#EFT7M

Zakochałam się.

Może to nic specjalnego, prawie każdego to spotkało lub spotka. To było 6 lat temu, chodziłam wtedy do szkoły średniej, L. był w ostatniej klasie, ja byłam rok młodsza. Spędziliśmy ze sobą najlepszy rok na świecie, to była moja pierwsza miłość, ale myślałam o nim naprawdę poważnie, planowaliśmy wspólne życie, studia w tym samym mieście, wspólne mieszkanie, a potem może ślub, dzieci...

Jednak musiał wyjechać, pod koniec roku jego rodzina zdecydowała o przeprowadzce do Stanów, on czuł się w obowiązku wyjechać za chorą matką, pomagać jej. Przed wyjazdem rozstaliśmy się, powiedział, że to w porządku, jeśli sobie kogoś znajdę, ja odpowiedziałam to samo. Oczywiście serce pękłoby mi na pół, ale jeśli kogoś kochasz, musisz pozwolić mu odejść.

Dwa lata po jego wyjeździe nie umiałam się z tym pogodzić, mimo że rodzinie i znajomym wmówiłam, że jest dobrze. Wtem poznałam M. Poznaliśmy się na studiach. Nasza historia nie jest tu ważna. Jednak zamieszkaliśmy ze sobą, skończyliśmy jako narzeczeństwo. Nie czułam tych samych szalonych motylków co z L., ale uznałam, że nie mam już 18 lat, najważniejsze jest to, że narzeczony jest dla mnie dobry. Myślałam, że wyleczyłam się z byłego, ja zaakceptowałam spokojną przyszłość z M., można powiedzieć że pokochałam go, ale zupełnie inaczej.

Jednak L. wrócił rok temu po śmierci mamy. Kiedyś wpadliśmy na siebie, gdy pojechałam załatwić coś do sąsiedniego miasta. Poszliśmy na kawę, a ja poczułam, jak wszystkie uczucia wracają. Jednak zignorowałam to, wiadomo, to moja pierwsza miłość, często wspomina się ją dobrze.

Jednak minął rok, L. wciąż gdzieś przewija się w moim życiu, czasem się spotykamy i rozmawiamy, sami albo w grupce znajomych, a ja cały czas kocham jego poczucie humoru, znowu pragnę przyszłości z nim, pociąga mnie fizycznie o wiele bardziej, mamy mnóstwo wspólnego.

Nigdy nie zdradziłam narzeczonego i nie mam zamiaru, ale wciąż zawieszona jestem między szczerym zakochaniem tudzież fascynacją L., który niedawno powiedział, że chciałby mnie odzyskać, a stabilizacją i spokojem u boku M.

Boję się tylko, że tak naprawdę nie kocham byłego, a jedynie wyobrażenie z przeszłości. Wstrzymałam ślubne przygotowania, wyjaśniłam M. po części i boję się podjąć decyzję. Czy zerwać z M. i możliwie rozczarować się związkiem z L., który może nie będzie idealny czy też ograniczyć kontakty z L. i wziąć ślub z kimś dla mnie ważnym, komu powiedziałam "tak". To niezdecydowanie ciąży mi sercu, a ja boję się popełnić błąd i być nieszczęśliwa, ale nie chcę zranić ani jednego, ani drugiego, a któregoś będę musiała. Choć już to robię, będąc nieosiągalna dla L. i trochę bardziej obca dla M.
SzarookaKocica Odpowiedz

Bierz L. Najwyżej się rozejdziecie. A tak to zniszczysz życie M.

Szynszylowa Odpowiedz

Skoro zastanawiasz się czy nie warto spróbować ze swoją pierwszą miłością to znaczy że nie kochasz tak na prawdę M. Możliwe że darzysz go wyjątkowym uczuciem i jest Ci bardzo bliski, ale to nie znaczy, że go kochasz, a szkoda błędną decyzją zmarnować życie sobie i komuś.

Selim Odpowiedz

Lepiej coś spróbować niż resztę życia żałować, że się tego nie zrobiło. Mam przyjaciela, który ma 32 lata, ma śliczną żonę którą kocha ale nadal wracają do niego myśli "a gdybym spróbował stworzyć na nowo związek z moją pierwszą ukochaną, gdy jeszcze miałem szansę?". Wciąż się tym zadręcza i mimo, że z żoną naprawdę dobrze mu się układa bo to cudowna kobieta to jednak on nie potrafi się tak do końca tym wszystkim cieszyć. Teraz jest już za późno. On ma od lat żonę, jeno pierwsza miłość ma męża i dziecko ale za każdym razem jak się widzą uczucia w nich odżywają mimo, że nie porzucą swojego obecnego życia. Tą historią on i mnie samą uratował od błędnej decyzji. Byłam w związku, byłam szczęśliwa ale to przy Michale zawsze czułam te "motylki" w brzuchu. Teraz jesteśmy razem i nie żałuję tej decyzji. Nawet gdyby nam nie wyszło, wiem, że do końca życia nie mogła bym sobie wybaczyć, że nie spróbowałam i mogłam stracić tym samym tego, który był mi pisany.

PrzezSamoH Odpowiedz

Jak dla mnie to "rozstań" się z obojgiem (wyjaśnij narzeczonemu, że potrzebujesz trochę czasu) i na spokojnie przeanalizuj swoje uczucia. Bez nich będzie Ci łatwiej zobaczyć, kogo potrzebujesz w swoim życiu, bo obecność L miesza Ci w głowie i to logiczne, że przy nim czujesz motylki - to taka wielka, romantyczna, niespełniona miłość a taka zawsze bardziej kusi.

rumzcola Odpowiedz

Dziewczyno, jak dla mnie nie ma się nad czym zastanawiać. Jeśli wyjdziesz za tamtego, całe życie będziesz myślała o tym pierwszym. Zrywaj zaręczyny i spróbuj być z L., najwyżej wam nie wyjdzie, ale jestem dobrej myśli i trzymam kciuki :)

PaniPlacebo Odpowiedz

Wrócenie do L. jest ryzykowne, ale jeżeli nie spróbujesz to całe życie będziesz się zadręczała „co by było gdyby...”

Mojacytrynka Odpowiedz

Jak dla mnie to nadal kochasz L a on ciebie. Po co to komplikować i tworzyć jakieś teorie spiskowe?

ProstowOczy Odpowiedz

dlatego właśnie nie można na siłę zapychać pustki w sercu kimś innym, zwłaszcza jeśli tak naprawdę nie czułaś nic mocnego do tego nowego.. już lepiej być samemu dopóki nie przejdzie dawna miłość... szkoda tego nowego, bo i tak go zostawisz, a wynika z tego, że przez lata musiałaś go okłamywać co do szczerości Twoich uczuć.. nie chciałabym być z kimś, kto mnie nie kocha, bo tak naprawdę ciągle kocha jakąś byłą, a mnie okłamuje tylko dlatego, żeby nie być samotnym i żeby mu zapewnić bezpieczeństwo, stabilizację itd.. Na pewno nie powinnaś brać ślubu z tym chłopakiem.

zsmnz Odpowiedz

jeśli przez tak długi czas myślałaś o L to jednak chyba nie jest tylko wyobrażenie a jednak uczucie. Jak nic nie zrobisz to do końca życia będziesz się zastanawiać czy dobrze zrobiłaś i nigdy nie będziesz w pełni szczęśliwa z M bo to związek z rozsądku

marysiienka Odpowiedz

Autorko daj znać w komentarzu jak wygląda ciąg dalszy tej historii.

Zobacz więcej komentarzy (21)
Dodaj anonimowe wyznanie