#L7apY
W Boga wierzyłem odkąd pamiętam, już jako dzieciak miałem jakąś taką pewność, że On istnieje, pomimo, że pochodzę z ateistycznej rodziny. Przez całe życie usiłowałem przekonać samego siebie, że to bzdury, ale nieważne ilu logicznych argumentów się chwytałem, ta pewność, że jest jeszcze ktoś nad nami wciąż we mnie tkwi i ni cholery nie mogę się jej pozbyć. Dla większości znajomych to trochę zabawne, bo jestem gościem raczej racjonalnym i twardo stąpającym po ziemi i nie mam zielonego pojęcia, skąd mi się to wzięło. To nie jest tak, że kocham Boga, nawet Mu nie do końca ufam, po prostu mam to absolutne przekonanie o Jego istnieniu.
Co w tym takiego złego? Otóż jestem gejem. I wizja piekła mnie cholernie przeraża. Wiem, że pewnie większości osób to się wyda śmieszne, ale dla mnie to jest autentycznie najbardziej przerażająca myśl, jaką kiedykolwiek miałem, że kiedy umrę, to pójdę do piekła i jedynym, co mogę na to poradzić jest spędzenie życia w samotności. Co gorsza, ostatnio poznałem naprawdę świetnego chłopaka, świetnie nam się rozmawia i wiem, że on liczy na poważniejszy związek, a ja po prostu nie mogę się pozbyć pierdolonej wizji wiecznego potępienia. Znajomym się nie wygadam, bo powiedzą, że jestem pojebany (i w sumie będą mieli rację), rodzina tym bardziej, próbowałem kilku psychologów i zero efektów. Trochę mnie to podłamuje.
Spróbuj porozmawiać z jakimś księdzem albo zakonnikiem. Zanim mnie zninusujecie - kapłani nie gryzą ;)
Ta. Z księdzem.XD
Z zakonnikiem jak najbardziej, ale nie z księdzęm, bo większość z nich to umysłowe średniowiecze. Nie wszyscy. Ale większość.
Rozumiem, że ,,umysłowe średniowiecze'' ma w Twoim słowniku pejoratywne konotacje? 😂 Cóż... Proponuję zapoznać się z podstawową wiedzą z zakresu historii (podręczniki dla szkół podstawowych w zupełności wystarczą). Jeślibyś natomiast chciał pogłębić wiedzę, którą mam nadzieję, że zdobędziesz, to proponuję również przyjrzeć się historii rozwoju średniowiecznej filozofii.
WujekAdolf, rozumiem, że znasz wszystkich księży, skoro jesteś w stanie stwierdzić, że na pewno większość z nich to umysłowe średniowiecze? Chyba że swoje przekonanie opierasz na tych najgłośniejszych przypadkach z telewizji i internetu? Jeśli tak, to, cóż, gratulacje ;).
Sama niezbyt wierzę w Boga, ale ocenianie wszystkich księży jednakowo jest po prostu głupie. W swoim życiu spotkałam wielu księży i każdy był w porządku, niektórzy byli bardziej, niż w porządku. Nie poznałam osobiście ani jednego o średniowiecznych poglądach, a pochodzę z bardzo małej miejscowości, która większości kojarzy się z zacofaniem i średniowieczem. Nawet tu nie było takich księży.
Raczej z psychologiem.
Myślę, że jeżeli istniałby by już jakiś bóg, to byłby dobrym bogiem. Raczej nie wrzucalby ludzi do piekła za to, że kogoś kochają i są szczęśliwi.
Jeśli mowa o chrześcijańskim Bogu, to w istocie, jest On Bogiem dobrym i miłosiernym. Jednocześnie według jednej z prawd wiary, jest On sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza a za złe karze. Pomijając już nawet samą kwestię homoseksualizmu, o której możemy w Piśmie Świętym przeczytać, że jest on obrzydliwość idą, to mamy coś takiego, jak dekalog. Wykroczenie przeciwko jednemu z 10 przykazań, powoduje, że człowiek popełnia grzech śmiertelny. To znaczy, że Bóg nie skazuje na piekło kogoś, kto się kocha, ale człowiek świadomie wybierający grzech, sam odwraca się od Boga i skazuje na piekło. Bóg bowiem nie chce śmierci grzesznika, ale tego, by się nawrócił - Ez 18, 21.
@jacker "jeżeli istniałby już JAKIŚ bóg" - nie chodziło więc o chrzescijaństwo, tylko o jakikolwiek byt który mógłby ewentualnie stworzyć świat.
Masz poczucie istnienia Boga w rozumieniu chrześcijańskim, czy raczej bliżej nieokreślonym? Towarzyszy Ci ono przez cały czas, czy są to raczej momenty silnego przekonania? Zastanawia mnie to trochę, bo z jednej strony jestem w podobnej sytuacji (z tym, że wychowałem się w wierzącej rodzinie).
O to to to, też mnie to ciekawi, jak autor się ustosunkowuje do typowo chrześcijańskiej wiary. Czy np. czytał sobie Biblię i dlatego jest przekonany, że jego Bóg go potępi (albo myśli tak bo inni tak uważają) czy może po prostu tak czuje? Jeśli to ostatnie to jest jeszcze jakaś nadzieja, że uda mu się znaleźć kogoś kto mu porządnie wytłumaczy, że skoro Bóg jest miłosierny to raczej nie chce skazać go na wieczne męki tylko dlatego że kogoś kocha.
Nie rozumiem dlaczego Bóg miałby karać za miłość , którą akceptują obie osoby.
Wskazówka: w Biblii jest napisane że Bóg nas kocha, a obok przedstawione są przykłady, co robi gdy tą miłością gardzimy. Taki potop, plagi, czy deszcze ognia.
W Piśmie jest wyraźnie napisane, że homoseksualizm jest przez Niego potępiany, bo "to obrzydliwość" - to jedna sprawa.
A druga jest taka, że przez bliżej nieokreślone czynniki pewna część ludzi czuje się homoseksualistami, i nie wiedzą dlaczego. Ludzie się tacy nie rodzą, lecz podejrzewam, że mają pewne cechy charakteru i predyspozycje które łatwo mogą je ustawić na homoseksualizm. No chyba, że jest to świadomy wybór... to już inna kwestia.
@arbuzek a co ma do tego Biblia?
To jest okropne, że komentarze piszą w dużej ilości osobe niewierzące. Nie mam nic przeciwko tego, że mają swój sposób na życie, swoją filozofię, ale - bądźmy szczerzy - nie da się ogarnąć tak teoryetycznie fenomenu wiary. Jestem wierząca od 4 lat, nawróciłam się, doświadczyłam w swoim życiu takich cudów, że mam teraz pewność Boga. Nie jeden chciałby tak silnej wiary, jak Twoja ;) Ale znam też ból tych wszystkich ograniczeń. Kocham Boga, ale całe życie nie wyznawałam tych "zasad", a teraz staram się na nie przestawić. Jest ciężko i idzie mi słabo, zwłaszcza, że moje poglądy na życie są bardzo sprzeczne z tymi, które Kościół wskazuje nam i pomaga odnaleźć jako słuszne. Nie wiem, jak potoczy się moja przyszłość, bo życie bez Boga jest dla mnie niemożliwe (z bardzo podobnych powodów, mam po prostu własne dowody na istnienie Go, więc musiałabym być idiotką, by pchać się w wieczne potępienie). Nie znoszę tego wybiórczego traktowania przykazań... "Przecież Bóg nie powinien karać za miłość", "Przecież czasy się zmieniły". Takie hasła pokazują tylko czyjeś niezrozumienie dla wiary katolickiej (mówię tu o swoim wyznaniu). Niestety, jedynie z osobami znającymi takie moralne dylematy można porozmawiać z mniejszą obawą o zbagatelizowanie jakichkolwiek rozterek. Jestem o tyle w dobrej sytuacji, że jeszcze dużo przede mną. Ty masz za to sprawę "na już". Myślę, że najlepiej byłoby znaleźć fajnego, otwartego księdza - oni mają doświadczenie w takich doradztwie duchowym, a wielu ma także własne poglądy, a nie tylko te, które są wypunktowane w KKK. Rozmowa z kimś o głębokiej wierze może być naprawdę owocna, a sam Bóg nie musi wchodzić tu w grę - ksiądz to też człowiek, ma swoje słabości i potrafi zrozumieć, zwłaszcza w kwestiach szukania własnej drogi, poświęcenia się dla wartości lub przekonań, a także pobudek do nieuznawania różnych ustaleń od Kościoła. Chociaż bardziej komfortowa wydaje się rozmowa przez internet (są różne programy, strony - można dzwonić/pisać do kompetentnych
No właśnie w tym sęk, że obowiązują pewne oficjalne nakazy i przykazania postępowania w codziennym życiu, a z drugiej strony każdy sam powinien znaleźć swoją drogę. Nie każdy będzie cierpiętnikiem, nie każdy ma modlić się na wielu różańcach, nie każdy ma się zamknąć w zakonie... Ile ludzi tyle dróg do Boga - lecz pewne zasady muszą być zachowane, gdyż w Piśmie wyraźnie powiedział czego nie będzie tolerował (m.in. seksu dwóch mężczyzn).
Kolejna sprawa do psychologia i wychowanie, bo nic się samo z siebie nie bierze.
@Nimi3938 może dlatego, że autor w wyznaniu nie napisał, że wierzy w boga chrześcijańskiego? W boga można wierzyć, różnie go można rozumieć, ale raczej mała szansa, że ktoś kto zna historię KK, skąd się wzięły dogmaty czy chociażby przeczytał raz Biblię, będzie wierzył w boga chrześcijańskiego (a zwłaszcza w wydaniu katolickim). Może lepiej uświadomić autorowi, że to, że czuje obecność boga, nie oznacza tego, że czuje obecność boga konkretnie chrześcijańskiego. A szanse na jego istnieje są raczej bardzo nikłe.
@Nimi3938
Zainteresowałaś mnie :p Chciałabyś może opowiedzieć, co skłoniło Cię do uwierzenia w Boga? Sam od dzieciństwa miałem silny kontakt z wiarą katolicką, ale w tej chwili moje poglądy są na tyle sprzeczne z założeniami KK, że trzyma mnie jedynie jakieś kiepsko uchwytne przekonanie, że Bóg jednak istnieje, a jednak przeżycia drugiej osoby są bardziej wartościowym źródłem niż kolejna książka w stylu "Spóbuj wuerzyć" ;)
Sama jestem ateistką, ale tak na dobrą sprawę, gdyby istniał bóg i był dobry, tak jak jest opisywany, to czy tak po prostu wrzuciłby do jednego wora (kotła?) człowieka, ktory nie wyrządził nikomu krzywdy, a jedynie kochał drugiego człowieka, razem z mordercą czy gwałcicielem? Nie sądzę. No a jeśli nie jest taki dobry, to i tak znajdzie coś na ciebie, więc spokojnie możesz być szczęśliwy.
Piekło - wrzące kotły, smoła i diabełek z widłami. Wybacz, ale to chyba zbyt zinfantylizowany obraz jak na człowieka dorosłego. Piekło jest rzeczywistością duchową, jest stanem wiecznego oderwania od relacji z Bogiem.
Ten kocioł to tak żartem był, bo mi się z worem skojarzył. Myślałam, że dorosły, nieinfantylny człowiek to załapie ;)
Bóg jest dobry, ale i sprawiedliwy. Na pytanie jakiejś błogosławionej osoby (nie pamiętam jakiej) dotyczące potępiania ludzi Bóg odpowiedział "Moje miłosierdzie na to nie pozwala, ale sprawiedliwość karze". Więc On tego nie chce, ale jeżeli człowiek sam wybiera grzech, to On nic na to poradzić nie może, bo jest to zależne od NASZEJ woli. Jak ktoś nie chce odejść od grzechu świadomie, to sam siebie potępia.
Bóg nigdy nie powiedział że nienawidzi homoseksualistów. On nikogo nie nienawidzi. Właśnie o to chodzi w Jego bezwarunkowej miłości. Śp. Ksiądz Jan Kaczkowski w swojej książce napisał, że homoseksualizm to nie grzech. Nawet sam Papież Franciszek również tak powiedział. Nie musisz się o to martwić.
Sam homoseksualizm to nie grzech, bycie nie jest złe. Ale Bóg potępia CZYNY homoseksualne, o czym wspomina w Biblii - i to Kościół potępia, nie samych homoseksualistów.
KKK klasyfikuje to nie jako grzech, a zaledwie "nieuporządkowanie moralne", ale w codziennej praktyce to zdaje się, że kościelni uważają, że gej to takie wcielenie diabła.
Arbuzek, a jak posmaruję kanapkę masłem, to (zważywszy że jestem lesbijką bez przerwy i wykonuję czyn smarowania będąc homo), to jest to czyn homoseksualny i pójdę za kanapkę do piekła?
Po pierwsze, możesz zostać teistą. Wierzyć, że coś tam jest, ale niekoniecznie jest to ten Bóg, który opisuje akurat chrześcijanizm.
Po drugie, możesz być gejem i Bóg tego nie potępia. Kościół potępia homoseksualizm, ale Bóg nie.
A Sodome i Gomore to kosciol spalil?
niebieskiatrement
Bóg to jedno. Wiara katolicka i Biblia to drugie. To liczy się jego wyobrażenie Boga, a nie to zapisane w księgach.
Kościół potępia homoseksualizm ale Bóg nie? Gdzie to wyczytałeś? Wykładnią Słowa Bożego jest Pismo Święte, w którym czytamy: ,,Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość!'' W innym fragmencie: ,,Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość.'' w jeszcze innym fragmencie: ,, Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą, ani złodzieje, ani chciwcy... '' I wiele innych fragmentów...
jacker
*łaś
Chodziło mi o sam teizm. Nie o katolickiego Boga. Jesteśmy po komentarzem Anonimowe, który właśnie o tym mówił. Dlatego taki Bóg nie ma nic wspólnego z Biblią czy Kościołem.
ToNieLisekChytrusek, wydaje mi się, że Anonimowane najpierw mówi o bogu nietożsamym z Bogiem katolickim, a w dalszej części komentarza mówi o Bogu, który w przeciwieństwie do Kościoła nie potępia homoseksualizmu. I do tej właśnie części się odniosłem.
jacker
W takim razie się nie zrozumieliśmy, ja po prostu odniosłam wrażenie, że chodzi mu cały czas o tego samego Boga. Po prostu zdefiniowałam Kościół jako instytucję połączoną z danym wyobrażeniem, a bóstwo jako takie jako coś neutralnego, zależnego od interpretacji danej osoby. ;)
Ani Bóg, ani kościół nie potępiają homoseksualizmu, ale czyny homoseksualne. (Mam na myśli według katolicyzmu, innych stanowisk nie znam). Mimo wszystko jest różnica.
@niebieskiatrament Nie, Bóg. Ale za pychę i chciwość. Co to ma do tematu?
@ToNieLisekChytrusek Liczy się PRAWDA o Bogu, a nie nasze wyobrażenie o Nim :V
Ja też jestem wierząca i to bardzo i równocześnie jestem bi. Jednak wierzę że Bóg jest prawdziwie miłosierny i nie karałby ludzi za zwykłą miłość. Dlatego będę w to wierzyć. Jeśli się mylę... dowiem się tego w swoim czasie
Myśle, że powinieneś przestać traktować Biblię tak dosłownie. Ta książka została napisana tysiące lat temu, przetłumaczona wiele razy i kontekst już został dawno temu zgubiony. Czytałam artykuł o tym ostatnio, jak fragment o niesypianiu z mężczyzna tak jak z kobieta równie dobrze może oznaczać niesypianie z mężczyzna w łóżku swojej żony, które było JEJ miejscem spokoju i bezpieczeństwa (np w czasie okresu) i tym czynem by się ją znieważało. Inna interpretacja tego tekstu była o tym, że był pisany w czasach kiedy w Grecji wciąż dorośli mężczyźni brali sobie młodych chłopców za kochanków. W tym wypadku ten kawałek tekstu był wyłącznie o zakazie pedofilii. Takich interpretacji jest najprawdopodobniej wiele, nie musisz się trzymać tej która jest uznawana przez większość.
Naprawdę, nawet jeśli Biblia była napisana przez Boga, była tłumaczona przez ludzi na języki które powstały na długo po niej (szczególnie stary testament!). Biblię należy traktować jak poezję którą każdy może interpretować jak on czuje, a nie jak kodeks prawny z każdą sytuacja możliwą wytlumaczoną.
Kontekst Biblii działa do dziś, pomijając tradycje tamtych ludów.