#EU3Tg

Dziś byłem świadkiem ciekawej scenki.
Wychodziłem z jednego z dyskontu, przed którym stał, jak to często się zdarza, menel. Menele mają to do siebie, że zagadują ludzi o jakieś drobne na piwo. Zapewne każdy chociaż raz w życiu tego doświadczył.

Przede mną ze sklepu wychodził jakiś chłopak – na oko około 22-25 lat. Ów menel obrał go na cel i prosił o jakieś drobne na piwo. Jednak dialog jaki się wywiązał zapamiętam do końca życia.

Menel: Kierowniku, zbieram na piwo.
Chłopak: Ja też zbieram, dlatego właśnie idę do pracy.

Mina menela – bezcenna.
MamaPromyczka Odpowiedz

Moich rodziców też zaczepil żebrak pod sklepem. Matka go wysluchala, sięgnęła do torebki i podała mu do ręki małe zawiniatko. Banknot? Nie! Nr telefonu do ogłoszenia o pracę... Mina menela bezcenna.

Jessi

Super mama! :)

MamaPromyczka

No pourywala nr z ogłoszenia wiszacego na klatce schodowej i dawała zebrakom hehe

Piratka123 Odpowiedz

Zapamiętam;)
Ciekawa jestem miny gościa:)

Aliccjaa Odpowiedz

I dobrze, menel mógłbyć niezłe zdziwiony takim zwrotem

typiara Odpowiedz

Mnie ciekawi, ze taki menel czy inny żebrak (nawet taki niepijący) ma siłę ileś godzin stać pod sklepem i żebrać albo łazić cały dzień i zbierać puszki, ale nie ma siły iść do pracy.
Niejednokrotnie widziałam przy dworcu kobiety klęczące z tabliczkami w stylu "mam chore dziecko, zbieram na leczenie". Jechałam do pracy, kobieta klęczała, wracałam z pracy, dalej tam klęczała. Następnego dnia znowu i kolejnego znowu i znowu. Kurde. Tyle godzin dziennie tam spędzała bez tego chorego dziecka, to mogłaby w tym czasie iść do roboty, skoro zapewne i tak miała z kim zostawić dziecko żeby żebrać przy tym dworcu. Tym bardziej że to jest duże miasto, a nie jakaś mała wiocha, pracy tu jest na pęczki, jak ktoś chce pracować to znajdzie jak nie w sklepie to na produkcji.

Dodaj anonimowe wyznanie