Jedząc przed chwilą banana, przypomniałem sobie moją nieudaną próbę samobójczą. Miałem wtedy około osiem lat, gdy młodsza siostra zniszczyła moją kolekcję narysowanych przeze mnie Pokemonów. Stwierdziłem wtedy, że świat jest zbyt okrutny, więc postanowiłem ze sobą skończyć. Niestety wszystkie tabletki były schowane przed nami, dziećmi. Jednak przypomniało mi się, że mama zawsze mnie ostrzegała przed zjedzeniem "jadu żmii", który znajduje się na końcu bananów. Tak więc przed snem, a po pożegnaniu wszystkich maskotek, zjadłem całego banana, włącznie z tym "jadem". Później jednak odechciało mi się umierać, wiec nie mogłem zasnąć przez pół nocy. Jednak nikomu nic nie powiedziałem, bo bałem się, że rodzice będą na mnie źli.
Wiem, że Anonimowi nie lubią niedokończonych historii. Więc, by nie trzymać Was w niepewności powiem, że nie umarłem :D
Dodaj anonimowe wyznanie
Im więcej anonimowych czytam, tym bardziej boję się pomysłów, jakie będzie miało moje przyszłe dziecko :D
Mam dziecko i moje przerażenie sięga wyżyn.
Wystarczy nie opowiadać pierdół, że przyjdzie pan i Cię porwie, albo że końcówka banana jest mordercza :D
Ostatnie zdanie mnie zszokowało...
Niespodziewany zwrot akcji xD
To dobrze, że te tabletki były schowane i zdecydowałeś się mimo wszystko na banana. Przynajmniej można tę próbę miło wspominać ;)
Banan Bruno zabójca, w końcu należy do gangu :D
Zakończenie najlepsze xD
Mam 25 lat i do tej pory nie jem końcówek banana...
Bo tam naprawde znajduje sie coś szkodliwego, moze nie do tego stopnia zeby zabic i nie jad zmii, ale cos tam jest
W końcówce banana podobno są jakieś wirusy czy bakterie 🍌
Co do ostatniego zdania- cóż, domyślilibyśmy się :D W niebie (ew. w piekle) raczej nie mają Anonimowych...
Przeczytałam barana