Rzadko chodzę po domu w butach, ale jak już usiadłem w butach do kompa, to okazało się, że chwilę wcześniej na spacerze wdepnąłem w psie gówno. Jeszcze fajniej, że mam taki odruch, że kładę nogi na fotelowym wsporniku od kółek. No i zauważyłem to dopiero jak zdjąłem buty... i wsadziłem w to gołe stopy... kur...
Dodaj anonimowe wyznanie
Ja jakoś nigdy nie chodzę po domu w butach, w których wcześniej byłam na polu. Jakoś świadoma tego ile piasku itd się ich złapało... Nie chcę roznosić tego po całym domu i robić sobie jeszcze więcej sprzątania.
Pani widzę z Krakowa
Z Małopolski lub Podkarpacia :)
Ja mam kilka par butów. Na pole bym wybrała gumowce, w których faktycznie po domu nie chodzę. Za to już do sklepu, urzędu, lekarza, pracy itd. założę adidasy i nie zdejmujęich w domu. Z jednego prostego powodu: pies zjada wszystkie moje kapcie góra po tygodniu. Butów i kapci innych domowników nie tyka.
Śląsk, ale cieszę się, że w innych miejscach też bym się odnalazła :)
Ale po polu jako prawdziwym polu czy na dworze? Bo jak to czytałam to miałam w głowie, że chodzisz po polu na wsi. Dlaczego gdzieniegdzie jest tak dziwnie utarte, że wychodzi się na pole?
@HerbatkaMalinowaa regionalizm, o ile tak sie to nazywa, w południowej czesci Polski
Można też spojrzeć na to inaczej. Jak ktoś bywa na dworach, to od czasu do czasu wyjdzie na pole. I odwrotnie :P.
Jestem z Podkarpacia i u mnie też wychodziło się na pole 😀 Wiem, że dla niektórych to może wydawać się śmieszne, ale tak samo dla mnie brzmi zakluczyć drzwi, zamiast zamknąć na klucz 😀 każdy region ma swoje regionalizmy 😀
Mnie zawsze uczyli, że się wychodzi na pole, jak się jest osobą szlachetnie urodzoną lub wykształconą. Pan wyjdzie na pole pilnować chłopów, żeby się nie obijali, a chłop na dwór wysłuchać poleceń Pana. Nawet w "chłopach" bywało się u dziecica na Dworze, a na codzień pracowało przy żniwach.
A te żniwa to gdzie? Na polu.
Bardziej od tego, że włożyłem stopę w psie gowno ( po dokładnym umyciu nie ma śladu gowna) brzydzi mnie fakt, ze zakładasz na gola stopę buta! Fujjjjj !
To, ze noga np. w wakacje ci się poci, i cały ten pot nie wchłania się w skarpetke ( Bo skarpetke przede wszystkim ma wchłaniać pot) tylko zostaje w bucie... ale ci te buty musza smierdziec , bo butów nie wrzucisz do pralki po każdym użyciu ( w ogóle nie powinno się prac butów) poza tym możesz dorobić się grzyba,
Tak zwanego w moich stronach "szfajfusa"... nie wstyd ci zdjąć buty u znajomych? Bo nie wierzę że pachną ci nogi fiołkami..
Mimo wszystko nadal jest to dla mnie obrzydliwe. Ale każdy chodzi jak lubi i moje argumenty raczej nie zmienia twojego podejscia:)
Ja tam miałem lepiej, kiedyś ciąłem jakąś rurkę na ogrodzie flexem, pech chciał, że mój pies załatwił swoją potrzebę na ogrodzie... zorientowałem się dopiero jak uwaliłem sobie buty, podłogę, dłonie i krzesło biurowe, że ta rurka była w gównie :D