Narzeczona mnie zostawiła w dniu pogrzebu mojego ojca. Powiedziała: "Miałam ci to powiedzieć, kiedy przyjdzie trochę lepszy czas, ale twoje życie to taka katastrofa, że tylko się pogarsza, więc mówię to teraz, zanim będzie jeszcze gorzej".
Następnego dnia sąsiad potrącił mi psa.
Dodaj anonimowe wyznanie
Ujęła to w obrzydliwy sposób, ale sama byłam kiedyś w takiej sytuacji, ze czekałam aż moj były wyjdzie na prosta, żeby z nim zerwać. I faktycznie, można czekać i się nie doczekać.
Zgadzam sie. Moj byly byl ciagle w takiej beznadziejnej sytuacji, ze nie potrafilam tego zakonczyc w jakis delikatny sposob. Ostatecznie sama musialam siebie przedstawic w zlym swietle, bo nie mialam serca mu bardziej dowalac.
Człowiek wyjdzie z kompletnego dołka tylko po to żeby wjebac się w kolejny xD
Eh wiem jak to jest :/ Ja chyba miałam z 8 prób dopóki ostatecznie tego nie skończyłam też przez wyrzuty sumienia (bo nie mogę go zostawić z problemami). Może brutalnie ale nie można żyć z kimś z kim nie chce się być. Tak naprawdę każdy kolejny dzień życia w takim związku jest dla obu osób udręką.
Od tego dnia Twoje życie stało się lepsze. Bo życie zawsze staje się lepsze, kiedy toksyczni ludzie z niego znikają.
Toksyczni? Miała z nim być na siłę?
Nie, ale mogła poczekać kilka dni z tym zerwaniem.
Może czekała kilka dni bo miał zły humor, kilka bo był chory, kilka bo go wywalili z pracy... I już stwierdziła, że kołejny miesiąc oszukiwania tylko go skrzywdzi?
Ok, przykre, niefajne i tak dalej, ale na pewno laska nie jest toksyczną dziewczyną. No na przykład, aby móc ją za taką uznać musiałaby zabronić jechać mu na pogrzeb, bo inaczej z nim zerwie. Coś w tym stylu.
Kingkong, ładnie powiedziane, jak Paulo Coelho...
Może toksyczna nie jest, ale po tym tekście wnioskuję, że normalna też nie. Nie wiem, ale ja bym nie potrafiła zostawić kogoś w dniu pogrzebu kogoś bliskiego. Skoro rzuciła takim tekstem, to znaczy, że nie cackałaby sie, gdyby miał zły humor, czy stracił pracę.
Minttu, a co wiesz o autorze? Nic poza faktem, że zmarł mu ojciec. Może jest totalnym dupkiem i dziewczyna tylko się z nim męczyła? Znasz tylko jedną stronę, więc nie rzucaj tak łatwo osądami.
Dziękuję Ci, ostatnio mam problem z pewnymi ludźmi. Naprawdę te 2 zdania uniosly mnie na duchu
To teraz będzie tylko lepiej, bo gorzej być nie może :-)
No bez przesady, rozstanie to nie koniec świata. Sam to zobaczy, jak ochłonie.
Moze mu pies zdechnąć, auto w niego wjechać jak będzie na przystanku, dowiedzieć sie ze ma raka... No tak lepsze to niż zerwani?
Ha! I wygrałeś... Możliwe, że ona była tego powodem, miała w sobie złą energie czy coś takiego niech idzie innego niszczyć ;p
Ciekawe jakie komentarze spłodziłyby panie gdybyś zamienił się na miejsca ze swoją ex
Przykro mi :( trzymaj się autorze
I miesiąc później amputowali ci nadgarstki
Następnie zaś okazało się, że ma klatkę piersiową na odwrót, jego żona została pożarta przez wilki, a w młodości był molestowany przez wujka Jerry-ego. Klasyk!
Co za wredna baba
Suka nie dziewczyna.
Wredna kobieta
Wredna bo chciała zerwać, czy wredna bo powiedziała prawdę? W obu przypadkach ją oczerniasz bez żadnych podstaw. Chciała zerwać? Trudno, nie zawsze się układa. Może miała go oszukiwać przez kilka lat że go kocha? A to co powiedziała mogło być prawdą, nie znamy życia autora. Więc nie mów że jest wredna, bo nic wrednego nie zrobiła
Zawsze mnie zadziwiają podwójne standardy kobiet - było już kilka takich historii - bo ONA miała raka/straciła kogoś z rodziny/miała trudny okres w życiu - i ZAWSZE wszystkie laski się nad nią użalają i wyklinają do 3 pokolenia wstecz faceta który od niej odchodzi..... a tu nagle w odwrotnej sytuacji - zadziwiające - znów facet jest ten ochydny... tylko dlatego że jest facetem...
ps. Pesymisja - " nie znamy życia autora". A skąd ty znasz sprawę w takim razie żeby go oceniać ?? skąd wiesz że ta laska to nie była suka lecąca na kase ?? jak zwykle podwójne standardy.... nie znamy jego życia......aaaaale to i tak jego wina a laska jest bez winy.....
BRAWO
Gro9, nik nie jest ochydny. Po prostu rozstania bywają, i tyle. Co jest okropnego w tym, że dziewczyna zerwała ze swoim chłopakiem? Gdyby rzuciła go, bo ma raka/stracił kogoś z rodziny/ma trudny okres w życiu to co innego, im się po prostu nie układało i nie mogła już czekać dłużej i udawać wielką miłość, bo mu kolejna tragedia się wydarzyła.