#KrxxC
Czas upływa bardzo powoli, nudzę się, ból brzucha zaczyna być odczuwalny, uciążliwy i prawie nie do wytrzymania. Wyjść nie mogę (zrobić na miejscu też nie, łazienki są w gorszym stanie niż te w pociągach), tylko zwolnienie lekarskie uprawnia do zmniejszenia czasu praktyk. W końcu tak! Udało się, półtorej godziny po planowanym zakończeniu (też tak macie, że na sam koniec nagle jest w !@#$ pracy?) mogę wrócić do domu.
Miałam przed sobą jakies 20 km drogi, w tym odcinek, na którym w 90 na 100 przypadków stoi policja. Przejechałam go spokojnie, chociaż wcale spokojnie nie było, bałam się wypuścić gazy, obawiając się o czystość swojej bielizny. Już czuję, że zaraz bedzie upragniona ulga, wyjeżdżam na swoje osiedle, widzę dach domu. O taak, zaraz nadejdzie zbawienie. Nagle słyszę koguty. Policjant każe mi zjechać. TERAZ?!
Potulnie zjeżdżam na pobocze. Policjant do mnie podchodzi, a ja... z autentycznymi łzami w oczach podaję dokumenty i informuję, że muszę jak najszybciej skorzystać z toalety, a tu ten zielony dom jest mój, czy mogę? Policjant lekko zszokowany, ale ZGODZIŁ SIĘ! Zabrał moje dokumenty ze sobą do radiowozu, ja odjechalam 200 metrów, nie zamykając samochodu wybiegłam na podwórko i do domu. Zamykając drzwi od łazienki słyszę głos taty:
- Coś ty zrobiła? Co się stało?!
- Nic, a co się miało stać?
- Wbiegłaś, a za tobą wjechała policja i ogląda twój samochód.
W sumie nie pomyślałam jak to może wyglądać, ale w tamtym czasie mialam naprawdę ważniejsze sprawy na głowie. Po zakończonej robocie i umyciu rąk czym prędzej biegnę do Panów Policjantów, którzy dokonali pełnej kontroli łącznie ze sprawdzaniem trójkąta, kamizelki i gaśnicy. Zostałam pouczona, że pojazdów uprzywilejowanych nie wolno wyprzedzać i w atmosferze ogólnego śmiechu rozstałam się z najmilszym patrolem drogowym w moim mieście.
Owszem, pojazdów uprzywilejowanych nie wolno wyprzedzać, ale radiowóz staje się pojazdem uprzywilejowanym w chwili włączenia sygnałów dźwiękowych i świetlnych. Wcześniej jest normalnym pojazdem i każdy może go wyprzedzić. A z opisu wynika, że sygnały włączyli dopiero przystępując do bezpodstawnej kontroli.
Janie, masz świętą rację.
Jestes pewny? Pan policjant mi wlasnie taki powod zatrzymania podal...
Qwertyui, yup, nawet na testach na prawo jazdy było - jak nie ma włączonej sygnalizacji, pojazd policji jest zwykłym pojazdem. Panowie może i mili, ale chyba też niedouczeni ;)