#FisuE
Od zawsze z moją siostrą uwielbiałyśmy jazdę samochodem, dlatego po wielu prośbach nasz kochany tata pozwalał nam na zmianę siadać mu na kolanach i kierować. Oczywiście dyskretnie trzymał kierownicę od dołu. Jechałyśmy więc od czasu do czasu te parę metrów naszą drogą do domu lekkim slalomem, a czasami nawet ojciec lekko hamował, kiedy uznał to za stosowne.
Niestety nasze "nielegalne" przyjazdy do domu, tak szybko jak się zaczęły, tak się skończyły, ponieważ ktoś z sąsiadów naskarżył na mojego tatę do niego do firmy, że codziennie wraca do domu pijany po pracy i prowadzi do tego samochód w takim stanie. Dodam, że tata jest od lat abstynentem...
Nienawidzę jak ludzie oceniają kogoś chociaż nic o nim nie wiedzą. Ludzie. Ogarnijmy się.
I po co od razu skarżył na niego do tej firmy... mógł to zachować dla siebie.
Widocznie nie miał co robić.
Nie przesadzajmy... Ktoś mógł naprawdę troszczyć się o bezpieczeństwo...
Ale fakt - mógł najpierw pogadać z sąsiadem :) chyba że bał się "pijaka" :p
@derp
Masz rację, ja po prostu jestem tak przyzwyczajona do tego, że w tej sytuacji dzwoni się na policję, że to słowo firma odczytałam jako policja ;)
BTW, dla dobra kierowcy i ludzi na drodze uważam, że gdy ktoś kieruje po pijanemu, to jeśli to znajomy - dobrze powiedzieć coś w stylu "jak będziesz prowadzić w tym stanie to dzwonię po policję", a jeśli to ktoś z kim nie mamy możliwości pogadać - to od razu telefon. Ktoś na pewno się będzie złościć, ale przynajmniej nie ma ryzyka, że stanie się mordercą.
Tez jak byłem młody to tak jeździłem z tatą, tęsknię za tymi czasami.