#GIkWF

Od kilku lat odczuwam przerażający brak sensu — życia, robienia, angażowania się itp. Żyję w trybie praca- dom. Nie mam żadnego celu. Nawet moje hobby i zainteresowania spadły na setny plan. Nieważne co robię, nie czuję się szczęśliwa. Zarabiam tyle, żeby przeżyć od pierwszego do pierwszego. Strasznie mnie dołuje, że nie oszczędzę sobie nawet na własne mieszkanie, na wyjazd, na jakąkolwiek przyjemność itp. Próbowałam wielu rzeczy, aby zmienić swoje życie (nauka języka, poszukiwanie innej pracy itp.), jednak mam wrażenie, że im bardziej się staram, tym bardziej ktoś mi rzuca kłody pod nogi. Innej pracy szukam od pół roku i cały czas nic. A koronawirus jeszcze bardziej pokrzyżował mi plany. Nie wiem, czy to oznaka depresji, ale w jaki sposób leki miałyby mi pomóc?

Jestem w związku, ale mój partner jest taką osobą, że mi nie pomoże, mam radzić sobie sama, rodzina tak samo. Od dawna czuję, że tak naprawdę nikogo nie obchodzę. Za pół roku kończę 29 lat i podsumowując swoje życie, jest niestety totalnie do bani. Niczego nie osiągnęłam, nie mam własnego domu, dzieci, rodziny. Ani dobrej pracy na horyzoncie, ani oszczędności. Jak zwierzam się w desperacji swojej matce, to ona mówi tylko, że będzie dobrze - co to oznacza? Nic to nie znaczy. Puste słowa i nic więcej. Od roku mam poważne myśli samobójcze i tylko się nasilają.

Jeżeli jesteście w takich nastrojach, to jak to zmieniacie? Da się w ogóle z tego wyjść? Nie chcę iść do lekarza, mam znajomych, którzy są na terapiach i szczerze mówiąc tylko trują się chemią, a w ich życiu wszystko dalej jest takie same.
bazienka2 Odpowiedz

Co to za partner, na którego nie można liczyć? To mnie chyba uderzylo najbardziej. Wydawalo mi sie, ze z założenia ta druga polowka powinna być dla nas wsparciem w trudnych chwilach - i vice versa.
Co do lekarzy, trzeba szukać odpowiedniego dla siebie. Ten, który nie jest kompatybilny z jakąś osoba, z inną może się świetnie dogadywać. Spróbuj. Co innego ci zostalo?

Wanderer

To jest chyba taki związek na siłę, byle nie być samemu. Bez sensu moim zdaniem, ale co kto lubi.

Dak Odpowiedz

Autorko to co odczuwasz to zwyczajne zrozumienie naszej sytuacji jako istoty ludzkie.

Nasze życie nie ma żadnego znaczenia. Jeżeli ktoś nie wierzy w żadne pośmiertne "istnienie" ma się rozumieć.

Hedonistyczne życie dla samej radości życia i czerpania przyjemności nie ma sensu bo w momencie śmierci to wszystko znika. Ascetyczne poświęcenie dla innych ludzi, czy w celu dokonania wielkich odkryć też nie ma sensu bo wszystkie nasze osiągnięcia szlag weźmie jak tylko ludzkość/wszechświat przestanie istnieć. Dbanie o rodzinę z powyższego powodu też traci sens, nasi potomkowie kiedyś wymrą. Wszyscy.

Życie to bezcelowa spirala depresji i rozczarowań z krótkimi okresami kiedy Twój atawistyczny zwierzęcy mózg pozwala Ci się skupić na bieżących wydarzeniach i zapomnieć o sednie egzystencji.

Jak sobie pomóc? Nie wiem czy się da, żyjemy bo alternatywa o której wspominasz to tylko przyspieszenie nieuniknionego więc równie dobrze możemy przeciągnąć egzystencję tak długo jak się da zanim każdy się przekona czy coś istnieje po śmierci czy nie. Ja osobiście mam nadzieję że przy okazji będzie wyjątkowo dużo tych okresów kiedy się zapominam jak wygląda nasza sytuacja.

Uzytkownik404

Przed dwoma minutami byłam pełna energii i zapału. Po przeczytaniu Twojego komentarza mam ochotę położyć się i umrzeć 😟

Wredna90

Wiem jak wygląda moje życie. Bilans nie zawsze wychodzi na plus. Jednak lubię je i uczę się doceniać małe przyjemności. Nie wiem czy jest coś po śmierci, nie znaczy to jednak, że nie mogę przeżyć swego życia szczęśliwie. Mamy tylko jedno. Więc głowa do góry i do przodu. Pamiętaj nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej.

MartyByrde

totalnie sie zgadzam fajnie napisane pozdrawiam:DDDDDDDD

Dak

@Użytkownik404 nie wydaje mi się żeby to był duży problem, i tak nikt Cię nie znajdzie

Niezywa

Najlepsza prawda. Dodam że albo się urodzisz szczęśliwy albo nie. Ciężko odnaleźć w życiu sens skoro tak naprawdę jedynym sensem z naukowego punktu widzenia jest rozmnażanie się żeby nasza rasa nie wyginęła. Wstań, przeżyj, śpij - i tak w kółko.

Uzytkownik404

Dak, to było całkiem zabawne, masz wybaczone 🙃

gitarzystka Odpowiedz

Tylko psychiatra i psycholog Ci pomogą. Nie wyjdziesz sama z depresji. Możesz albo poszukać pomocy, albo dalej w tym trwać i marnować swoje życie.
I pamiętaj, że potrzeba obu tych specjalistów, aby z tego wyjść, bo każdy zajmuje się innym aspektem tej choroby.

dnoiwodorosty Odpowiedz

Depresja? Jeszcze tarczycę bym zbadała, bo może dawać podobne objawy.

dnoiwodorosty

a witamina b12? niedokrwistość złośliwa daje podobne objawy

Konkura Odpowiedz

Widzę Cię tak: życiowa meduza płynąca z prądem, czekająca aż samo się zrobi.

Robiłaś coś, żeby zmienić swoją sytuację, ale "im bardziej się starałaś tym więcej KTOŚ ci kłód pod nogi rzucał" - że co proszę? Kto niby? Nic nie przychodzi łatwo, nie raz dostaje się po dupie i jak nie umiesz działać dalej pomimo takich zniechęceń to niewiele zdziałasz. Nie odbieraj sobie sprawczości, zrzucając na czynniki zewnętrzne swoje niepowodzenia.

Nie masz domu, rodziny, dzieci. Świetnie, ja w twoim wieku dopiero chcę zacząć starać się o dziecko. Mieszkanie za jakieś 5 lat. A Ty jakie masz plany na najbliższe lata? W jakim wieku naprawdę chciałabyś założyć rodzinę? W jakim momencie życia?

Oszczędności brak? Kurde, z nieba nie spadnie. Polecam edukację finansową i wbicie sobie do głowy, że zawsze można oszczędzać. Nawet jeśli masz długi to możesz te małe kwoty odkładać.

Idź do specjalisty, nie diagnozuj się na własną rękę.

paroleparole Odpowiedz

Może żyjesz w toksycznym związku i nawet tego nie zauważasz. To poczucie, że nikogo nie obchodzisz samo się nie wzięło i jest szansa, że masz wokół siebie osoby, które jeszcze odbierają Ci energię. Powinnaś zacząć od siebie. Twój stan psychiczny może być wynikiem jakichś niedoborów witamin, jakichs chorób fizycznych. Zrób sobie podstawowe badania okresowe. Jeśli wszystko będzie w porządku to zgłoś się do poradni zdrowia psychicznego. Poszukaj też ludzi życzliwych wokół siebie. Nie wyszukuj sobie sama chorób ale możesz czytać artykuły i oglądać filmiki odnośnie tego jak działa nasza psychika. To pomoże zrozumieć samą siebie. Chociaż mi to wygląda na samotność.

bajkopisarz Odpowiedz

"mój partner jest taką osobą, że mi nie pomoże, mam radzić sobie sama" - to nie jest partner. Właściwie to jakiś przechodzień i chyba bardziej przeszkadza. Ciekawi mnie, dlaczego z nim jesteś - boisz się samotności, zmian czy szukania kogoś do stworzenia prawdziwego związku?

rooibos Odpowiedz

"Niczego nie osiągnęłam, nie mam własnego domu, dzieci, rodziny. Ani dobrej pracy na horyzoncie, ani oszczędności". A co chcesz osiagnac? Co jest dla Ciebie wazne? Bo jesli powiesz, ze wszystko to troche takie oczekiwanie typu 'chcialabym gwiazdke z nieba' i zycie jak z filmu. Najpierw sie okresl, do czego chcesz dazyc, jak bys chciala zeby wszystko wygladalao za rok, 5 czy 10 lat? A wyjsc z depresji sie da, ale trzeba sie wsluchac w samego siebie i zastanowic czego sie tak naprawde od zycia chce. Terapia czy farmakologia moga wspomagac, ale nie rozwiaza problemu,

Jawiem1210 Odpowiedz

No to psycholog, joga, medytacja i mata do akupresury (nie musi być zaraz pranamat eco, tylko jakaś tam za 150-200zł) . No i straszna chujnia, że jesteś z tym sama. Ja mam chociaż partnera, który jest w gorszym stanie niż ja, ale mnie rozumie. :/ I wiesz co jeszcze? Probiotyki takie z dobrymi bakteriami (np. a-z candistop) i zrównoważona dieta (najlepiej surowa wege), taka najmniej przetworzona, bo konserwanty zabijają florę bakteryjną w układzie pokarmowym. Od kiedy zadbaliśmy o jelita, lepiej sobie radzimy z życiem, bo mamy lepszy humor. Warto się oczyścić np. w weekendy żyć tylko na sokach. Wiem, że to brzmi absurdalnie, ale naprawdę jelita do drugi mózg.
Mi jeszcze pomogło zrobienie sobie listy marzeń i sukcesywna realizacja tych założeń. I nie jest to nic górnolotnego, np. kupić foreo luna (kupiłam dermofuture, bo tańsze), wyleczyć zęby itd. Spisałam takie rzeczy, na które niby nie mam nigdy kasy i czasu i zaraz po wypłacie co miesiąc jedną z tych rzeczy realizuję. No na zeby to dopiero odkładam, może wezmę kredyt. Dobrze mi też robi zrobienie porządku w mieszkaniu, takiego gruntownego, wyrzucenie niepotrzebnych rzeczy, bo to oczyszcza tak jakby przestrzeń.
I wychodź na trawnik boso chociaż raz dziennie na kwadrans. To pomaga zachować równowagę elektryczną w ciele, bo się uziemiasz. W końcu ciało ma elektrolity, wyładowania elektryczne. I ćwicz chociaż 3 razy w tygodniu.

WendyWu Odpowiedz

Zmień partnera, bo gdyby mu na tobie zależało, starałby ci się pomóc, doradzić

Zobacz więcej komentarzy (6)
Dodaj anonimowe wyznanie