#LARIH

Pisząc to wyznanie czuję okropne wyrzuty sumienia. Już od sporego momentu mam problem z odżywianiem. Mam 18 lat i wyglądam raczej przeciętnie. Wszystko zaczęło się gdy moja mama powiedziała, że powinnyśmy razem przejść na dietę, było to na początku mojej 1 klasy liceum. Nigdy nie byłam otyła, byłam raczej w górnej granicy normalnego BMI.

Poszłyśmy do dietetyka, zapisałyśmy się na siłownie, wszystko było super, zaczynałam widzieć efekty. Po paru miesiącach wyszłyśmy z paczką znajomych na miasto. W McDonaldzie znajomi skusili mnie na małe frytki. Z zamówieniem siedzieliśmy i gadaliśmy o głupotach, gdy jedna z dziewczyn, napomnę, że ma ona dużą niedowagę, spojrzała na mnie krytycznie i powiedziała coś w stylu ,,Jesz w ten sposób i się dziwić, że nie ma efektów tego twojego odchudzania''. Nie powiem zrobiło mi się strasznie przykro, frytki wyrzuciłam.

Później jeszcze wiele razy słyszałam od niej i paru innych osób, że skoro już udało mi się trochę zrzucić, to uda mi się jeszcze więcej. Już wtedy moje BMI wynosiło 19. Zaczęłam coraz bardziej obniżać kalorie w ciągu dnia. Z 1600 zeszłam do 1000. Potem do 800 i nadal schodziłam, w trakcie tego ciągle przeznaczałam 1-1,5h na siłownię, wszędzie jeździłam rowerem. Bardzo schudłam kosztem energii, częstych omdleń, zaparciami, bólami brzucha. Miesiączka się zatrzymała. Nie miałam siły wstać o własnych siłach, gdyby nie moja przyjaciółka mogło się to skończyć o wiele gorzej.

Trochę się ogarnęłam, zaczęłam jeść więcej. Co wiąże się z tyciem. Wpadłam w depresję. Rodzice nie pomagali. Nie byli niczego świadomi, mama była na mnie zła, że przytyłam ,,bo wcześniej tak ładnie, szczupło wyglądałaś.'' I znowu się zaczęło, liczenie kalorii, wymiotowanie, wyrzuty sumienia. Przyjaciółka mówi, że to już anoreksja i powinnam zacząć się leczyć. Jest środek nocy, dzisiaj miałam głodówkę, ale poszłam do kuchni się napić wody i wyciągając wodę z lodówki zobaczyłam świeżą szyneczkę, zjadłam plasterek, potem kolejny i kolejny. Brzuch boli okropnie, a gardło mam już tak podrażnione, że nie mogę normalnie wymiotować, bo skończy się krwotokiem. Czuję się okropnie słabo, nie mam już siły po prostu żyć. Boję się, że gdy usnę już się nie obudzę.

Nikomu o tym nie mówiłam. Rodzice wspierają mnie w odchudzaniu (głodówki na zmianę z 300-500kcal) co tylko pogłębia mnie w przekonaniu, że jestem za gruba. Nikomu nie polecam.
Straightoheaven Odpowiedz

A matka schudła ? Widocznie tylko z mózgu, bo nikt normalny by czegoś takiego własnemu dziecku nie zrobił. Autorko idź do lekarza. Naprawdę, warto jest sobie pomóc.

Lavandavanda Odpowiedz

W te pędy do lekarza...

IrisvonEverec

Dokładnie! Skoro sama widzisz już problem, to jesteś na bardzo dobrej drodze ku poprawie swojego stanu zdrowia! Idź do lekarza, stosuj się do zaleceń i trzymaj się tylko tej jednej kumpeli, co Cię wspiera. Będzie dobrze, dasz radę! Wierzymy w Ciebie i trzymamy kciuki! ☺

PaniProcesor Odpowiedz

Idź do lekarza, fajną "koleżankę" z McDonaldsa i innych oprócz tej jedynej co uchroniła cię przed pewną śmiercią głodową pożegnaj, rodziców z ich "wspaniałym" odchudzaniem ignoruj a najlepiej to się wyprowadź, a sama zacznij jeść normalnie. W sensie powoli, do przodu. Staraj się odwrócić głowę od numerków, przestać liczyć każdą kalorię.

Jedzenie tyle ile ty jesz nie zdziała nic dobrego, to faktycznie już jest anoreksja, nie daj sobie wmówić że jesteś gruba, nawet swojemu mózgowi.

Depresja i zaburzenia odżywiania będą ciężkie do wyleczenia, ale z pomocą przyjaciółki i odpowiednich specjalistów na pewno dasz radę :)

SweetChildOMine Odpowiedz

Bez obrazy, ale tacy ludzie jak twoi rodzice, to powinni być pozbawiani praw rodzicielskich. Co, ślepi są i nie widzą co się z tobą dzieje?

Antarees Odpowiedz

Zachowanie twoich rodziców podchodzi pod znęcanie się...

Luna2 Odpowiedz

Znajomych zmień oprócz tej co ci pomagała. Rodziców olewaj i już teraz do lekarza bo skoro widzisz problem to trzeba działać zanim będzie za późno.

Peters Odpowiedz

Ja sama wygrzebałam się z anoreksji. Przy wzroście 170 cm ważyłam 39 kilogramów. Walka z tą chorobą trwała 2 lata. Dziś już ważę 54 kg przy tym samym wzroście. Od jakiegoś czasu moja mama zaczyna rzucać różne podteksty które sugerują że teraz jestem za gruba. Ostatnio znów zaczelam ograniczać jedzenie i dużo ćwiczyć. Boję się ze wpadne w chorobę z powrotem i już z niej nie wyjdę...

KotGucislaw

Czy Twoja mama zdawała sobie sprawę, ze masz anoreksję? Obstawiam, ze jednak tak skoro ważyłas tak mało, dlatego pozwolę sobie zapytać czy Twoja matka jest głupia, ze sugeruje Ci po tym co przeszłaś, ze jesteś za gruba?

Nieciekawie

170 i 54 kg to w dalszym ciągu bardzo mało...

low

54 to mało, ale to już prawidłowa waga.

Ankaaa

To w ogóle nie musi być mało. Jedna osoba o tym wzroście będzie wyglądała dobrze ważąc 54kg, druga 60, a jeszcze inna 65 albo i więcej. Na przykład dla mnie 54kg to bardzo fajna waga, przy której wyglądam po prostu szczupło.

Przekliniak Odpowiedz

Biedna ;(

Elfokrasnolud Odpowiedz

Nie słuchaj matki i znajomych, bo inaczej będziesz szczupło wyglądała, ale niestety w trumnie.

T0RI Odpowiedz

Skąd ja to znam... Mam jedną radę - postaraj się odciąć od matki. Bo to ona chyba jest główną przyczyną.
Mi moja powiedziała że ładnie wyglądam 2 tygodnie po mojej ostatniej głodowce, i wiesz co? Ja wiem ze wyglądam zajebiscie (mimo że ważę 15 kg więcej). A na pewno jestem szczęśliwsza ;). Bardzo pomogło mi to, że w trakcie tycia słyszałam od koleżanki że super wyglądam.
Da się z tego gówna wyjść bez lekarza, tylko trzeba mieć w kimś wsparcie ;* trzymaj się <3

Zobacz więcej komentarzy (17)
Dodaj anonimowe wyznanie