#vKHry
Miałem wtedy 23 lata, był to mój pierwszy poważny związek i po rozstaniu załamałem się do tego stopnia, że po dwóch miesiącach od niego postanowiłem się zabić, po prostu nie wytrzymałem psychicznego bólu i poczucia bycia śmieciem. Chciałem się powiesić, więc poszedłem w miejsce, gdzie często chodziłem z moją byłą, przywiązałem linę do gałęzi, założyłem na szyję pętlę, stanąłem na kamieniu i powiedziałem do siebie "przynajmniej to mi wyjdzie"...
Jak widać nie wyszło, gałąź się złamała, a ja upadając skręciłem nadgarstek zamiast karku.
Dzisiaj się z tego śmieję i myślę jaki głupi wtedy byłem, że rozstanie doprowadziło mnie do załamania.
Prócz Ciebie, rozstanie załamało również gałąź
Miło, że się pozbierałeś. Powodzenia w miłości :)
Mi minął rok 26 marca, też z tego powodu.
To strasznie smutne wyznanie. Mam nadzieję, że już jest ok...
Niekoniecznie byłeś głupi. Każdy ma swoją własną wrażliwość. Niektórych zupełnie to nie ruszy. Nie oznacza to jednak, że takie załamanie należy bagatelizować.
A ja uważam, że był głupi. Uzależnianie swojego szczęścia od drugiej osoby jest głupie i nikt nie powinien sobie odbierać życia z powodu rozstania. Myślę, że każdemu z nastoletnich samobójców czas otworzyłby oczy, szkoda jednak, że wielu już się o tym nie przekona.
Abstrahując od wyznania - strać przyjaciół i rodzinę w przeciągu kilku miesięcy i udowodnij, że nie wolno uzależniać szczęścia od drugiej osoby.
Ładnie to wygląda napisane, ale nie ma zastosowania w rzeczywistości.
Dziwne, że nie widzisz różnicy w jednoczesnej stracie wszystkich ludzi których masz, a skończeniem związku z pierwszą dziewczyną.
Bo to nie ma znaczenia. Miłość to miłość i jej utrata pod każdą postacią boli.
A pierwsza miłość to już w ogóle tragedia.
charade zazwyczaj nie chodzi o stricte o druga osobę. Po prostu jesteśmy nauczeni, że skoro związek się rozpada, to znaczy, że jedna osoba była beznadziejna. Potem czujesz się jak gowno, bo po prostu ktoś prosto w twarz mówi ci, że jesteś zbyt chujowy, żeby z kimś być. Na dodatek presja społeczeństwa, znajomi chwalą się długoletnimi związkami + inne problemy i zaczyna się robić źle.
Stanąłem*
U mnie 8 lat. Powody nie były aż takie głupie, więc się nie śmieję. Ale wyniosłam z tego lekcję.
Chyba jednak nie wyniosłaś lekcji, skoro powody dzielisz na lepsze i gorsze.
Nie sądzę, by można było porównywać śmierć kilku osób do zerwania związku...
Czyli na pewno nie wyniosłaś lekcji, skoro się licytujesz o to kto ma w życiu gorzej.
Wyniosłam lekcję, ale z pewnością taką, jakiej się nawet nie spodziewasz.
Zdecydowanie inną. Nawet nie taką, żeby konsekwentnie stosować się do własnych wypowiedzi i nie porównywać dwóch bardzo różnych sytuacji.
Dostałeś drugą szansę ;)
Z(a)łamanie
Hahaha, nawet zabic sie porzadnie nie umiales, to Cie musialo podlamac jeszcze bardziej ;) to zart oczywiscie, dobrze ze Ci sie nie udalo.