#KYOUE

W szkole podstawowej pani wychowawczyni dobierała mas w pary, w których mamy siedzieć razem w ławce. Mi niestety przypadł chłopak, który nie był zbyt lubiany i od którego mówiąc eufemistycznie nie pachniało najlepiej, a mówiąc wprost waliło jak z obory.

No więc ja - geniusz zła, nie chcąc siedzieć z nim w ławce, wpadłem na pomysł jak to rozwiązać. Pomysł był prosty: obciąć sobie włosy na czubku głowy nożyczkami i zwalić winę na kolegę z ławki. Przez parę dni chodziłem z włosami jak idiota mając dziurę na samym środku, ale plan się powiódł i kolega dostał zakaz zbliżania się do mnie. W końcu mogłem się cieszyć czystym powietrzem...
DontSummonTheDevil Odpowiedz

Mnie też zawsze nauczycielki sadzały z takimi typkami, bo jako dziecko dobrze się uczyłam + byłam miłym frajerem nie umiejącym się sprzeciwić. Pewnie liczyły na to, że przy mnie się poprawią, chociaż wiadomo, że to tak nie działa. W każdym razie, niezbyt fajnie tak.

Niezjanoma

Miałam podobnie, nauczycielki nazywały mnie "oazą spokoju" i sadzały pomiędzy najniegrzeczniejszymi chłopcami z klasy :/ Czułam się okropnie.

Bononon320

Znam to... Po prostu kontrolowałam się, żeby nie nawrzeszczeć na te dzieciaki. Dodam jeszcze, że jeden mój "kolega z ławki" później trafił do szkoły specjalnej, więc widać jak mu pomogłam ;)

Hermiona12

U nas tak było na historii w gimnazjum, co więcej raz zajętego/przydzielonego miejsca nie można było zmienić nawet na jedną lekcję. W drugiej klasie nauczyciel przydzielił mi pewnego chłopaka, był z nim taki problem, że raz był dla mnie miły, pomagaliśmy sobie na sprawdzianach, wymieniliśmy ściągami, a czasem nie dało się z nim wytrzymać, raz cała lekcję kłuł mnie po rękach szpilką i cyrklem

AntoniMacierewicz Odpowiedz

Nie rozumiem tego ustalania, kto z kim ma siedzieć, bo zazwyczaj to i tak nic nie daje. Uczniowie zazwyczaj mają więcej kolegów i koleżanek w klasie, niż 1, więc rozmowy często są i tak, a jak kogoś się nie lubi to przez siedzenie razem może się to skończyć całkowitą antypatią. No po prostu nie pojmuję, tak jakby w pracy szef usadzał pracowników. Ja często siedząc z irytującym kolegą, który miał się przy mnie "podciągnąć", nie mogłam się skupić na nauce.

Mammalia

U mnie w podstawówce matematyczka specjalnie sadzała chłopaka z dziewczyną, żeby nikt nie gadał. Wszyscy gadali bardziej, ale ona dalej uparcie nas usadzała po swojemu.

CheekiBreeki

Jak bylam na stażu to szef serio usadzał pracowników.

AntoniMacierewicz

CheekiBreeki o matko, współczuję

Misiaaaa

W podstawówce, zwłaszcza 1-3 jest to dosyć potrzebne. Chodzi o wysokość ławek tak, żeby wyższy nie zasłaniał niższemu itd.

AntoniMacierewicz

Jeśli mówimy o wyższym szczeblu edukacji niż wczesna podstawówka, to często siedziałam sama i jakoś nie miałam z tym problemu, już w gimnazjum nie przywiązuje się takiej wagi do siedzenia w ławce, no bez przesady, i to wcale nie wynikało z braku znajomych, po prostu było nieparzyście czy cokolwiek, i wcale nie czułam się jak wyrzutek.

GoMiNam

@CheekiBreeki, gdzieś Ty pracowała?

Jasne, podczas stażu nie masz dużego wyboru, co możesz robić, gdzie usiąść itd. (wśród szeregowych pracowników zdarzają się przemieszczenia z jednego do drugiego pokoju), ale bez takich. Fakt, czasem jest, że to miejsce, które zajmiesz, zostaje Twoje do końca trwania stosunku pracy. ;)

Shii Odpowiedz

Jak już jesteśmy przy usadzaniu uczniów: moja mama, która jest nauczycielką i dostała w tym roku wychowawstwo, ma od dyrektorki "wytyczne", żeby co miesiąc przesadzać swoich uczniów - bo niby w ten sposób lepiej się zintegrują... Pracuje w liceum.

DarkPsychopathII

Ale to jest bardzo dobry pomysł. Chcąc nie chcąc jak się z kimś siedzi to zawsze ma się jakiś pretekst do lepszego poznania.Nawet w liceum

AntoniMacierewicz

No nie koniecznie, jak się kogoś nie lubi to siedzenie razem tego nie zmieni

Elfocyborg Odpowiedz

Pamiętam, jak w podstawówce pani postanowiła poprzesadzać nas tak, aby chłopcy siedzieli z dziewczynkami (miało to niby na celu uspokojenie naszej klasy). W każdym razie ja przeżyłam piekło, a chłopak siedzący obok mnie miał niezły ubaw, dręcząc mnie na każdej lekcji z chłopcami wokół... Ach, te metody nauczycieli...

joshspookyjim Odpowiedz

mnie raz pani w podstawówce posadzila z takim dzikusem, którego ciężko było lubić, gdy już usiedlismy razem i nawet sie z tym pogodzilam ona powiedziała, żebyśmy się nie martwili, jego syn ożenił się z kolezanka z lawki. Całe szczęście zakończenie niegodne anonimowych - nie mamy kontaktu 😎

lavidaloca Odpowiedz

Pamiętam, jak w podstawówce usadzono tak mnie. Ja - geniusz z polskiego i on - geniusz z matematyki. Dzięki temu połączeniu z obu przedmiotów mieliśmy dobre oceny :)) Czego ja nie umiałam, on zrobił i odwrotnie. W dodatku zawsze był czysty, zadbany i nieeezieeemsko pachniał! Do tego zawsze można było z nim pożartować i pogadać. Udawałam, że nie uśmiecha mi się z nim siedzieć, bo to był czas gdy chłopcy byli jeszcze "fu", ale tak naprawdę byłam wniebowzięta :P

Bononon320 Odpowiedz

W klasie mojego rodzeństwa (gimnazjum) klasowemu śmierdzielowi kupili na święta dezodorant! Może to chamskie, ale nawet rodzina tej osoby potwierdza, że na propozycje umycia włosów (albo siebie), odpowiada "Po co?".

Saphirja Odpowiedz

Uch.. aż przypomniało mi się jak w 6 klasie podstawówki musiałam na polskim siedzieć z taką dziewczyną. Cała lekcja spędzona z nosem w rękawie...

Sparkle92 Odpowiedz

A ja pamiętam jak na samym początku szkoły średniej siedziałam sama w ławce (żem outsider z natury). Każdy więc brał mnie za raczej spokojnego człowieka, nauczyciele też. Pewnego razu kolega rozrabiał na lekcji więc oczywiście posadzono go do mnie. Super, rozrabialiśmy razem!

Przytulmnie Odpowiedz

Ty chytrusie

Zobacz więcej komentarzy (7)
Dodaj anonimowe wyznanie