D i kazdy ma swoj gust i tyle, a pierdzielenie typu facet nie pies itp to idiotyzm
Nie wiem czy grube osoby słyszą tak często, że są piękne
No niestety jako byla osoba gruba moge to potwierdzic. Wszystko zalezy od srodowiska w ktorym sie zyje - moje zdecydowanie promuje niezdrowych chudzielcow. Mam wrazenie, ze spoleczenstwo nie widzi jak zle sa obie skrajnosci.
Chudy na siłowni? Fajnie, widać że o siebie dba!
Gruby na siłowni? Co za świnia! Patrz, jak się poci!
Chudy na basenie? Spoko, widać, że dba o kondycję.
Gruby na basenie? Wieloryb, aaa, ratujcie!
Chudy w restauracji? O, jak wcina, dziewczyny z apetytem są apetyczne!
Gruby w restauracji? Kwa, wypierniczaj na siłownię, spasiona świnio!
Jako pulchne dziecko najbardziej gnebiona byłam właśnie przez chude dziewczyny.
I chamsko się teraz cieszę, że zazdroszczą mi cycków ;)
Bycie grubym nie jest łatwe. Chudym pewnie też nie.
Tylko zastanawia mnie fakt, że ciągle ze sobą walczymy. Jakby nie szło się wzajemnie wspierać.
Pfr.
Też byłam pulchnym dzieckiem, ale nie miałam cycków. Teraz jestem "chuda" - nie mam ich jeszcze bardziej.
Chociaż szczerze mówiąc niedawno przestałam zazdrościć i zaakceptowałam moje maluchy :P
Nic nie jest tak denerwujące jak te cudowne rady dotyczące wyglądu lub stylu życia. Osobiście nie jestem gruba ale nadal chce schudnąć i mieć bardziej wysportowane ciało przez co staram się zdrowo odżywiać niestety często gdy np. Nie chcę jeść pizzy słyszę "i po co ci to" lub żaden facet na kości nie poleci... No niestety nie robię tego dla innych tylko dla siebie żeby wreszcie siebie zaakceptować! A takie gadanie to najbardziej irytująca rzecz, z jednej strony każdy mówi żyj dla siebie, nie ważne co inni mówiąc myślą a z drugiej strony każdy musi wepchać swoje dwa grosze.
Ja tez jestem chuda ale z powodu choroby (nie anokreksji czy bulimii). W zeszłym roku w sanatorium była dziewczyna w moim wieku, mocno otyła. Inne pacjentki zachwycały się że dobrze wygląda i oburzały się gdy ktoś twierdził że Daria za duźo waży chociaż bardziej się toczyła niż chodziła. Ja słyszałam że jestem mała, chuda (prawda, mam niecałe 160 cm i ważę 48kg), brzydka i żaden facet mnie nie zechce (zdaję sobie sprawę że z powodu dużej niepełnosprawności i braku innych walorów tak zostanie)