#Jwvwj
Dlaczego jak ktoś pyta: "Podoba ci się mój nowy fotel?", to prawie każdy powie "Tak", skoro części osób się nie podoba? Dlaczego nie można powiedzieć "Szczerze mówiąc, to nie przepadam za takim stylem, ale cieszę się, że jesteś zadowolony"? Posiadanie różnych upodobań i opinii nie jest niczym niegrzecznym ani wpływającym źle na relację!
Fakt, obserwuję to raczej u starszej części społeczeństwa niż u młodszej, ale za to w ilościach ogromnych, a już totalny dramat jest (a jakżeby inaczej), z moją teściową. Kobieta, chcąc być miła, potrafi zmienić zdanie o 180 stopni w przeciągu 20 sekund, np.:
Teściowa: Nie lubię X.
Ja: Wydaje mi się, że X ma swoje plusy... (i chciałam kontynuować wypowiedź słowami "ale też ma sporo minusów", jednak przerwała mi teściowa).
T: No, X jest fajne.
I to już nawet nie jest kwestia samego rozmawiania (które z taką osobą jest trudne jak cholera), ale ja nie mam pojęcia, co ta kobieta naprawdę myśli. Ona ciągle zmienia wypowiadanie opinie w zależności od tego z kim rozmawia, bo z każdym chce się zgadzać.
Podobnie jest też z pytaniem o zdanie. Pytasz znajomych, co sądzą na jakiś temat, bo chcesz mieć lepsze spojrzenie na sytuację, a tu takiego wała. Każdy ci potakuje i dopiero musisz docisnąć ludzi, żeby powiedzieli to, co faktycznie myślą. No jakiś dramat.
Zaprosiłam ostatnio znajomą do domu. Mieszkam z narzeczonym i podczas zapraszania spytałam, czy woli się spotkać we dwójkę, czy we trójkę. Podkreśliłam, że jeśli chce pogadać w cztery oczy, to nie ma najmniejszego problemu, ale twierdziła, że spotka się także z nim.
No i oczywiście guzik, bo 2 godziny przed przyjściem odwołała spotkanie, a 5 godzin później zaproponowała spotkanie we dwójkę w centrum miasta. Kuźwa, czemu od razu nie mogła powiedzieć jak człowiek, że chce się spotkać tylko ze mną? (Nie, nie poszłam.)
I takich sytuacji są setki. Ludzie nie potrafią się ze sobą nie zgadzać, nie potrafią akceptować tego, że ktoś ma inne zdanie czy upodobania. To jest jakiś absolutny dramat sztuczności i nieszczerości. Błagam, nauczmy się rozmawiać otwarcie, bo ja oszaleję.
---
PS Chodzi mi o bycie szczerym, ale miłym. O wyrażanie opinii w sposób: "Osobiście nie przepadam za pierścionkami z dużym oczkiem, ale jak tobie się podoba, to super", a nie "To wygląda jakbyś sobie przykleiła kurze jajo do palca". Naprawdę, można się z kimś nie zgodzić i zrobić to w sposób uprzejmy, dlatego nie utożsamiajmy szczerości z chamstwem.
To jest najgorsze, jak się idzie z kimś kupić jakieś ciuchy. No gdybym nie potrzebowała czyjeś opinii, to bym poszła sama. Mama lubi chodzić ze mną po sklepach, no ale kurczę, jest kompletnie bezużyteczna :D Większość koleżanek też... Nic za to nie pobije zakupów z moim tatą. To jest takie piękne, jak coś przymierzam i zamiast zapewnień, że piękne i cudowne (kiedy sama widzę, że moj tyłek wygląda w tym jak szafa trzydrzwiowa), słyszę proste "nie bierz tych spodni, wyglądasz w nich strasznie grubo", albo "ta czerwona kurtka kompletnie do ciebie nie pasuje, bierz niebieską". No cudo. A że w dodatku nie marudzi i nawet torebkę potrzyma, to idealny kompan do zakupów :D
Tata najlepszy! Ja też mogę liczyć tylko na jego szczerą opinię... Nawet na przymiarki sukni ślubnej ze mną jeździł:)
Coś czuję, że u mnie też tak to się skończy :D No jakby wszyscy mieli takie podejście, to świat byłby piękniejszy, serio. Podobnie to wygląda z wagą. Nie ważne, czy ważę 55, czy 70kg, to albo zawsze wyglądam wspaniale, albo ewentualnie zawsze coś jest nie tak (moja babcia jest w tym mistrzem, nic jej nie pasuje :D). A jak mi tata powie, że wyglądam dobrze, to znaczy, że tak jest i nie ma co marudzić :D
Mój chlop to się wyćwiczył w zniechęcaniu do różnych ubrań
Na przykład mówi: w podobnej spódnicy moja mama działkę zawsze obrabiała
Ja o czymś nie wiem, czy naprawdę mam córkę?
Kurcze, to ja akurat z moją mamą wolę chodzić na zakupy. Zawsze mi powie prawdę ☺
Zgadzam się z tobą.
Zgadzam się z Tobą, majerem i CzerwonyPazdziernik7
No tak ,ale autorka przecież prosiła,żeby się nie zgadzać :D
Zgadzam się z Tobą i z majerem 😀
W temacie pierścionków. Spodobał mi się taki jeden, dość długo na niego chorowałam, więc postanowiłam go wreszcie kupić. Pierścionek jest dość duży, nigdy dotąd takiego nie miałam, więc zabrałam na zakupy mamę i poprosiłam o opinię. Oczywiście jej się podoba, piękny, no cudowny! Nie kupiłam go wtedy, nawet nie przymierzyłam, bo było to przed świętami i mój rozmiar się wyprzedał. Jakiś czas później dostałam go w innym salonie, przyniosłam do domu, założyłam, pokazuję mamie. "Na palcu wygląda super, pasuje do twojego stylu, ale w pudełku to porażka tylko nie chciałam ci mówić". No kuźwa. Trzeba było mi wtedy w sklepie powiedzieć, że nie bardzo jej się podoba, to by nie zmieniło mojej decyzji w sprawie zakupu, ale miałabym przynajmniej jakiś obraz sytuacji. I tak jest, cholera jasna, zawsze. O co bym mamy nie spytała to przytaknie. Teraz już przestałam pytać, bo po prostu wiem, że najprawdopodobniej mnie zwyczajnie okłamuje, a ja nie mam czasu dochodzić czy dana rzecz naprawdę jej się podoba czy nie, ale nie chce tego przyznać. Ja jakoś potrafię powiedzieć, że mnie się ten sweter nie podoba, ale to nie ja będę w nim chodzić, więc jeśli jej się podoba to niech kupuje... Skoro ktoś pyta to widocznie chce usłyszeć opinię i nie rozumiem po co mu wciskać jakieś ściemy.
Nie wiem czy bym nie zwariowała wśród takich ludzi. Serio, chyba żyje w jakiejś bańce bo dosłownie wszyscy znajomi itd potrafią się nie zgodzić (w mniej lub bardziej kulturalny sposób) i problemu nie ma.
Widzę po niku, że mamy wspólne zainteresowania 😉
Ktoś mądrze kiedyś powiedział, że ludzie twierdzą, że lubią w tobie szczerość dopóki ta szczerość nie dotyczy ich samych. Wtedy twierdzą, że jesteś dupkiem. Coś w tym jest. Sama zawsze mówię co myślę, ale często ludzie się o to obrażają. Zawsze podkreślam, że jest to tylko moja opinia i nikt nie musi się z nią zgadzać. Nawet tutaj zdarzyło mi się zostać obrażoną i zwyzywaną za wyrażenie własnego zdania.
Ja cenię szczerość i nigdy nie mam nikomu za źle, gdy powie co myśli. Kiedyś na przykład dałam przyjacielowi książkę na urodziny i po jakimś czasie zapytałam, co o niej myśli. Powiedział coś takiego "szczerze mówiąc w tej książce jest tylko jedna strona, która mi się podobała - ta z dedykacją, którą ty napisałaś". Ja mu powiedziałam, że cenię szczerość, a ta książka jest jedną z moich ulubionych, pośmialiśmy się z naszej różnicy gustów i tyle, nikt się nie obraził, przyjaźnimy się dalej.
Najgorsze jest to, kiedy ktoś najpierw pyta Cię o opinię, a kiedy jest ona inna, niż tej osoby, to jest obraza majestatu, bo przecież O GUSTACH SIĘ NIE DYAKUTUJE, jak Ci się nie podoba, to nie komentuj. Co? XD Wielu ludzi nie chce słyszeć, że wygląda w czymś źle, że coś, co im się podoba, nie podoba się Tobie, ale... Po co w takim razie pytają Cię o zdanie?
Z jednej strony się nie dziwię. Zauważyłam, przeglądając różne strony internetowe, że ogromną liczba ludzi, pytając kogoś o zdanie, OCZEKUJE konkretnej odpowiedzi. Przykład: "fanpejdż" tatuaży. Laska wstawia zdjęcie swojego tatuażu i prosi o opinię. Ktoś odpowie "Bardzo ładne wykonanie i kolory, ale wzór nie w moim stylu, ja bym takiego nie zrobiła, ale ogólnie jest ok". I momentalnie pojawia się odpowiedź zdenerwowanej posiadaczki: O GUSTACH SIĘ NIE DYSKUTUJE, JAK SIĘ NIE PODOBA TO NIE KOMENTUJ!!! MOŻE POKAŻ SWOJE JAK TAKA MĄDRA!!!
Na ogół mówię, co myślę na dany temat, ale są momenty, w których wolę przytaknąć dla świętego spokoju, jeśli wiem, że dana osoba zachowuje się tak, jak ta w przykładzie. Szkoda moich nerwów i czasu na wdawanie się w dyskusję z taką osobą, bo jest to bezcelowe. A jest co raz więcej tego typu osób, nie powiesz niczego złego, a i tak odbierze to jak atak.
Ileż miałam z tego tytułu problemów w pracy. Poważnie. Nie można powiedzieć, że Tobie się nie podoba / nie przepadasz / masz inne zdanie na dany temat - po prostu musisz iść jak ten koń z klapkami na oczach za tym, co mówi grupa.
Debatowali jakie wino jest najlepsze, bo wina takie "och ach". Pytają się mnie, a podali kilka nazw, to ja powiedziałam wprost: Wolę wódkę. Wódka mi bardziej smakuje od wina.
Nigdy większej obrazy majestatu nie widziałam.
A mnie ciekawi co powiedziałeś znajomej, że nie przyjdziesz? Byłaś szczera i powiedziałaś jej to co nam czy miałaś jakąś wymowke?
Ja jeszcze bardziej nie lubię osób, które zawsze muszą przebić czyjąś wypowiedź, mam na myśli rozmowy typu:
A: boli mnie strasznie glowa
B: No mnie jeszcze bardziej, a na dodatek jeszcze brzuch
A: muszę się uczyć, bo mam 3 sprawdziany
B: ja mam jeszcze wiecej nauki, bo aż 5 sprawdzianów!
I do kazdzej sytuacji podobna odpowiedz, wszystko „No ja też” albo jeszcze bardziej. Momentalnie odechciewa mi sie rozmowy.
O rany, też tego nie lubię. Wychodzi na to, że nie możesz nic powiedzieć, bo ten ktoś zawsze musi być "bardziej".