#HMpJ3
Moja siostra co chwile coś odwala, a moja mama zawsze ją popiera. Żali się, że wyprosili ją z restauracji bo karmiła piersią? "Jak oni mogli, co za skur...". Tylko, że ja nie raz widziałam jak siostra karmi. Dwa cycki na wierzch, bo inaczej ją bluzka uwiera i pod żadnym pozorem się nie zakryje, bo to naturalna sprawa. Ostatnio się oburzała, że jej biedna córeczka została pobita w szkole przez inne dziecko, a jego durna matka śmie twierdzić, że to jej biedactwo zaczęło bójkę i prześladuje tego okropnego bachora i wyzywa od grubasów. Przecież jej dziecinka taka nie jest, a nawet jeśli tak mówi, to ma prawo, bo ten dzieciak jest ohydnym, spasionym tłuściochem, a swoimi słowami zmotywuje go do odchudzania.
Na moim życiu też to się odbija. Buty mi się rozwaliły? Mam poczekać, bo córeczka Agusi ma urodziny i trzeba jej kupić coś wyjątkowego. Mam sprawdzian, od którego zależy moja ocena? Agusia jedzie do spa i muszę pilnować jej bachorów, a przy nich nie dam rady się uczyć. Koleżanki planują wspólną naukę do testów gimnazjalnych? Nie ma mowy, Agusia i mama planują babski wieczór, a ja mam się zająć bachorami. Minimum 3 razy w tygodniu pilnuje tych bachorów, bo dziećmi tego nazwać się nie da. Każde rodzinne wakacje to katorga, biorą mnie tylko po to, bym była opiekunką, a odmówić nie mam prawa.
We wakacje koleżanka wyjechała z rodzicami na 2 tygodnie, a mnie zostawiła pod opieką swoją kotkę z małymi (moja mama się zgodziła)... Nie dopilnowałam. Siostra przyszła z bachorami na pogaduchy, pralka w kuchni chodziła, a ja akurat myłam naczynia. W pewnym momencie usłyszałam koci wrzask i krzyki siostry. Podczas mojej nieuwagi, te bachory poszły do mojego pokoju, kotki nauczone miłości musiały się do nich łasić. Gdy weszłam do pokoju, starszy bachor ryczał podrapany, jedno z kociąt leżało martwe na ziemi, a siostra kopała ich matkę, bo rzuciła się na jej bachory.
Natychmiast zapakowałam wszystkie koty do pudełka, musiałam się z nimi tłuc pół godziny zatłoczonym autobusem (dobrze, że miejsca mi ustąpiono) i sama zapłacić za leczenie. Według weterynarza kociak miał skręcony kark. Jego matka wymagała poważnej operacji.
Straciłam oszczędności, najlepszą przyjaciółkę i połowę wakacji, bo dostałam absolutnie wszystkie kary jakie tylko się dało. Nikt nie poczuwał się do odpowiedzialności. Według siostry takie małe urocze zwierzęta są po to, żeby dzieci mogły się nimi bawić, a ja nie miałam prawa sprowadzać agresywnej kotki do domu, w którym tak często przebywają dzieci.
Oj na twoim miejscu to bym chyba udusiła siostrę. A za koty to bym jej łeb ukręciła jeszcze. Ty się wynos bo będzie tylko gorzej. Jeśli chodzi o koty to sprawa może trafić na policję za znęcanie się nad zwierzętami. Dowody masz. I przywalil na do widzenia siostrze w łeb czymś twardym. Może jej mózg ruszy.
Tam nie ma mózgu..
Tylko ona jest nieletnia. Testy gimnazjalne to 16 lat? To nie takie proste.
Jak skończy 18 to sprawa się jeszcze nie przedawni... A weterynarz świadczyć będzie, jak nic...
Tak czy siak sprawa koszmarna, rzeczywiście najlepiej wyprowadzić się i co najmniej solidnie ograniczyć kontakt. Może matka z siostrą zgodzą się na liceum z internatem?
Trzymaj się Autorko.
Siostruni w mordę, a później zgłosić sprawę na policję. Od weta papierek na obrażenia zwierząt. Takich ludzi jak twoja siostra powinni podwiazac, żeby nie szerzyli patologii.
Siema wonZalsaHmalanimopaZ
Siostrunie sądze, że można też na luzie zgłosić do opieki społecznej. Zostawianie swoich dzieci co chwila niepełnoletniej osobie, prawdopodobnie gimnazjalistce (czyli też jeszcze dziecku) normalne nie jest
Uczenie dzieci przemocy też opiece społecznej mogło by się nie spodobać.
Jezu, wspolczuje. Nerwowo bym nie wytrzymala na twoim miejscu i najpewniej zrobila taka awanture, ze nikt z dzieckiem by sie juz do mnie nie zblizyl. A po takiej akcji z kotami chyba bym rozszarpala te kobiete i dzieci. Zreszta sama znam to z autopsji. Partner mojej mamy ma corke, ktora wrecz uwielbiala meczyc koty i inne zwierzeta (lat 13, ale cofnieta w rozwoju). Robila to do tego stopnia, ze te mialczac uciekaly na jej widok. Raz sie tez zdarzylo, ze obciela kotu wąsy nożyczkami. Jak jeszcze mieszkałam z mama i córka jej partnera przyjezdzala do nas okazjonalnie, to na kazde jej zblizenie do moich kotów czy reszty zwierząt podnosiłam taki raban, ze ona sama uciekala do innego pokoju. I nadal jestem przewrazliwiona na punkcie kontaktu dzieci ze zwierzętami.
@DownZpiekla te dwa minusy pewnie od maDek z takimi bachorami...
Pytanie do bardziej obeznanych, czy to nie jest tak, że dzieci w tym wieku muszą być pod opieką osoby DOROSŁEJ a nie drugiego dziecka z gimnazjum? Telefon na policję i już. Najlepiej niech zadzwoni "zatroskana sąsiadka", żeby się Tobie nie oberwało za "sabotaż".
Co do kotów oczywiście na policję z zaświadczeniem od weta. Odszkodowanie zapłacą może chociaż.
A co do reszty - nie masz żadnej babci, cioci, kuzynki, do której mogłabyś się wyprowadzić? Domyślam się, że to musiałoby być w okolicy, jako że sama jeszcze nie zmienisz szkoły, ale pomyśl o wybraniu odpowiednio oddalonego liceum/technikum. W razie potrzeby naściemniaj, że prestiżowe, ale daleko i taniej mieszkać w bursie niż dojeżdżać codziennie. Albo coś takiego.
@efektmotyla dokładnie tak bym zrobiła. Dodatkowo gdyby musiała już z tymi bachorami siedzieć to zaczęła bym im opowiadać jakieś historię typu "takie dzieci to zabiera policja" albo po prostu je po kryjomu bić (w sumie tak robiłam kuzynowi). No i niech niszczą wartościowe rzeczy rodziców. Podkładka im pod nos, będą wiedziały co z tym zrobić
Chyba żyje w chorym społeczeństwie jeśli "albo po prostu je po kryjomu bić " zdobywa plusy. Tak stosuj przemoc fizyczną wobec dzieci bo ich matka jest szurnięta. Taka sytuacja przedstawia autorkę komentarza jako taką samą patologię jak mamusia z wyznania. Nie mieć odwagi postawić się mamusi i siostrze, zgłosić sprawę na policję, mieć odwagę bić dzieci, które de facto zawiniły tym kto je urodził. Muszę was zasmucić ale będąc nastolatkiem za takie czyny też ponosi się odpowiedzialność, rzecz jasna nie kare więzienia, ale kurator sądowy i nadzór to normalna procedura gdy coś takiego wycieknie, także złote rady dajecie autorce. Ludzie leczcie się.
Ok, z kotami to przesada. Zbieraj rzeczy i wylatuj z tego bagna jak najszybciej. Co za cholerna znieczulica, ukręciłabym łby tym bachorom na Twoim miejscu.
Jak masz się zajmować bachoramo to wychodz do biblioteki może. Nie dawaj się, skoro i tak dostajesz kary
I pomyśleć że takie rzeczy dzieją się w, na pierwszy rzut oka, normalnych rodzinach. Nie wyglądają na pewno na patologoczna rodzinę mam na myśli matkę autorki, bo siostra no cóż samo to że ma dwójkę dzieci, każdy z innym , to dziś zaczyna być tak częste że nie mówi się o tym jako czymś patologicznym. Autorka ma przechlapane, nie jest pełnoletnia, ma się zacząć stawiać? Jak żyć potem pod jednym dachem z matką która będzie ją gnębić na każdym kroku. Nic nie wspomniane o ojcu ani o dziadkach więc nie wiadomo czy może liczyć na ich pomoc.
@TataKazika Mam wrażenie, że już ją gnębią. Niewiele się zmieni.
Wyprowadzaj się jak najszybciej stamtąd
nienawidzę takich ludzi którzy myślą że pozjadali wszystkie rozumy
Ja bym chyba na twoim miejscu jej kark skręcił.
Przy wzmiance o kotach miałam łzy w oczach...