#HTGow
Byłam w ośrodku leczenia uzależnień, tam poznałam Filipa (imię zmienione). Był psychologiem i okazał się moim wybawcą. Pomógł mi wyjść z nałogu, zakochaliśmy się w sobie, myślałam, że znalazłam w końcu partnera na całe życie. Filip kochał mnie mimo wszystkich moich wad, zaakceptował moją przeszłość, dzięki niemu znalazłam nową pracę i stopniowo spłaciłam pożyczki. Naprawdę wyprowadził mnie na prostą, a ja... No cóż, po jakimś czasie zaczęło mi brakować adrenaliny, on był zbyt przewidywalny, a ja potrzebowałam się jeszcze wyszaleć. Zerwałam przez SMS, od dwunastu lat nie mamy kontaktu. Regularnie go stalkuję, wiem, że założył rodzinę, wydaje się szczęśliwy.
Ja obiecałam sobie, że nigdy nie wrócę do dragów i dotrzymałam słowa. Od kilku lat mam też stałą pracę w korpo, zarabiam całkiem nieźle, ale wciąż nie radzę sobie z kontrolowaniem wydatków. Oczywiście znaczna część idzie na wynajem, poza tym jakieś ciuchy czy impreza w klubie i efekt jest taki, że praktycznie nie mam oszczędności. Najgorsze, że większość czasu spędzam sama. Większość dawnych koleżanek ma mężów i dzieci, niektóre zerwały kontakt. Jak uda się gdzieś wyjść raz na pół roku, to już jest sukces. Z facetami też już jest gorzej, mam ponad 40 lat i większość z nich automatycznie mnie skreśla. Oczywiście to się nie stało z dnia na dzień, ale jednak widać różnicę. Ja teraz chcę stabilnej relacji, nie mam już siły na jednorazowe przygody. Ostatnio piję coraz więcej wina, boję się, że znowu będę musiała iść na odwyk. Tylko że już nie będzie Filipa, nikt inny nie pokocha mnie tak jak on. Czuję, że zmarnowałam życie.
Znoooowu on.
"Clickbait" jak byłam młoda to żyłam chwilą, młodość minęła i nikt mnie nie teraz chce.
P.S. który normalny terapeuta związał by się z pacjentem, do tego ćpunem?
Cudowny pomysł na siebie - cpanie i puszczanie się. Cóż mogło pójść nie tak…
Czekaj, czekaj, spokojnie. Nie zmarnowałaś życia, szczerze, to fajnie, że w ogóle miałaś takiego Filipa, bo masa ludzi w ogóle nie przeżyła zakochania, przesiedziała młodość w domu i tak dalej. Ale coś jest u Ciebie mocno nie tak z psychika. Ciągłe zmiany pracy, partnerów, problemy z kontrolowaniem wydatków, to nie jest normalne. Spróbuj na siebie spojrzeć łaskawszym okiem, nie „z*ebalam sobie życie, sama sobie jestem winna” tylko bardziej jak badacz. Co konkretnie czułam, co mnie pchało do tego. Może znajdziesz odpowiedź i nauczysz się to kontrolować. Nie masz jakiejś manii czy dwubiegunowki?