#KywpX
Chodząc do wczesnych klas podstawówki (1-3), wyjątkowo fascynowała mnie anatomia człowieka. To zresztą był okres, kiedy przechodziły przeze mnie naprawdę różne zainteresowania, ale wiele kręciło się wokół nauk przyrodniczych. Moi rodzice posiadali (i dalej posiadają) okazałą kolekcję segregatorów Świata Wiedzy, wypełnionych do granic możliwości kartami. Jako dziecko często sięgałem po nie i lektura wypełniała mi czas zabawy. Z czasem nawet rysowałem narządy. Rysunek serca był całkiem udany. Pokazywałem swoje "dzieła" rodzicom, aż przy gościach wpadłem do salonu i z dumnym okrzykiem "Mamo, zobacz, narysowałem waginę!", wręczyłem rodzicielce rysunek kobiecych narządów rozrodczych, jaki można było znaleźć w Świecie Wiedzy.
Oglądając przekroje narządów, narodziła się we mnie chęć zostania w przyszłości lekarzem — a konkretnie chirurgiem.
Pewnie nie ma w tym nic dziwnego, w końcu wiele dzieci marzy o takiej profesji. Tym, co wyróżniało moje zamiary, były intencje. Otóż za marzeniami nie stała chęć pomocy i leczenia ludzi. Chciałem być chirurgiem, aby móc oglądać, wyciągać narządy z ciała, móc poznawać je na żywo. Nie interesowało mnie ratowanie życia. Chciałem kroić ludzi i wycinać im organy.
Nigdy nikomu nie opowiadałem, dlaczego chcę być lekarzem. Pewnie zostałbym uznany wtedy za nienormalne dziecko. Moje marzenia legły, gdy powiedziano mi, że trzeba uczyć się przez pół życia, aby być lekarzem. Szybko potem domyśliłem się, że nie mogę nawet marzyć o medycynie, bo moje oceny w szkole nie były powodem do dumy, przez lenistwo nie uczyłem się w ogóle na sprawiany (chociaż pochłanianie wiedzy z własnej woli na lubiany temat idzie mi łatwo), a moje nerwy nie wytrzymują nawet widoku pobierania krwi, a co dopiero rozcinania skóry.
Potem zacząłem marzyć o pracy kasjera, bo można siedzieć na dupie przy kasie i (jak wtedy sądziłem) nawet się nie zmęczyć, a praca w sklepie pewnie pozwoliłaby mi obżerać się słodyczami.
Co prawda nie skończyłem jako kasjer, ale dopiąłem swego i mam pracę, która powszechnie uważana jest jako "siedzi na dupie i nic nie robi".
Jesteś stróżem nocnym?
Pewnie urzędnikiem ;)
Anatomia! Tez mnie to interesowało, dopóki nie musiałam nauczyć się całej w jeden semestr na studiach <\3
Pozdrawiam
To dokładnie to co ja aktualnie musze zrobić ;; Z tym, że nie anatomia ludzi, a zwierząt :(
Cała anatomia w jeden semestr? Czyżby UJ?
Cmuj, tylko tam anatomia była przez jeden semestr, musisz być na 6, 5, 4 lub być może 3 roku, ale nie wiem czy czasem 3 nie szedł już nowym programem, bo przecież od jakiś 2-3 lat anatka jest do maja. Także jak widać anonimowe nie do końca są anonimowe, być może jesteśmy gdzieś razem na roku albo po prostu się znamy ;P
@Pielgrzym @Trichomonas A ja Was tej anatomii uczyłem :)
@Trichomonas Odkąd w Poznaniu weszły rok temu moduły, egzamin z anatomii studenci I roku zdają gdzieś w okolicach lutego :P A ja przed studiami myślałam, że 3 semestry to trochę mało, żeby wykuć wszystko na blachę...
@Trichomonas Jestem na drugim roku i nie tam gdzie mówicie :) i nie na medycynie, a na fizjoterapii :) ogólnie uważam, że jeden semestr na anatomie to stanowczo za mało, właśnie 3 to tak optymalnie.
Pozdrawiam
Uprzedzając pytania, tak, to była cała anatomia: kości, mięśnie, stawy, więzadła, układ nerwowy i narządy. Szczegółowo. Uważam że to cud że ktokolwiek to zdal 😂
Niekoniecznie Trichomonas. Nie jestem na UJ, a też musiałam przerobić całą anatomię w jeden semestr, a dokładniej pierwszy semestr na pierwszym roku :D
Poznań i Szczecin nie lekarskie - Amara na pierwszym roku przez jeden semestr trwała w starym programie studiów. Teraz trochę pozmieniali i młodsze roczniki mają tego więcej.
Spokojnie, cała anatomie wykulam w tydzień xD
Motywacja jak najbardziej spoko. Ja chciałabym być anestezjologiem i/lub specjalistą od intensywnej terapii tylko po to, żeby móc podawać ludziom niebezpieczne substancje chemiczne i patrzeć co się stanie :)
Ale że młodzi lekarze zarabiają jakieś kopiejki a zrobienie porządnej specjalizacji trwa faktycznie do połowy życia to chyba mi się nie chce. Farmacja czy analityka medyczna mi wystarczy.
Pracujesz w urzędzie?
"Zdolny ale leniwy" :D
Niedokończone :/ Jaki to zawód? najważniejsza puenta zostawiona w powietrzu.
Czy tylko ja przez to wyzanie dostałam refleksji jak system szkolnictwa potrafi czlowieka zniechęcić do nauki. Autor nie był oporny na zdobywanie wiedzy bo inaczej nie byłby tak zachwycony gazetami.
Zniechęciły go porażki w szkole. Wiem że może trochę naciągam sytuacje bo autor sam przyznał że uległ lenistwu ale sama wiem jak w szkole wyglada uczenie biologii i chemii które są przecież niezwykle ciekawymi naukami. Ba, nawet matematyka jest niezwykle interesująca o czym przekonałam się po latach. Lecz prze zapisów w jaki jest uczona może tylko zniechęcać.
Dużo zależy od tego, na jakich nauczycieli uda się trafić. Ci z powołania potrafią nawet nawet najgorszy i najnudniejszy temat pokazać w ciekawy sposób. Sama przez lata uważałam matematykę za okropne zło, zawsze miałam słabe oceny i uważałam siebie za totalnego tłuka w tym temacie. Dopiero przed maturą, zmotywowana, żeby dobrze zdać, uczyłam się sama, ze strony internetowej, na której wszystko było elegancko wytłumaczone... Nagle okazało się, że liczenie zadań może być ciekawe i idzie mi bardzo dobrze. Trochę było mi przykro, że przez lata żadna nauczycielka tak mi tego nie pokazała.
Nie dla każdego to samo będzie ciekawe. Ja biologię uwielbiałam od zawsze, ale chemia to były nudy, choć nauczycielkę miałam świetną. Po prostu mnie te wszystkie wiązania i pierwiastki nie kręcą i nie potrafię znaleźć w tym niczego ciekawego.
Z matematyki byłam dobra, łatwo mi przychodziło zrozumienie jej, ale też nie widzę w matematyce niczego niezwykle interesującego. W dorosłym życiu używam tylko tego, co jest mi niezbędne.
Dla wielu ludzi np. historia jest bardzo interesująca, dla mnie to najnudniejszy temat i najbardziej znienawidzony przedmiot szkolny.
Za to ciekawa była (i jest) dla mnie geografia i fizyka, choć nauczycieli z tych przedmiotów miałam beznadziejnych i zawsze uczyłam się na własną rękę.
Więc nie zawsze wszystko zależy od szkolnictwa, dużo robią nasze osobiste preferencje.
Miałam dokładnie takie same plany i takie same intencje mną kierowały, a później system edukacji zgasił mój zapał i wybrałam łatwiejszy sposób na zarabianie. Ale po latach postanowiłam częściowo spełnić marzenia z dzieciństwa. Na zostanie chirurgiem już trochę za późno, ale wybrał inny medyczny kierunek, który pozwoli mi na oglądanie ludzkich wnętrzności na żywo 😁 Praktyki na sali operacyjnej już w przyszłym roku!
Anatomia jest spoko do czasu aż ci na studiach każą każdą pierdołę się nauczyć. Po prostu masakra, takie bajkopisarstwo, że szkoda słów. A potem i tak nikt tego nazewnictwa w pracy lekarza nie wykorzystuje. 80% to jest zakuć, zdać, zapomnieć. Gdyby medycyna zawierała tylko to co potrzebne to w 4 lata można by ją skończyć na luzie, a w 2 kolejne zrobić speckę.
IT na bank.