#KGaJF

Nareszcie zwalczyłem coś, co od wielu lat mnie rujnowało i nie raz potrafiło zanieść na dno psychiki. Wczoraj wbijając 20 lat nareszcie udało mi się zwalczyć uzależnienie od pornografii, które swoje początki miało gdy jeszcze nawet do podstawówki nie chodziłem.

Choć to odległe wspomnienia, to udało mi się ustalić mniej więcej kiedy pierwszy raz miałem styczność z pornografią. Wszystko zaczęło się gdy miałem 6 lat, kończąc wtedy powoli przedszkole, na jednej z gier dla dzieci była strona "Newgrounds" - Wówczas nie było na niej zabezpieczeń przeciw dzieciom. Gra korzystała z treści muzycznych. Szybko znalazłem sekcję animacji dla dorosłych. Były to fikcyjne filmiki erotyczne. Wtedy nie wiedziałem co to, na co się patrzę - ale jako że było to coś nowego, to mnie to interesowało i skłaniają do zgłębiania.

Z czasem w wieku już 10 lat zacząłem naśladować owe czynności. Masturbacja była tą czynnością, wówczas w tamtym wieku mój organ rozrodczy nie był rozwinięty, więc zdziwiłem się jak nic się nie działo - to więc przez następne kilka lat to robiłem, czekając na efekty.

Mając 13 lat pierwszy raz targnąłem się na swoje życie - po przez przeczytanie komentarzy na chyba zapytaj onet czy jakoś tak, dowiedziałem się, że po przez zażycie starych leków i popicie je trunkiem reakcja może być tak silna, że może doprowadzić do śmierci. Będąc naiwny, zrobiłem to potajemnie przed rodzicami i kładąc się do łóżka czekałem na śmierć zasypiając. Oczywiście przeżyłem, ale z bólem brzucha.

Na te decyzje o śmierci wpłynęły problemy z rówieśnikami - zawsze byłem inny, cichy i nieśmiały, ale miałem wielką pasję muzyczną - co reszta uznawała za słabe w przeciwieństwie do gier strzelankowych, piłki nożnej itp. Byłem zawsze uprzejmy i życzliwy, co inni wykorzystywali aby mnie poniżać.

Drugi raz był w wieku 14 lat, te kilka lat to były trudne okresy. Wtedy zaś miałem silną gorączkę która wyniosła w szczytowym momencie 39 stopni. Będąc głupim, uznałem że to świetna okazja aby się zabić. Otworzyłem więc okno (to było podczas zimy) i liczyłem że gorączka strzeli do 42 stopni i umrę. Nie umarłem, cudem chyba przeżyłem.

W wieku 16 lat przez dokuczanie (znowu) rówieśników (kiedy już byłem w technikum) na jednej z wycieczek szkolnych chciałem się powiesić na jednej z tych starych trzepaczek z czasów PRL. Supeł był zbyt luźny i po kilku sekundach upadłem na glebę.

Mniejwięcej do 17 roku życia miałem nasilone myśli samobójcze, nie raz planowałem jak to miałem zrzucić się z budynku, czy też szukałem w internecie jak bolesne jest przejechanie, uderzenie przez pociąg.

Zaś w wieku 18 i 19 moje uzależnienie nasiliło się do maksimum. Dzień w dzień to samo, czasami do ranka bez spania. W coraz to gorsze strony, bardziej niszowe, bardziej obrzydliwe. Ciąg dalszy w kolejnym poście
Fremanik Odpowiedz

Ah ta wyzwolona

Dodaj anonimowe wyznanie