#DPShB
Na szczęście gdy zobaczył, że chcę nadal pracować, załatwił mi wszystkie możliwe udogodnienia. Dostałam biurko koło okna, blisko toalety, wygodny fotel, co godzinę miałam 10 minut przerwy, jeśli potrzebowałam wcześniej wyjść do ginekologa albo jeśli się źle poczułam, nie było problemu. Nawet nie musiałam przynosić zwolnienia. Ciążą rozwijała się prawidłowo i pracowałam do 8 miesiąca.
Przez te typowe Karyny pracodawcy unikają zatrudniania kobiet i w sumie im się nie dziwię. Też bym tak robiła. L4 jest dla kobiet z ciążą zagrożoną, mających niebezpieczną/ciężko pracę lub tych, które bardzo źle ją znoszą. Niestety w Polsce jeszcze jest myślenie "dej, mnie się należy". A z tego co mi mówiła moja ginekolog, takie wystawienie L4 bez powodu (ciążą prawidłowo rozwijająca się, bez silnie uciążliwych objawów itp.) jest nielegalne. To tak jakby lekarz wystawił zwolnienie na złamaną rękę, a kontrola wykazałaby, że pracownik miał tylko otarcie i był zdolny do pracy.
Wszystko zależy też od typu pracy. Jeśli jakaś młoda dziewczyna jest np. pielęgniarką/opiekunem medycznym/fizjoterapeutka, pracuje gdzieś w szpitalu czy przychodni, jednak kogoś tam dźwiga trochę/podnosi, ma codziennie kontakt z chorymi z różnymi chorobami, może się zakluc (pigula) itd., to w takim przypadku jest ryzyko poronienia, jak i zachorowania na coś, przy czym może zachorować i dziecko, czynniki fizykochemiczne (fizjo-promieniowanie, laser itd., nie powinno się wtedy już wykonywać zabiegów z fizykoterapii-można wymieniać. Trochę inna sprawa jest przy pracy biurowej/urzedniczej, ale czasem kobieta musi w I trymestrze chociaż chorobowe wziąć, bo np. rzyga dalej, niż widzi i ciężko pracować :)
To wtedy nie zwolnienie tylko pracodawca MUSI stworzyć bezpieczne miejsce pracy. Jak się nie da to praca zdalna/siedzenie w domu na koszt pracodawcy.
Co do wymiotow, wtedy jak najbardziej można L4, ale po poprawie, gdy ciąża przebiega prawidłowo należy wrócić do pracy.
@Irie w przypadku takiej piguly czy fizjo to nie zda egzaminu, babka ma niby zdalnie się opiekować pacjentami na odległość, nie wiem-zakładać mu cewnik, fizjo ma robić masaże na odległość czy rehabilitowac kogoś? To jest taki charakter pracy, ze tu trzeba zastępstwo i tyle, nic się nie zdziała postawieniem biureczka, jeśli charakter pracy jest stricte fizyczny, takze pardon. W Biedronce też mogą przecież Cię niby posadzić tylko na kasie, ale poza kasa ludzie tam rozpakowuja towary, ukladaja i robią inne rzeczy-skoro ZUS i tak oplaca od drugiego miesiąca zwolnienia i macierzynski,to w takim przypadku opyla się pracodawcy znaleźć zastepstwo, które wykona pełny zakres fizycznych obowiązków i na które nie trzeba chuchac i dmuchać i zastanawiać się, czy ona np. to może zrobić i tamto, no bo ciąża. W przypadku pracy umysłowej takie przystosowanie miejsca pracy i owszem-zda egzamin.
@totapostrzelona ok, u pielęgniarki czy fizjoterapeutki nie zda egzaminu praca zdalna, ale w kodeksie pracy jest napisane, że to pracodawca ma zapewnić bezpieczne warunki bądź wysłać na urlop płatny. Tyle, że pracodawca woli wymusić L4 na ciężarnej, która wyblaga i wyplacze u lekarza, który zrobi to nielegalnie. A w razie kontroli ZUSu nie tylko ona ma problem, ale lekarz również- mogą mu cofnąć pozwolenie na wystawianie zwolnień. W Polsce L4 na ciążę jest 100% płatne co jest totalnym błędem, bo przez to wiele kobiet tego nadużywa. Nawet nie muszę szukać daleko, bo u mnie w bliskiej rodzinie był taki przypadek. Od razu powiem - byłam w ciąży, bardzo źle ja znosilam, rzygalam dalej niż widziałam, Ale do pracy chodziłam. Na zwolnieniu byłam raz, tydzień czasu, bo miałam problem z nerkami. Od razu powiem, że pracuje w Anglii, gdzie chorobowe jest naprawdę niskie (chyba, że ma się prywatne ubezpieczenie) i może gdyby w Polsce tak było, to byłoby mniej cwaniar, którym się nie chce, a pracodawcy w końcu zaczeliby przestrzegać prawa.
P. S. Zgadzam się z espersso.
@Espersso ok mam przepracowane jakieś 15 lat w moim życiu. W różnych miejscach pracowałem ale powiem szczerze, że nigdy nie spotkałem się z tym, żeby pracodawca zmuszał pracownicę w ciąży do pójścia na L4. Natomiast z nagminnym wykorzystywanie L4 jako wcześniejszego urlopu macierzyńskiego już niemal w 100% przypadków. Nie wiem czy lekarze się litują czy nie ale powinni ponosić odpowiedzialność służbową o ile nie karną z tytułu poświadczenia nieprawdy wydając takie zwolnienie. Problemem jednak jest to, że zwolnienia chorobowe z tytułu ciąży są praktycznie w ogóle przez ZUS nie kontrolowane.
Drugim problemem jest to, że jest ogromnie wysokie przyzwolenie społeczne na to. Szczególnie wśród kobiet. Jak widze takie akcje... laska z dnia na dzień znika pomimo zapewnień, że dwa dni wcześniej zapewniała, że chce pracować jak najdłużej. Oczywiście zmiana grafików, szukanie nowej osoby na gwałt, wdrożenie nowej osoby to ok 2-3 miesiące zanim będzie pełnowartościowym pracownikiem. W tym czasie lamenty słychać wśród moich koleżanek:
"Jak to zmiana grafiku? Ja miałam weekend zaplanowany"
"Ja nie będę pracować teraz 4 dni z rzędu po 12 godzin"
"Ale jak to cofasz mi urlop? Ja z dziećmi do Jastarni miałam jechać"
"Głupiej Ance nie chciało się robić, uciekła na L4 a teraz my mamy robić za nią dopóki kogoś nie znajdą?"
a równocześnie słyszysz z od tych samych dziewczyn: "Ja jak będę w ciąży to się nawet nie będę oglądać tylko od razu walę L4".
No i taka to polityka Panie.
Ja w pierwszej ciąży pracowałam prawie do końca. W moim zespole byłam najlepsza, ciężko pracowałam, często kosztem mojej rodziny. Przed porodem dyrektorka powiedziała mi, że nie zrobiła mnie kierownikiem, bo byłam w ciąży. Jak wróciłam po macierzyńskim, to byłam na liście do zwolnienia, bo szef znajomego zatrudnił. Uratowało mnie to, że wróciłam na niepełny wymiar czasu pracy. W kolejnej ciąży byłam na zwolnieniu, z powodu chorego kręgosłupa. Skończyło się to na operacji. Ale i tak każdy był przekonany, że zwolnienie było fikcyjne. No cóż. Nie wszystkie ciężarne i młode matki mają łatwo 😕
Weryfikator... no cóż. Podziękować musisz za to innym kobietom, które na wieść o tym, że są w ciąży najpierw pytają lekarza "Naprawdę?" a zaraz potem "mogę dostać zwolnienie?".
Winni są też lekarze, którzy zamiast ukrócić zapędy leniwych, roszczeniowych bab to wystawiają zwolnienia bez mrugnięcia okiem bo co się bidna ma przepracowywać.
Zaś co do Twojej historii. Nie wiem czemu masz problem z tym, że dyrektorka nie zrobiła Cię kierowniczką bo byłaś w ciąży. W mojej ocenie jak najbardziej zasadna decyzja. Na cholerę robić kierownikiem kogoś kto zanim się wdroży na nowym stanowisku to już go nie będzie? Za chwilę będzie trzeba wdrażać kogoś znowu od nowa. Poza tym mało który zespół dobrze znosi częste zmiany kierownictwa bo większość nie lubi zmian. W ciągu jednego roku trzeba by dwa razy wyznaczać nowego kierownika. A nowy kierownik to zawsze są mniejsze lub większe zmiany. To żadna dyskryminacja. Tylko racjonalna decyzja.
jestem zdania, ze jesli przydarzy mi sie ciaza to bede pracowac tyle, ile zdolam
ale jak bede rzygac dalej niz widziec, to nie widze sensu siedzenia w pracy i co 10-20 min latania nad sedes...
jesli przechodzilas ciaze bezproblemowo lub malo uciazliwie, to ok, ale zdarzaja sie cieze zagrozone i co ma zrobic taka kbieta?
karynami zatrudnionymi i uciekajacymi na l4 gardze pisalabym na miejscu pracodawcy skargi do zusu i nasylala kontrole ile sie da
Ja pierwszą ciąże przechodziłam bardzo cieżko - okropne mdłości, spadki wagi, niedobory, problemy z mięśniami. W sumie polowe ciąży spędziłam na zwolnieniu i to tylko dzięki temu moglam pracować drugie pol, że zalapalam sie na mozliwosc pracy 4h zamiast 8h. Obecnie jestem w drugiej ciąży i nie wiedziałam, że to możliwe ale mdlosci są jeszcze gorsze niż w pierwszej. Zaczynam czuć te same mięśnie i ogólnie wcale sie to lepiej nie zapowiada, a ze slow mojej lekarki, ktora prowadzila tez moja pierwsza ciaze wynika, że marna szansa na powrót do pracy. Czuję się więc jak typowa Karyna mimo, że l4 medycznie wskazane. Strasznie głupio mi isc do sklepu, czy na spacer w lepszy dzien mimo jest to bardzo wskazane dla mięśni, ale przecież siedzę na zwolnieniu to powinnam w odczuciu postronnych siedzieć w domu i inkubatorzyć.
I tak mimo pierwszej trudnej ciąży bardzi chciałam drugie dziecko, od lekarza miałam zielone światło, lepiej się przygotować do niej nie mogłam po prostu taka moja natura.
Głupie gadanie, wszystko zależy na jakim stanowisku się pracuję, a często bywa że pracodawcy sami mówią żeby kobieta szła na L4 bo nie mają dla nich stanowiska, a to że zawsze się znajdzie cwaniara bo wykorzysta fakt że jest w ciąży i zwija na zwolnienie to inna bajka tak że nie jesteś taka zajebista, poprostu trafiło ci się na dobre stanowisko i prace
Też chciałam pracować do końca ciąży. Niestety 8 czy 10 godzin na nogach mnie przerosło, a szefowa nie chciała pozwolić na siedzenie na sklepie gdy nikogo nie było ( praca w drogerii ). Niestety niektórzy pracodawcy nawet nie próbują dostosować warunków pracy dla kobiety ciężarnej...
Zgadzam się. A teraz większość jak tylko dowiaduje się o ciąży to od razu ucieka na l4, co jest bardzo krzywdzące dla tych dziewczyn, co dzieci nie planują lub dla tych, które chcą być uczciwe, bo pracodawcy jednak mają problem z zatrudnianiem młodych kobiet. Też się temu nie dziwię, nie mniej jednak boli mnie to wrzucanie to jednego worka z mamusiami 24/7. U nas w firmie tez były takie sytuacje, dlatego po wyjściu za mąż byłam w stresie czy uda mi się dostać wymarzony awans, podwyżkę. Na szczęście nie skreślili mnie z góry.
O, tez pracowalam do konca. I sie tym chwale, gdzie sie da! Bo to powinien byc powod do dumy, a nie cwaniactwo.
@Kwiatuszeq
A może powinnaś. Nie, dlatego że to super powód do dumy, a przez to, ile się mówi o "babach nierobach, które zachodzą w ciążę i idą na L4". Żeby to trochę zrównoważyć.
I dobrze że się tym chwalisz. Jest równowaga dla opinii o ciężarnych które idą na zwolnienie bez powodu.
No dobra, moze nie "gdzie sie da", ale jesli wyjdzie temat, to dumnie mowie, ze dalam rade. Oczywiscie, ze pelno kobiet pracuje dlugo w ciazy, moja mama w sklepie pracowala do konca i dzwigala. Na to akurat bym sie nie porwala.
Oczywistym jest rowniez, ze niemadrze byloby pracowac w zagrozonej ciazy.
Ale tepic trzeba zachowania cwaniackie, bo wszyscy na tym cierpia (kobiety glownie).
Dlatego jesli jakas laska chwali sie, ze czmychnela na L4, bo ciaza (niezagrozona, po prostu chciala sie polenic) - mowie, ze ja pracowalam do konca i jestem z tego dumna.
Jesli one sa dumne z tego, ze sa SPRYTNE, to ja bede dumna z tego, ze swego stanu nie wykorzystalam.
@Kwiatuszq: Tym komentarzem właśnie podkreślasz, jaka to dzielna byłaś :D
Niestety z opowieści znanych mi ciężarnych i moich doświadczeń wiem, że ginekolodzy często sami proponują l4 mimo, że nie ma ku temu wskazań
Też chciałam dłużej popracować. Niestety w 12 tyg plamienie -> szpital -> koniec pracy. Dodam że w 16 znowu szpital, a jestem dopiero w 18 😱