#oxotg
Gdy byłam mała, to w okresie zimowym bardzo często byłam przeziębiona, istny wodospad leciał z nosa. Mała ja stwierdziłam, że chusteczki są drogie, więc mama, czyli jedyny żywiciel rodziny, może nie mieć tyle pieniędzy, by kupować wciąż nowe opakowania. Dlatego gdy wysmarkałam się w chusteczkę, to wiadomo, ta była mokra, więc... Kładłam ją na kaloryfer i czekałam, aż wyschnie. Później była co prawda trochę sztywna, ale nie na tyle, by nie wysmarkać się w nią ponownie!. Tak więc w ten sposób oszczędzałam chusteczki.
Amatorka. Jak ja byłam mała, to papierowe chusteczki nie były takie popularne i mieliśmy te materiałowe. Jednej takiej używało się cały dzień, gdy wychodziło się na sanki czy na spacer, nie było nawet gdzie tego wysuszyć, tylko szukało się jeszcze kawałeczka czystego materiału, albo zdrapywało stare, zaschnięte gluty. Wspaniałe czasy.
Oj z tymi materiałowymi chusteczkami to mam złe wspomnienia... Mama kazała wszystkie prać ręcznie i do dziś pamiętam śliskie od glutów chusteczki i pływające w wodzie grubsze okazy...Blee..
Też miałam takie chusteczki! Dodatkowo, u moich dziadków nie było kaloryferów, tylko piece kaflowe, więc każda mokra chusteczka była przyparta kijem do kafli pieca, żeby wyschła xD. Tym sposobem, cały piec otoczony był kijami trzymającymi chusteczki.
Ja z takiej chusteczki zrobiłam sukienkę dla lalki XD
Ale nie z takiej z glutami, tylko nówki haha
@idaemean a wyobraź sobie jakby dobrze się ułożyła taka zaschnięta 😁
Pichos, ogólnie nie jestem wrażliwa na tego typu rzeczy, ale po przeczytaniu Twojej odpowiedzi to aż mi się dźwiglo 😂 chyba bardziej mnie to obrzydziło niż jakiekolwiek wyznanie o kupie na tej stronie ... 🤢 fujka
@lamcunt gdybym ja wtedy wiedziała to co teraz :/
Ja za to zawsze smarkam przy zlewie. Od razu zmywam katar, myję ręce, a dodatkowo to nie podrażnia nosa;D
Takzwany 'muszkieter'
Mówisz, że Puszczasz gile na bungee 😂?
Ueeeh, moja współlokatorka tak robi, tylko nie zmywa po sobie umywalki. I jest to najobrzydliwsza rzecz jaką widziałam
od 13 roku zycia mam alergie, potrafilam zuzyc 3 opakowania po 100 chusteczek w 2 dni
do dzis smarkam tak, ze nos przykladam z brzegu chusteczki, smarkam, skladam chusteczke i chowam do kieszeni
kiedy potrzebuje ponownego wymarkania sie, wyjmuje chustke z kieszeni i smarkam znow od brzegu i skladam
nie myslalam, ze to dziwne
Na grzejniku, to te wirusy miały raj ;-)
Ja smarkałem w rękawy swetra. Świeciły potem jak neony.
Kiedyś w podstawówce na przyrodzie nauczyciela przyuważyła, jak mój dwutygodniowy katar próbuję wysmarkać we właśnie taką już kiedyś zużytą chusteczkę, bo po prostu skończyły mi się nowe. Podeszła do mnie, dała całą nową paczkę i powiedziała, bym nie smarkała w chusteczkę drugi raz bo nigdy się nie pożegnam z katarem, bo wciąż i wciąż wdycham stare zarazki. I faktycznie, czuć różnicę
Jak mam mało chusteczek, to nadal to robię. XD
Ej... ja tak robię.
Moja mama też kazała mi tak robić chociaż nie bylismy biedakami.
To ja na próbnym egzaminie ósmoklasisty... tylko mokrą chusteczkę machałam pod ławką XDDDD