#Euls2
W tamtym roku zachorowałam. Nie była to jakaś poważna choroba, ale silna gorączka i ból mięśni dawały o sobie znać. Akurat mój Paweł musiał wyjechać do innego miasta. Zostałam sama. Nie przejmowałam się tym zbytnio, mając z tylu głowy, że mam na kogo liczyć. Po kilku dniach skończyły mi się leki. Zadzwoniłam do brata i mówię mu, że bardzo źle się czuję i nie mam już leków, prosząc, żeby przyjechał. Powiedział mi, że nie ma czasu, bo nie zdąży na siłownię i na pewno poradzę sobie sama.
Nie poradziłam sobie. Po drodze do apteki zemdlałam i złamałam sobie rękę. Przypadkowa staruszka zadzwoniła po karetkę, a potem przychodziła z zupą dla mnie.
Brat dalej do mnie dzwoni. Jest zdziwiony, że zawsze odmawiam pomocy.
Widać, że braciszek jest umysłową amebą, skoro do tej pory nie wpadł na to, dlaczego odmawiasz mu pomocy.
W sumie by nie zaszkodziło jakby mu powiedziała co ma mu za złe?
^ to się nazywa obgadywanie.
Nie. To się nazywa wyjaśnianie sytuacji. Obgadywaniem by było, gdyby opowiadała o tym np. wujkowi Gerardowi z Rybnika, a nie bratu.
W sumie to można było zauważyć już po tym, jak powiedział że siłownia jest tak ważna. Za to pewnie kobiet ma mnóstwo, i co z tego że ma je w dupie? Jest przystojny więc mu wolno. Stawiam na takie coś mój dom. Autorko?
Nie. matriarchat stwierdził coś, sądząc tylko po tym co jest w wyznaniu. Ten brat czy kto to tam jest nie wytłumaczy się, nie ma szerszego spojrzenia na sprawę, jest wąski zakres informacji. To kreowanie fałszywej rzeczywistości, subiektywnej i tymczasowej - owszem, ale to jest właśnie obgadywanie. Z czegoś takiego potem ludzie biorą subiektywizm za obiektywizm, powstają plotki, etc.
w jaki sposób pójście do kogoś z kim się pokłócisz i powiedzenie co masz mu za złe to obgadywanie?
Obawiam się, że nie rozumiem. Matriarchat nie powiedział w twarz temu bratu, czy też nie napisał mu "jesteś umysłową amebą, bo...".
Jak dzwoniłaś do niego i odmawiał pomocy, tłumacząc się siłownią, powinnaś stanowczo powiedzieć, że to ważne i że ma koniecznie przyjechać pomóc, choćby po siłowni, tak jak i Ty wiele razy pomagałaś. Niektórzy ludzie potrzebują stanowczości, niestety na tym świecie trzeba się upominać o swoje. Ty byłaś dobra i leciałaś do niego z pomocą pewnie nim w pełni zdążył wyartykułować prośbę o pomoc. No ale on tak nie ma, widocznie nie jest nauczony czy przyzwyczajony. A może to Ty byłaś za bardzo siostrą Teresą i nie miałaś asertywności. Trzeba jasno i stanowczo wyrażać swoje potrzeby, a nie coś na zasadzie, że źle się czuję, on mówi, że jedzie na siłownię i koniec rozmowy. Upomniałaś się, powiedziałaś o skali problemu? (przeziębienie przeziębieniu czy grypie nierówne). Czy posłusznie przytaknęłaś, przeprosiłaś za problem i odłożyłaś telefon? Pamiętaj, że ludzie nie potrzebują naszego poświęcenia dawanego z naszej własnej woli. Pomagasz, to korzystają, ale nie licz na to, że docenią. Bbo właśnie bardziej docenią i pochwalą tego, kto pomoże raz na ruski rok, niż tego, kto pomaga nieustannie.
a niektorzy po prostu znajduja sobie frajera i jak on czegos potrzebuje, maja to w dupiu
@ bazienka Tak, dlatego nie można tak dawać się wykorzystywać, tylko trzeba pomagać z głową. Ostatnio widziałam na portalu społecznościowym zdjęcie znajomego - oznaczonego przez jego siostrę z jej dzieckiem na rękach. Chłopak jeszcze młody, studiuje, pracuje. A ta dziewczyna napisała w komentarzu, że kochany wujek zajmuje się jej dzieckiem, a oni (ona i jej mąż) idą się zresetować do szkoły tańca. Okazało się, że 2 razy w tygodniu chodzą na 1,5 godzinne zajęcia, z dojazdem, to ponad 2 godziny, prawie 3. Bo muszą sobie odpocząć od dziecka. I w tym czasie dzieckiem zajmuje się jej młodszy brat, który oprócz tych 3 godzin w ciągu dnia ma pracę i zajęcia na uczelni. I dla mnie to już jest dziwne, bo co innego pomóc raz na jakiś czas w wyjątkowej sytuacji, a co innego o stałych porach, co najmniej 2 razy w tygodniu i nie wiadomo przez ile czasu. I jeszcze gdyby to była jakaś ekstremalna sytuacja, a oni na tańce sobie chodzą.. chłopak pewnie chce pomóc, a przecież w tym czasie mógłby sam odpocząć po pracy, zająć się własnymi sprawami, no cokolwiek, a oni mogliby przecież zamawiać opiekunkę na ten czas.. No ale po co wydawać kasę, jak można kogoś z rodziny wykorzystać.. Trzeba być uważnym i nie można tak się dawać wykorzystywać ludziom, nawet komuś z rodziny.
ProstowOczy... a dlaczego uważasz, że chłopak jest wykorzystywany? Skarżył się? Może dla niego odpoczynkiem jest czas spędzony z dzieciakiem. Może po prostu to lubi i mu ten układ pasuje. Pomyślałaś o tym?
"No ale po co wydawać kasę, jak można kogoś z rodziny wykorzystać.. "
Ogromna nadinterpretacja. Rodzina i przyjaciele są właśnie po to by sobie pomagać. Skąd wiesz, że za opiekę chłopakowi nie płacą albo nie pomagają w inny sposób? Poza tym to jest wujek dla dziecka. Całe masy ludzi korzystają przy dziecku z pomocy babci i dziadka. To jest też wykorzystywanie? Może mają taki układ, że chłopak siedzi z dzieckiem a oni idą na kurs tańca. Może po prostu wszystkim to pasuje.
Feniks06 Jeśli uważasz, że czas spędzony z niemowlakiem to odpoczynek, to znaczy, że nie masz dziecka nawet w najbliższej rodzinie i że nigdy się nie opiekowałeś. A o reszcie wiem z jednej prostej przyczyny - po prostu go znam i rozmawialiśmy na ten temat. Ale widać, że wiesz lepiej, że go nie wykorzystują, że mu płacą i że mu to sprawia przyjemność. Otóż nie, ale jest uczynny, pomocny i nie umie odmawiać, bo ma potem wyrzuty sumienia.
ProstowOczy. Tak, są osoby które czerpią przyjemność z opieki nad niemowalkiem. Przecież nie jest z nim cały dzień tylko 2-3 godziny. Odpoczynek to nie tylko leżenie i nic nie robienie. Są tacy którzy tak lubią spędzać wolny czas.
Zaś co do kolegi... Masz rację. To Twój kolega i ja nie wiem lepiej jak się z tym czuje. Wiem tyle ile powiedziałaś. Nie mniej, nie więcej. Powiedziałabys więcej to wiedziałbym więcej.
@ Feniks06 No właśnie, więc tak na przyszłość - jak nie wiesz więcej, to może nie oceniaj i nie wystawiaj opinii, tym bardziej co do czyjegoś odczuwania pewnych sytuacji. Na świecie też jest zapewne ktoś, komu odpoczynek sprawia grabienie liści czy tam sprzątanie, ale nie oznacza to jednoznacznie, że każdemu będzie sprawiać to radość i przyjemność
ProstowOczy w życiu kieruje się zasadą by nie wystawiać pochopnej oceny. Jesteśmy jednak w sekcji komentarzy. Nikt tu nie będzie czekal aż ktoś postanowi się uzewnetrznic wystarczająco. Każdy tu komentuje na bieżąco to co przeczyta :)
Ja zdawałem pytania a potem brałem pod uwagę różne scenariusze. Rozwinęłas myśl, wyjaśniłas pewne sprawy i jest ok. Peace dziewczyno :)
Problem polega na Tym, że Ty nauczyłaś brata swojej pomocy, ale w ogóle nie wymagałaś od niego podobnych zachowań. Nie ma się co dziwić, że olał sprawę jak nie był przyzwyczajony do pomocy Tobie. Nauczka dla wszystkich tych, co myślą, że jak będą latać do każdego z pomocą nie oczekując nic nigdy w zamian to im te osoby potem odwzajemnią pomoc
Czy ja wiem. Cały semestr pomagałam znajomej z różnymi kolokwiami, bo akurat dobrze mi szło z większości przedmiotów, a ona miała słaby okres. Też nie chciałam niczego w zamian. Później, kiedy akurat ja nie zdałam jednego, sama zaoferowała pomoc. Wszystko zależy od osoby.
No tak bo dorosły człowiek to musi się nauczyć że jak jemu się pomaga to z drugą stronę też to działa. Przestańcie to jest żałosne jeszcze go bronić
Sens mojej wypowiedzi polega na tym, że odnosi się do większości zachowań społecznych. Nie wytykam pojedynczych przypadków nie piszę, że brat postąpił prawidłowo. Czasami trzeba poszerzyć horyzont żeby zrozumieć cokolwiek ( i zachowania ludzkie i moją wypowiedź wcześniejszą). Pozdrawiam
Uważasz, że większość ludzi zachowuje się w tak samolubny sposób? Osobiście często spotykam się z ludzką życzliwością, dlatego nie rozumiem po prostu, o co Ci do końca chodzi. W sumie, gdybyś miał/miała chwilę czasu, żeby to rozwinąć, to chętnie poznam Twój punkt widzenia.
Ja mam podobnie. Bratanicę zawieźć na angielski, nie ma sprawy, zrobić zakupy dla bratowej bo chora to samo. Zamówić coś z neta również. Zawieźć moją córkę do przedszkola...aaa bo wiesz, ale zawiozę, tylko wiesz itd itp. Albo wieczny brak czasu. Raz wzięłam parę złotych za wożenie, no auto na wode nie jest heh. Wypomniał brat później jak to ja mogłam wziąć kase jako ciotka. On zarabia koło 8 tys mc, ja mam 1600zł. No jak ja mogłam?
Ok, ok, ale wygranęłaś mu, tak? Bo jest zdziwiony, nie powinien być.
Jak dajesz się głupio wykorzystać to czemu nie. Skoro z opisu wynika że całkiem poświęciłas się bratu, on pierdnie a ty lecisz
Szkoda słów.Siłownia ważniejsza ach Ci ludzie a potem się dziwią czemu dalej się nie pomaga
Powiedz mu, dlaczego, bo ten cymbał sam w życiu nie połączy faktów, a więc nie wyciągnie lekcji.
Mam wrażenie że historia trochę podkoloryzowana, nie byłaś aż tak chora, odpoczywałaś w domu kilka dni i nagle w drodze do apteki zemdlalaś łamiąc sobie rękę a uratowała Cię staruszka? ;) nie brzmi prawdopodobnie
Moze Wasza mama tylko Tobie mowila ze rodzenstwo powinno sie trzymac razem, i on o tym nie wie? :)