#JbF1r
Mieszkałem wtedy w domu jednorodzinnym razem z rodzicami, z sypialniami na piętrze. Ojciec wyjechał w delegację, więc zostaliśmy sami z mamą na parę dni. Jednej nocy mama budzi mnie i szeptem informuje, że słyszy kogoś na parterze (ojciec miał jeszcze przez parę dni nie wracać). Godzina była około 2-3 nad ranem, więc na początku chciałem powiedzieć, żeby dała mi spać. Dopiero po chwili dotarło do mnie znaczenie jej słów. Adrenalina spędziła mi resztki snu z oczu, wstałem i zacząłem szukać broni na nieproszonego gościa.
Ci którzy nie migali się od czytania lektur w szkole będą pamiętać Raskolnikova ze "Zbrodni i Kary" oraz jego siekierę. Jako że brałem udział w sesji zdjęciowej, gdzie byłem ucharakteryzowany właśnie na jego postać, siekiera taka leżała u mnie w pokoju. Zabrałem jeszcze parę potek na hp i zacząłem schodzić na parter. Jako miłośnik dobrego thrilleru, zacząłem obcierać siekierą o ścianę i nieco mocniej niż trzeba tupać stopami na schodach. Efekt był taki, że delikwent, zanim go jeszcze ujrzałem, zaczął dupsko zabierać w troki w trybie jak najszybszym. Ledwo zdążyłem jego plecy ujżeć przez drzwi prowadzące do wyjścia.
Początkowy impuls kazał mi drania gonić, ale matka wydarła się wtedy niemiłosiernie, żebym "nawet się ku*wa nie waż", więc zamiast tego zacząłem sporządzać spis strat w domu. Portfel na stole jest, dvd, laptopy i telewizor są. To co on ze sobą w takim razie zabrał? Dopiero po chwili parsknąłem śmiechem, gdy uświadomiłem sobie, że niefortunny włamywacz zabrał tylko... torbę z siłowni z brudnymi ciuchami i gaciami.
A ja myślałam że to ojciec szybciej wrócił do domu :)
Ja też, byłam tego pewna ?
Witajcie w klubie, ja tak samo:D
Ja bym goniła. Jeśli nie mieliście monitoringu - pewnie czyn uszedł mu na sucho, a kto wie, czy drugi raz nie spróbuje, skoro już zna rozmieszczenie pokoi? :/
Pomyślcie lepiej nad lepszymi zamkami... ;)
"Jako miłośnik dobrego thrilleru, zacząłem obcierać siekierą o ścianę i nieco mocniej niż trzeba tupać stopami na schodach."
ja bym drugi raz nie próbowała xD
Goniłabyś, jeśli udałoby ci się go dogonić, to znając życie dostałabyś 1 strzał w głowę, on by uciekł, a Ty byś leżała nieprzytomna. I na tym by się skończyło.
AnonimowyNick a czy napisałam, że goniłabym go z gołymi rękami? :D Paralizator, gaz pieprzowy i czarny pas w karate na pewno by wystarczyły, nie tylko, żeby go dogonić, ale i powalić.
Nie każda kobieta to pi#da. To że Ty padasz po jednym strzale, nie znaczy, że każdy tak ma :>
no tak, po strzale w głowę na pewno byś nie padła xD
BellaIza, nie ukrywajmy, karate to taka zabawa dla dzieci. W życiu to się kompletnie nie przydaje, zwłaszcza, gdy gonisz przeciwnika. O ile udałoby ci się go dogonić, to każdy średnio rozgarnięty mężczyzna, powaliłby się 1 strzałem, zanim zdąrzyłabyś cokolwiek zrobić. Nie ważne, czy masz czarny pas w karate czy biały. Weź również pod uwagę to, że była noc, więc gazem pieprzowym i paralizatorem nic byś nie zrobiła, chyba że sobie. Nie piszę, że każda kobieta to pizda, jak to ładnie określiłaś, ale różnica w budowie mięśni kobiety a mężczyzny jest ogromna. Więc sorry, ale jesteś na przegranej pozycji. I gdybyś dostała konkretny strzał pięścią w twarz, to pewnie nawet byś nie drgnęła... Puste pierdzielenie ;)
Za przeproszeniem, ale pier#olicie :D Nie znacie mnie, a jesteście w stanie powiedzieć kto może mnie powalić, a kto nie?
No to zdradzę wam sekret. Dwa lata temu późnym, zimowym wieczorem dogoniłam i powaliłam mężczyznę, który wyrwał przy wyjściu z tramwaju torebkę starszej kobiecie. Tak, własnoręcznie, bo reszta pasażerów stała z rozdziawionymi ustami. I pomimo tego, że człowiek ten był na oko dwukrotnie większy ode mnie - jakoś nie miałam z tym większego problemu.
Więc pie#dolcie dalej, że nie dam rady :D A potem stójcie z rozdziawionymi ustami, kiedy was okradają, albo kiedy biją wam matkę. A jak, samoobrona przede wszystkim.
"Dlaczego Pani nie pomogła? Bo pewnie nie dałabym rady."
I przykro mi patrzeć, kiedy widzę większość otoczenia właśnie taką jak wy, tutaj. Stojącą i oceniającą "nieee, nie da rady, nie gonię, nie warto, niech sobie okradnie mnie, niech sobie pobije kogoś". Rośnie nam pokolenie idiotów, którzy nie potrafią kiwnąć palcem bo z góry osądzają, że nie dadzą rady.
P.S.
Pustym pierdzieleniem jest właśnie to co napisałeś, drogi AnonimowyNicku. Łatwo jest stać z boku i osądzać kto z kim po co i dlaczego da radę. Łatwo jest prawić teorie na temat tego kto wygra a kto przegra. Trudniej jednak jest coś zrobić. Ty nie zrobiłeś. Ja owszem.
Więc wybacz, ale w tym momencie - wygrywam.
BellaIza, hahahhaahahaha. Dobra jesteś :D A najlepsze jest to, że piszesz o tym, jak to Ciebie nie znamy, a mimo tego oceniamy. Dwa zdania później, nie znając nas, piszesz, że stalibyśmy z rozdziawionymi ustami i balibyśmy się cokolwiek zrobić :D Mistrzyni hipokryzji :D Może trafiłaś na jakiegoś nierozgarniętego typa? ;) Fajnie, że zareagowałaś, tylko kto normalny by nie zareagował. Tylko nie bądź zbyt pewna swoich umiejętności, bo kiedyś z tą pewnością wylądujesz w szpitalu, czego ci oczywiście nie życzę ;) Sprawiasz wrażenie niepokonanej, wszystkich byś zabiła, nikt by ci nie dał rady... Tylko żeby Cię to nie zgubiło, bo jak wcześniej pisałem, jeden rozgarnięty typ, strzał w głowę i tyle z twojego karate i innych sztuk walki ;)
Ale i co z tego, że wylądowałabym w szpitalu? Nie byłoby warto, ratując czyjeś życie lub chociażby czyjś dobytek? :D
I czy nie chodzi właśnie o to, by być pewnym swoich umiejętności, a nie stać i się zastanawiać, kiedy zwyczajnie nie ma na to czasu?
Nie napisałam, że wy będziecie tak stać - czytaj ze zrozumieniem, zanim odpowiesz ;)
Aż musiałem konto założyć, żeby to skomentować!:D Anonimowy, rusz dupe z krzesła, otrzep łapy z chipsów i się weź za siebie, a nie zgrywasz hojraka. Dziewczyna "ma większe jaja od Ciebie" (Iza bez urazy :D) , ja bym się wstydził!
A jak ktoś uważa, że karate to zabawa dla dzieci to proponuję się przejść na trening i się przekonać na własnej skórze. :)
Pozdrawiam! :)
Te schodzenie i tupanie to zwykły strach, a nie nawiązanie do filmów ;d pamiętam jak byłem mały i miałem wieczorem zamknąć piwnicę, brałem pręta i szedłem szurajac tak jak ty dodawało mi to odwagi i mniej się bałem ;d
Hahaha, to się musiał zdziwić ?
Zapasowe hp poty to podstawa, w końcu nie wiadomo jaki lvl ma przeciwnik ;)
Biorąc pod uwagę dalszą część historii nie daję mu więcej niż 2-3lvl...
A ja mam pytanie. Siekierę jeszcze rozumiem, +100 dmg i +1000 do charyzmy. Ale po co hp potki? I w sumie co to ma być?
Już myślałam że ojca uszkodziłeś ?
Prawo powinno zezwalać na zabicie takiego intruza bez ponoszenia jakichkolwiek konsekwencji! Nie może być tak że ktoś włamuje nam się bezkarnie do dom i może nas nawet zabić. Ktoś kto po kryjomu wchodzi w nocy do domu nie ma dobrych zamiarów!
Prawo zezwalające na morderstwo i samosąd? Dobrze, że jednak nie...
Uszkodzić - tak. Zabić - nie. Tak powinno być według mnie.
@kozaczek to twoje zdanie. Według mnie śmiercią mu tylko ulżysz.
Morderstwo to zabicie niewinnego. Zabicie kogoś kto chce mnie zabić to samoobrona. Naucz się myśleć.
Napisałeś, że powinno być dozwolone zabicie włamywacza, nie kogoś, kto chce zabić ciebie. Kwestia obrony koniecznej jest w polskim prawie uwzględniona. Moim zdaniem nowa plazma czy inny laptop nie są warte tyle, żeby pozbawiać życia drugiego człowieka.
A teraz uwaga. Proces według asdf. Rodzina zabitego podczas włamania Marcina J.
-Prawnik rodziny zabitego: Wysoki sądzie Marcin nie włamał się do domu rodziny Nowaków. Mój klient szedł w odwiedziny do nie znajomych, miał w prawdzie łom i 20cm nóż. Była to druga w nocy ale godzinę wybrał by zrobić im niespodziankę. Przyznaję że rozwiercił zamek w drzwiach i pobił żonę oskarżonego, ale uczynił to by całe przyjęcie które organizował pozostało w tajemnicy przed oskarżonym. Żona nie musiała wstawać i iść do kuchni. To jej wina że ma wybite zęby i wstrząśnienie mózgu. Oskarżony powinien uświadomić denata że dzwoni na policję bo to co ten robi jest nie legalne. Marcin powinien mieć czas by podjąć decyzję. Oskarżony rzucił się na niego bez powodu. Bo przecież zabranie kilku przedmiotów i koperty z pieniędzmi na leczenie chorego na raka dziecka to nie powód do morderstwa. Oskarżony mógł znaleźć lepszą pracę i taka niewielka suma nie była by problemem. Mógł nie zostawać pracownikiem fabryki a być prezesem międzynarodowej korporacji. Wtedy te kilka tysięcy nie wzbudziło by w nim takich emocji. To że ciężko pracuje od świtu do nocy nie jest argumentem za zaatakowaniem Marcina, który tylko chciał sobie pożyczyć te przedmioty. Marcin się tylko bronił a oskarżony go z zimną krwią zamordował.
-sąd. Oskarżony jest winny.
Sędzia główny:asdf.
Gwałt też nie jest warty zabicia.
Plazma jest warta. To jest coś na co poświęciłem wiele czasu i pracy. Tylko człowiek coś posiada. Zwierzęta nie. Tak samo niewolnik. Jeżeli coś komuś kradniesz to traktujesz do jak zwierzę czy niewolnika.
Nikt się nie będzie pytał czy obcy koleś o 2w nocy przyszedł tylko po TV czy jeszcze po twoją córkę i matkę.
Przy takim prawie kto będzie chciał zabić włamywacza zabije go. Kto będzie chciał ryzykować nie zrobi tego.
Wyjęcie broni to dwie sekundy. Jak zaczniesz krzyczeć stój to ktoś może spanikować i Cię zabić żeby nie trafić do więzienia. Obezwładnić też trzeba umieć. Dwa robiąc to ryzykujesz bezpośredni kontakt z napastnikiem który może być silniejszy, spanikowany, naćpany, może mieć nóż i będzie się bronił i nie będzie patrzył gdzie nim tnie. A w pokoju obok będzie jego wspólnik? I mu pomoże? Zwryzykujesz obezwładnienie Cię kiedy obok śpi twoja rodzina? Kto im pomoże? Policja nawet jeżeli ją zawiadomisz of razy przyjedzie po 10 min. Ile razy przez ten czas zdążą zgwałcić Ci matkę, córkę, siostrę? Może na twoich oczach. Jeżeli ty nie chcesz zabijać za plazmę, nie rób tego, ale nie każ ryzykować innym.
Mir domowy to ostatnie co czyni Cię wolnym człowiekiem. Niewolnik i zwierzę nie ma miru domowego.
Po pierwsze - argumentum ad misericordiam aż wali po oczach - skąd nagle w tej historii wzięła się jakaś chora córka, bo chyba się zgubiłam? Albo czytam zupełnie inne wyznanie...
Po drugie - w którym miejscu napisałam, że człowiek nie ma prawa bronić się, kiedy ktoś chce mu wyrządzić krzywdę? Wspominałam już, że prawo uwzględnia obronę konieczną w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia. Mój komentarz, podobnie jak - chyba - twój, odnosił się do wyznania powyżej - włamywacz tam bynajmniej nie rzucił się na nikogo i nikt też nie został ranny. Ale chyba wciąż czytamy zupełnie inną historię.
Po trzecie - ad personam - nie jestem sędzią, nie jestem odpowiedzialna za żadne wyroki i nigdy nie przeprowadzałam żadnego procesu, ale miło, że stawiasz mnie tak wysoko w hierarchii.
Do drugiej wypowiedzi nawet się nie odniosę - jest zupełnie nie na temat, drastyczna i niespójna, jej miejsce w tej dyskusji pozostaje dla mnie niezrozumiałe.
Zeszliśmy do rozmowy o obronie miru domowego. Jakbyś nie zauważył.
Nie wiesz po co ktoś Ci się włamuje do domu. Nawet gdyby tylko po plazmę to chcę mieć możliwość zabicia go. Bo to moja plazma, mój czas, moja praca.
Włamanie do domu już jest atakiem na Ciebie.
Gdzie masz argumentum ad misericordiam? Nie ma go. Jest tylko pokazana sytuacjia, która jest możliwa podczas włamania. Bo nie czytasz w myślach.