#F6vh3
Jednego wieczoru ułożyłem w głowie plan praktycznie całego świata fantasy, głównej postaci, występujących w nim umiejętności, zarys głównej historii, systemy walki, nie wiem czy było to obszerne jak na światowe realia, ale jednej nocy napisałem prawie 25 stron "podstawki" pod książkę. Potem zabrałem się do pracy. Pisarz był ze mnie żaden, bo w zasadzie inżynier. Byłem wtedy na energetyce na Politechnice Warszawskiej, więc sobie ubzdurałem, że jak będę pisał po 10 stron dziennie to się uwinę z grubym tomiszczem w 3-4 miesiące.
Oczywiście przeceniłem swoje umiejętności i całość zajęła mi prawie 2,5 roku. W sumie nie była jeszcze skończona, miała około 650 stron do zredagowania przez jakiegoś profesjonalistę. Nigdy nikomu nie pokazałem choćby strony, książkę trzymałem tylko i wyłącznie na jednym laptopie. Jedynie doradzałem się wśród trójki najbliższych znajomych o podobnych zainteresowaniach co oni by chcieli tam zobaczyć. Sam ją przeczytałem około 20 razy nanosząc zawsze setki poprawek. Niestety nigdy nie dowiem się czy ta książka czy chociaż sama postać i idea przyświecająca tej historii była dobra.
Pewnego wieczoru jadąc metrem w Warszawie, odwróciłem na jakieś 10 sekund głowę od torby z laptopem, która leżała obok mnie. Trwało to chwilę. Ktoś pociągnął za pasek i wybiegł z metra razem z torbą. Ja za nim, krzyczę najmocniej jak mogę, że złodziej, żeby ktoś go zatrzymał. Liczyłem oczywiście na jakiegoś dobrego samarytanina, który podstawi nogę złodziejowi, może ochronę. I co? I nic. Nikt nawet nie spojrzał, jak 20 latek goni młodego złodziejaszka. W pewnym momencie musiałem się poddać, bo uciekł na drugą stronę ruchliwej ulicy.
Straciłem dorobek 2,5 letniej pracy tylko i wyłącznie dlatego, że na ruchliwej stacji metra ludzie mają w dupie każdego. Dotyczy to też ochrony, czyli tych paru dziadków na oko podchodzących pod 60... Sprawa zgłoszona na policję, ale i tak nigdy swojej zguby nie znajdę, bo złodziej miał na głowie kaptur i żadna z kamer nie złapała jego twarzy, a świadków co prawda dużo, ale oczywiście nikt nic nie wie konkretnego.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że praca włożona w książkę przepadła. Nigdy nie liczyłem na jakiś sukces z nią związany, ale miałem nadzieję, że spodoba się kilku znajomym. Nie zależało mi wtedy na laptopie, tylko na tym jednym głupim pliku.
Mając jakąś ważną dla nas zawartość powinno się zapisać gdzieś kopie. Komputer mógł równie dobrze się zepsuć i też byś treści nie odzyskał .
miałam tak samo! komuter się zepsuł i straciłam ponad 200 plików ze szczegółowymi opisami/rysunkami/szkicami mojej głównej postaci i 3 rozdziały :'(
Ja tak straciłam wszystkie zdjęcia ze swojego najlepszego 8-letniego czasu w zyciu. Komputer padł. Dosłownie Rycze do tej pory. Teraz mam zgrane na kilku nośnikach, ale tamtych najlepszych i tak nie odzyskam :((
Straciłeś dorobek 2,5 letniej pracy tylko i wyłącznie dlatego, że nie masz czegoś takiego jak pendrive, o pomyśleniu schowania w chmurze czy na chomiku lub poczcie nie wspomnę.
Liczyłam na to, że wydasz książke..
Ja też! Czytałabym :3
„Ludzie dzielą się na tych, którzy robią kopie zapasowe i tych, którzy będą je robili”
Ale ogólnie to smutna historia :(
Nie mogę uwierzyć, że człowiek poświęca lata życia, ciężko pracował, a jakiś cwel dla paru groszy być może zniszczył cudze życie i karierę. Za kradzież powinni ucinać ręce.
Przeraża mnie brak empatii w ludziach. Totalny brak reakcji :( A Tobie życzę żebyś się nie poddawał i napisał coś dużo lepszego :)
Ojeju, smutne. Najgorzej, że praca poszła na marne, bo wiem z własnego doświadczenia, że trudno zabrać się za coś drugi raz.
Kiedyś, w podstawówce kiedy pisałam krótkie powieści w zeszytach, koleżanka zgubiła ten zeszyt, bo chciała sobie poczytać...
Miałam nadzieję, że ten złodziej okaże się być miłosiernym samarytaninem i wyda tę książkę za Ciebie. I że mimo wszystko zdobędziesz na niej fortunę, albo chociaż przychylność czytelników. Bardzo mi Ciebie żal, sama piszę opowiadania i myślę o czymś bardziej obszernym. Ludzie są okropni. Współczuję Ci, ale życzę, abyś wydał kiedyś swoją książkę, nie poddawaj się! :)
jeny.. strasznie mi Cię szkoda, ale zapisywanie pliku na pendrive to pierwsze co się robi, jak ma się tak cenne dla siebie informacje. tym bardziej w wordzie, które nie zajmują dużo miesjca...... Oczywiście nie usprawiedliwiam tego złodzieja , bo uj mu w dupę obdartusowi, ale sam też byłeś nierozsądny, bo komputer rownie dobrze mógł się zepsuć, zawirusować i mogłeś stracić dane.. Domyslam się, że cięzko Ci się bedzię z tym pogodzić;/ ale przynajmniej nauczysz się czegos na przyszłość, chociaż założe się, że jest to zbyt mała nauka w porówaniu do straty..
wiem,że mało możliwe, wręcz wcale.. ale może napisz wszędzie gdzie sie da, by ten złodziej przesłał Ci chociaż plik z książką?
Gorzej jak wpadnie na pomysł żeby ją wydać na swoje nazwisko.
A ja myślałam ze się odwrociłeś A tam reklama twojej nowej książki xd