Gdy byłam jeszcze małym brzdącem u nas w domu był porządny remont tarasu. Jako że robił go mój tata, nie miał on chwili spokoju. Ciągłe pytania - "Co? Jak? Po co?" itd. Pewnego razu gdy po raz kolejny zadałam pytanie "Tato co ty lobis" (nie wypowiadałam literki R) wzorowy tata odpowiedział, że ZAMUROWUJE dom z kolegami.
Następnego dnia w szkole pani pytała, czym zajmują się nasi ojcowie. Na to pytanie odpowiedziałam mniej więcej tak: "A mój tata ZAMORDOWUJE z kolegami". Nie powiedziałam co zamordowują, bo zapomnialam. O 16:30 była u nas policja. Po stwierdzeniu, że sie pomyliłam, pojechali.
Dodaj anonimowe wyznanie
Historie z dzieciństwa są zdecydowanie najlepsze ?
Nie wypowiadałaś R, ale "zamordowuje" powiedziałaś wyraźnie? :P
Zamoldowuje :D
A ja uważam, że nauczycielka powinna być świadoma faktu, że dzieci często przekręcają wyrazy. Zamiast od razu dzwonić na Policję mogła najpierw dociec "co autor miał na myśli", np. pytając "A co konkretnie Tata robi?". Wtedy pewnie usłyszałaby, że "Cały dzień siedzi na tarasie i zmienia podłogę.". Nie trzebaby było nigdzie wtedy dzwonić, a wszystkim zaoszczędziłoby się nerwów.
Niemniej dobrze, że chociaż zadzwoniła, a nie machnęła ręką.
ale nauczycielka debil xd
Ta nauczyielka jest jakas dziwna, ze wezwala policje. Przeciez rownie dobrze mogl to byc zart ze strony dziecka lub pomylka (jak wyszlo) a ona policje wzywa nic sie nie dowiadujac :/
A co miała zrobić? Zapytać ojca, czy przypadkiem nie morduje ludzi po godzinach? Gdy się weźmie pod uwagę szczerość dzieci, to myślę, że nauczycielka dobrze zrobiła. Gdyby się okazało, że ojciec naprawdę jest nie tego, a ona nic by nie zrobiła, to wtedy pojawiłyby się komentarze "jak ona mogła nie zareagować". Chyba lepiej dmuchać na zimne.
Zawsze mogla dopytac cos a nie bez zastanowienia wzywac policje. Np spytac co dokladnie tata robi, kiedy ostatnio, itd. Lub zadzwonic do jej mamy.
Będąc w podstawówce też miałam sytuację dotyczącą przekrecania wyrazów :p co prawda nie miało to aż takich skutków, ale nie zapomnę beki pani i całej klasy. W sumie ja też się śmiałam :) a mianowicie na dyktandzie zamiast temperuje napisałam temperyje. Mała różnica a jaka znacząca. Tak jakoś mi się przypomniało :>
Ja często mając na myśli "u" pisałam "y". Nawet teraz jeszcze się to czasami zdarza. A pisanie czegoś zupełnie innego niż się chce zdarza się równie często. Później patrze i się zastanawiam dlaczego myśląc o innym słowie napisałam coś innego xD
Mój wujek i ciocia powiedzieli kiedyś córce, że w coli alkohol, żeby nie piła. W szkole gadali alkoholu i powiedziała, że u niej rodzice dużo piją. Nie skończyło się na policji, ale musieli natłumaczyć.