#IHkOl

Moja mama pracuje w hospicjum dla dzieci.
Jak były liczne protesty odnośnie aborcji (jest za wolnym wyborem ale), i mówiłam, że gdybym była w ciąży z chorym dzieckiem (nawet z zespołem downa), to bym usunęła.

I w tym momencie zawsze mówi „usunęłabyś swoje dziecko? A co mają mówić wszyscy rodzice od nas z hospicjum?”.

Tak, usunęłabym bez wahania. Nie obchodzi mnie czyjeś życie, tylko moje. Nie byłabym w stanie podporządkować swojego życia temu dziecku, gdzie ono by się męczyło, albo nie miało pojęcia o tym, że żyje, i ja. Na co to komu, ja się pytam?

Naprawdę kocham dzieci, ale dla mnie to męczarnia na samą myśl, tym bardziej jak wiem, jak to życie z takimi dziećmi wygląda od środka.
lilee Odpowiedz

Muszę się przyznać, że też nie wiem czy potrafiłabym wychowywać dziecko z zespołem Downa... zawsze mnie to męczy od środka, że jakaś tam jest minimalna szansa, że się trafi chore dziecko. Nie mam nic do ludzi z tą chorobą, po prostu bycie rodzicem takiej osoby, jest pracą na pełny etat do starości. Nie wiem czy potrafiłabym sprostać czemuś takiemu.

Ziziztop

Zespół Downa to akurat jedna z lżejszych chorób genetycznych. Akurat te osoby mogą w miarę samodzielnie funkcjonować jak się zastosuje odpowiednią terapię. I najczęściej mówi się o zespole Downa ponieważ przezywalnosc jest wyższa. Poczytaj sobie o zespole Patu lub Edwardsa to już jest jazda bez trzymanki.

MamaPigula

Zizitop tylko osoby z Zespołem Downa bardzo często mogą przeżyć swoich rodziców, a dzieci z Zespołem Edwardsa lub Patu zazwyczaj umierają w ciągu miesiąca, rzadziej roku.

LadyBlanche

Niby Zespół Downa to jedna z tych lżejszych chorób genetycznych, ale też różnie z tym bywa. Było nawet wyznanie, w którym dziewczyna opowiadała, że chłopak z tą chorobą próbował ją utopić. Z drugiej strony, mój kuzyn urodził się z zespołem Downa i był cudownym dzieckiem, takim naprawdę kochanym. Niestety zmarł w wieku 8 lat i jego rodzice bardzo ciężko to przeżyli; na kolejne dziecko zdecydowali się po ponad 10 latach.
Nie wiem, czy byłabym w stanie poświęcić całe swoje życie, aby wychować dziecko, które wymaga takiej opieki. Chyba bym się Po prostu bała, co z nim będzie, gdy mnie zabraknie. No ale teraz łatwo mówić, przecież nikt nie wie jak by postąpił, dopóki się nie znajdzie w danej sytuacji.
A co do wyznania, sam fakt, że te dzieci są teraz w hospicjum potwierdza, że sporo rodziców sobie po prostu nie radzi w takich sytuacjach I nikt nie powinien nikogo oceniać, ani winić.

Ziziztop

@MamaPigula znam rodziców którzy mają dzieci z zespołem Edwardsa. Przedział wiekowy dzieci to od kilkumiesiecznych do kilkunastoletnich. Wszystko również zależy od złożoności wad wrodzonych. Niestety.

DownZpiekla Odpowiedz

No i dobrze. Ciekawa jestem kiedy w koncu ludzie sie zorientuja, ze rodzenie na sile chorych dzieci nie jest czynem, za ktory nalezy taka osobe podziwiac. To jest skazywanie dziecka oraz siebie na cierpienie oraz mnostwo problemow.

FoxyLadie

Niestety dla większości ludzi 'dobry człowiek' to ten, który się poświęca, całkowicie rezygnuje z własnego życia.

AnonimowyGlos

Akurat ciężko zaprzeczyć, że osoba która poświęca siebie na rzecz innego człowieka ma dobre serce. Gdyby ludzie na świecie myśleli tym kluczem to świat byłby lepszy.

karinuredo

Ochrona i wspomaganie osobników nie mogących żyć samodzielnie jest cofaniem się w ewolucji. W ten sposób są przekazywane słabsze geny dalej.

MarvinGaye Odpowiedz

Połowa z tych rodziców z hospicjum pewnie wieczorami rozmysla "co by było gdyby".

PurpleLila Odpowiedz

Ja jestem pewna, że nie potrafiłabym byc matką chorego dziecka. Nie ważne czy to zespół downa czy jakaś inna śmiertelna choroba. Często widuje matki z chorymi dziećmi i to zmęczenie, ta beznadzieja na ich twarzy są przerażające.

gorzkakawa Odpowiedz

Nie wiem po co tu tyle historii tego typu. Anonimowe wyznanie, to nie to samo co anonimowe wrzucanie do sieci swoich przemyśleń. Ja wiem, że fajnie tu się wrzuca poglądy na kontrowersyjne tematy, bo gównoburza sama się kręci, a wyznanie szybko zyskuje popularność, tylko po co? Takie rzeczy możesz roztrząsać w pamiętniku, albo w dyskusji z kimś. Tutaj to jest dla mnie taki przerost formy nad treścią - wszystko spoko, ale nic z tego nie wynika.

NiebieskiCynober Odpowiedz

Moim zdaniem to wybór osobisty danej osoby. Nigdy nie znamy DOKŁADNEJ sytuacji i okoliczności, a tak naprawdę sami nie wiemy jak akurat byśmy się zachowali. Wiemy o sobie tylko tyle na ile nas sprawdzono. Mówienie "usunęłabym/ nie usunęłabym" jest jak nieposzanowianie wyborów osób postawionych w trudnej sytuacji.

mals Odpowiedz

dla mnie jest to tak straszny i trudny temat i mimo ze jestem wierząca,nie potrafie takiej kobiety potępić i nie umiem powiedzieć co sama bym zrobila w tej sytuacji, bo nie wiem.

RadioLove Odpowiedz

Tak chore dzieci w przeszłości nie przeżyłby tygodnia po porodzie. Sztuczne podtrzymywanie życia u osób, którym to "życie" sprawia tylko i wyłącznie ból i cierpienie.

naobcenamrzeczy

To samo można powiedzieć o zapaleniu płuc. Kiedyś (w domyśle bez dostępnego leczenia) Ci ludzie by nie przeżyli wiec nie warto im podawać antybiotyki?

Jigglypie Odpowiedz

Chyba czas skończyć z tematem aborcji, co za dużo to niezdrowo!

zakretas123

Głos rozsądku tym wszystkim.

nosiemkajes Odpowiedz

jestem dokładnie takiego samego zdania co ty. po co dzieciak ma się męczyć, po co ma żyć skoro nawet nie ma świadomości ,że żyje, po co ma żyć skoro już jest nieuleczalnie chory i umrze w cierpieniach zaraz po porodzie a nawet jeśli nie to będzie "żył" w cierpieniach. Jeśli dziecko ma jakąś nieuleczalną horobę, shorzenie itp to każda kobieta powinna mieć wybór aby usunąc ciążę i społeczeństwo nie powinno mieć tu nic do gadania. Zazwyczaj takie "roślinne" dziecko jest ogromnym problemem dla rodziców, jest nie kochanym dzieckiem (no bo jak tak na prawde pokochać je), matka najczęściej popada w depresję, rząd nie daje wsparcia, koszty utrzymania dzieciaka są ogromne więc rodzice muszą brać kredyty, ich życie zamienia się w koszmar i przez to często związek się rozpada. A co zyskuje na tym nasza piękna katolicka Polska? Nic, jedyne co zyskujemy to rozbite związki, więcej osób z depresją,, społeczeństwo nie uleczalnych chorych osób które w ogóle nie są w stanie funkcjonować samodzielnie itp... czasem takie osoby ze schożeniami, tymi chorobami, lub te w jakimś stopniu zrośliniowate osoby się rozmnażają z własnej chęci lub nie własnej i przez to zyskujemy zniszczony materiał genetyczny i coraz więcej pokoleń będzie miało jakieś schorzenia, choroby i w ogóle to jak jeszcze będzie podążało tą drogą to za pareset lat małokto w Polsce będzie żył samodzielnie... Pewnie będę miała dużo minusów od katoli którzy mają nasrane we łbach o miłości i chcą prawa antyaborcyjnego. Powiem wam tak, katole ,swoje poglądy trzymajcie w kościołach i niech kościół nie ma wpływu na państwo. Dobranoc 😚

Ziziztop

Jak nie wiesz o czym piszesz to radzilabym się nie wypowiadać.
Nawet nie masz pojęcia co się dzieje kiedy chore dziecko opuszcza szpital mimo, że dziecko miało nie przeżyć kilku godzin.
Skąd czerpiesz wiedzę na temat stanu zdrowia psychicznego takich rodziców? Nie masz zielonego pojęcia jak potężna machina stoi za tym aby pomóc takim rodzinom. Jasne, że to nie politycy i NFZ pomagają ale rodziny z niepełnosprawnymi dziećmi nie są zostawione na lodzie.
Bo związki się rozpadają? To nie dlatego, że mają chore dziecko ale dlatego, że dorośli ludzie nie są dla siebie wsparciem. Facet ucieka do pracy a kobieta zostaje sama.

Zroślinowate osoby rozmnazaja się?! Dam Ci małą lekcję z biologii. Kiedy dochodzi do zapłodnienia to komórka zaczyna się dzielić. I zawsze jest jakieś ryzyko, że może podzielić się źle. I jest to bardzo często przypadek a nie jakaś choroba dziedziczna. Więc często kobieta nawet nie wie, że urodzi chore dziecko do póki nie zbadaj kariotyp dziecka.

Zobacz więcej komentarzy (9)
Dodaj anonimowe wyznanie