#G2mQo
Jakieś 2 miesiące temu robiliśmy grilla u siebie, także standardowo pan Andrzej z żoną rownież wpadli. Rozmawiamy, jemy, alkohol, itp. i nagle chrzestny do mnie: "Zrobisz mi drinka", a ja (student politechniki, czyli wiadomo bez wątroby :P, chowany na spirytusach, paliwach lotniczych itp :P) odpowiadam: "Pewnie, tylko nie wiem, czy po moim drinku pózniej chrzestny wstanie". Wszyscy w śmiech, ja dopiero po jakiś 30 sekundach, ogarnąłem o co kaman. Na szczęście chrzestny zawsze miał poczucie humoru i tylko skwitował z uśmiechem "lej zobaczymy" :)
P.S. Ostatnio dzwoniąc do chrzestnego, odebrała jego córka, pytam się czy jest może w domu, a ona na to, był ale gdzieś poszedł i wiadomo też po jakiś 15 sekundach zaczęliśmy sie śmiać. Chyba nigdy się nie przyzwyczaimy.
Wydaje mi się, że to normalne mówić, że takie osoby jednak idą lub wstaną lub gdzieś poszły, wtedy czuja sie chyba hmm normalniej, niż mielibyśmy sie użalać i uważać na słowa przy tych osobach
Przeczytałam "jemy alkohol "?
Trzeba mieć dysyans do siebie! ????
Tez tak przeczytałam, te przecinki takie male ?
Zaobserwowałam wśród pacjentów, że większość ludzi o niepełnosprawności ruchowej, którzy poruszają się na wózku inwalidzkim wolą, żeby mówić "idziemy", zamiast "jedziemy" itp.
I dobrze, trzeba to życie przeżyć z nutką humoru ;)
Fajnie, że ma do siebie dystans :)
Ważne, że on nie czuje się urażony. ☺
"[...] chowany na spirytusach, paliwach lotniczych itp" - nic dodać nic ująć xD
Lubię ludzi którzy mają dystans do siebie :)
Do swojego chrzestnego mówisz na Pan?
też mnie to zdziwiło, moja chrzestna to przyjaciółka mojej mamy i mówię jej na "ty"
Ja do chrzesnej, która jest koleżanką mamy mówię "ciociu + ty" ;)
Trochę musiałam pomyśleć czy Pan Andrzej i Chrzestny to jedna i ta sama osoba...