Dowiedziałam się dzisiaj, że to mój dziadek zamordował kilkadziesiąt lat temu moją babcię, o której dotychczas wszyscy sądzili, że nagle zmarła z przyczyn naturalnych. Wyznał to na łożu śmierci.
Jeśli kilkadziesiąt lat temu, to babcia była młodą kobietą, więc raczej nie umiera się w młodym wieku z przyczyn naturalnych. Tylko tyle, że nie było wtedy jakichś bardziej czułych badań, więc tak naprawdę dosypanie/dodanie czegoś do jedzenia mogło dać objawy typu wysoka gorączka, odwodnienie, bóle mięśni (nie trzeba cykuty czy arszeniku, wystarczy większa ilość oleju rycynowego) i wtedy każdy mógł myśleć, że grypa z powikłaniami i umarło się znienacka babie.
tewu
Może chodziło o chorobę - to też przyczyna naturalna
zelpodwanne
Albo babcia była chora, a dziadek ją "dobił", bo np. nie mógł patrzeć na jej cierpienie. Zdecydowanie za mało informacji :/
ToTaPostrzelona
Ewentualnie mogło mu chodzić o to, że przez brak dbania o malzonke pośrednio doprowadził do jej śmierci. Prababcia mojej mamy zmarła np. mając jakieś 35 lat, pamiętam do tej pory zdjęcie mojej babci mającej z 2 latka, siedzącej na kolanach jakiejś dojrzałej kobiecie, około 50-tki. Pytam się mojej mamy, czy to jej babcia, a ona się dziwnie patrzy i mówi, ze jaka babcia, mama, era typu "Im ma więcej ziemi i pól, tym bogatszy", pradziadek ponoc nie był dobrym mężem, jeszcze w największe upały niemal zaharowywal żonę przy sianach, raz biedulka chciała się schłodzić, polala głowę zimna woda, z tego wszystkiego dostała udaru i zmarła
bazienka
ok, ale mogla miec np. tetniaka, wylew, zawal...
Alighted
Moja babcia umarła jeszcze jako młoda kobieta po chrzcie swojej córki. Powiedziała gościom że boli ją głowa i musi iść odpocząć. Poszła spać i nigdy sie już nie obudziła. Najprawdopodobniej miała guza w głowie czy coś podobnego ale w tamtych czasach, szczególnie na wsi, ludzie nie mieli takiej wiedzy o medycynie. Boli głowa to trudno, przejdzie.
Zamiast zabrac to do grobu, to narobil rodzinie tylko przykrosci i pozostawil za soba ferment. Chcial zrzucic z siebie balast, a tylko stracil szacunek u najblizszych zdradzajac taka tajemnice. Dziadek byl slabym czlowiekiem. I zlym..
BlueBlood
Szybko oceniasz. Tak naprawdę wiemy niewiele. Nie musiał zamordować z zimną krwią. Może wcale nie miał takiego zamiaru, na anonimowych też się niektórzy czują winni czyjejś śmierci, a wcale niesłusznie.
HoustonNaZadupiu
Blue blood. Oceniam na podstawie informacji, jakich udzielil nam autor. Skoro zabil, to byl zly. A slabosc (albo raczej strach, czy wyrzuty sumienia moze) objawila sie na lozu smierci wlasnie - co mnie w sumie nie specjalnie dziwi. Nadal twierdze, ze mogl rodzinie darowac te nowine i traume z tym zwiazana.
aceofspades
Skoro zabił to był zły? Bardzo śmiałe twierdzenie. Biorąc pod uwagę, że można zabić w obronie własnej, nieumyślnie, czy nawet w geście miłości i miłosierdzia. Nie wiadomo jak wyglądała sytuacja w tym przypadku, więc lepiej powstrzymać się od rzucania takich osądów.
Zgadzam się jedynie z tym, że dziadek mógł oszczędzić rodzinie takiej informacji.
zapomneotymkoncie
nie wszystko jest zawsze czarno-białe
zabił =/= zły
zabita =/= dobra??
ohlala
@aceofspades
W historii użyte jest słowo "zamordował", słowo to niesie za sobą inne konotacje, niż "zabić", więc przestań je ignorować.
bazienka
autor nie wyjasnl, ze to byla np. eutanazja, babcia cierpiala np. na raka itp
wiec raczej nasuwa sie morderstwo
aceofspades
Ja się wypowiedziałam na temat komentarza Houston, nie na temat wyznania. A konkretnie zdanie "skoro zabił, to był zły".
WielkieGie2
A jaką mu teraz robi różnicę ze 'pozostawił ferment'? I Tak już nie żyje
Amfiploid
1. Morderstwo nie ma usprawiedliwienia, jest to bezwzględnie złe moralnie.
2. Potępiać można czyny, nigdy człowieka, bo cały myk w tym, że każdy może się zmienić.
3. Cała biblijna idea spowiedzi polega na tym, abyśmy wzajem wyznawali sobie grzechy. Nie księdzu, a sobie wzajem. Bez wyznania win nie może być żalu za grzechy i odkupienia.
Być może dziadek uratował swoją duszę. A rodzina? Dojrzały człowiek radzi sobie z emocjami, które go spotykają.
Albo tylko czul; sie wynny jej smierci, bo nie pomogl jej wystarcajaco albo przypadkowo zrobil cos, co posrednio przyczynilo sie do jej smierci itp. Brakuje tu szczegolow, zeby faktycznie stwierdzic jego wine.
zapomneotymkoncie
Tak jak wspomniała @ohlala, słowo klucz to "zamordował".
A to wy w jakimś średniowieczu mieszkacie? Przecież lekarz szybko zauważy, że to nie była śmierć naturalna. Obstawiam, że albo już mu się fakty mieszały, albo przez zamordowanie babci rozumie np. ganianie jej, żeby mu obiad zrobiła, jak widać było, że się źle czuje.
Jeśli kilkadziesiąt lat temu, to babcia była młodą kobietą, więc raczej nie umiera się w młodym wieku z przyczyn naturalnych. Tylko tyle, że nie było wtedy jakichś bardziej czułych badań, więc tak naprawdę dosypanie/dodanie czegoś do jedzenia mogło dać objawy typu wysoka gorączka, odwodnienie, bóle mięśni (nie trzeba cykuty czy arszeniku, wystarczy większa ilość oleju rycynowego) i wtedy każdy mógł myśleć, że grypa z powikłaniami i umarło się znienacka babie.
Może chodziło o chorobę - to też przyczyna naturalna
Albo babcia była chora, a dziadek ją "dobił", bo np. nie mógł patrzeć na jej cierpienie. Zdecydowanie za mało informacji :/
Ewentualnie mogło mu chodzić o to, że przez brak dbania o malzonke pośrednio doprowadził do jej śmierci. Prababcia mojej mamy zmarła np. mając jakieś 35 lat, pamiętam do tej pory zdjęcie mojej babci mającej z 2 latka, siedzącej na kolanach jakiejś dojrzałej kobiecie, około 50-tki. Pytam się mojej mamy, czy to jej babcia, a ona się dziwnie patrzy i mówi, ze jaka babcia, mama, era typu "Im ma więcej ziemi i pól, tym bogatszy", pradziadek ponoc nie był dobrym mężem, jeszcze w największe upały niemal zaharowywal żonę przy sianach, raz biedulka chciała się schłodzić, polala głowę zimna woda, z tego wszystkiego dostała udaru i zmarła
ok, ale mogla miec np. tetniaka, wylew, zawal...
Moja babcia umarła jeszcze jako młoda kobieta po chrzcie swojej córki. Powiedziała gościom że boli ją głowa i musi iść odpocząć. Poszła spać i nigdy sie już nie obudziła. Najprawdopodobniej miała guza w głowie czy coś podobnego ale w tamtych czasach, szczególnie na wsi, ludzie nie mieli takiej wiedzy o medycynie. Boli głowa to trudno, przejdzie.
Zamiast zabrac to do grobu, to narobil rodzinie tylko przykrosci i pozostawil za soba ferment. Chcial zrzucic z siebie balast, a tylko stracil szacunek u najblizszych zdradzajac taka tajemnice. Dziadek byl slabym czlowiekiem. I zlym..
Szybko oceniasz. Tak naprawdę wiemy niewiele. Nie musiał zamordować z zimną krwią. Może wcale nie miał takiego zamiaru, na anonimowych też się niektórzy czują winni czyjejś śmierci, a wcale niesłusznie.
Blue blood. Oceniam na podstawie informacji, jakich udzielil nam autor. Skoro zabil, to byl zly. A slabosc (albo raczej strach, czy wyrzuty sumienia moze) objawila sie na lozu smierci wlasnie - co mnie w sumie nie specjalnie dziwi. Nadal twierdze, ze mogl rodzinie darowac te nowine i traume z tym zwiazana.
Skoro zabił to był zły? Bardzo śmiałe twierdzenie. Biorąc pod uwagę, że można zabić w obronie własnej, nieumyślnie, czy nawet w geście miłości i miłosierdzia. Nie wiadomo jak wyglądała sytuacja w tym przypadku, więc lepiej powstrzymać się od rzucania takich osądów.
Zgadzam się jedynie z tym, że dziadek mógł oszczędzić rodzinie takiej informacji.
nie wszystko jest zawsze czarno-białe
zabił =/= zły
zabita =/= dobra??
@aceofspades
W historii użyte jest słowo "zamordował", słowo to niesie za sobą inne konotacje, niż "zabić", więc przestań je ignorować.
autor nie wyjasnl, ze to byla np. eutanazja, babcia cierpiala np. na raka itp
wiec raczej nasuwa sie morderstwo
Ja się wypowiedziałam na temat komentarza Houston, nie na temat wyznania. A konkretnie zdanie "skoro zabił, to był zły".
A jaką mu teraz robi różnicę ze 'pozostawił ferment'? I Tak już nie żyje
1. Morderstwo nie ma usprawiedliwienia, jest to bezwzględnie złe moralnie.
2. Potępiać można czyny, nigdy człowieka, bo cały myk w tym, że każdy może się zmienić.
3. Cała biblijna idea spowiedzi polega na tym, abyśmy wzajem wyznawali sobie grzechy. Nie księdzu, a sobie wzajem. Bez wyznania win nie może być żalu za grzechy i odkupienia.
Być może dziadek uratował swoją duszę. A rodzina? Dojrzały człowiek radzi sobie z emocjami, które go spotykają.
A nie ma opcji że majaczył?
Albo tylko czul; sie wynny jej smierci, bo nie pomogl jej wystarcajaco albo przypadkowo zrobil cos, co posrednio przyczynilo sie do jej smierci itp. Brakuje tu szczegolow, zeby faktycznie stwierdzic jego wine.
Tak jak wspomniała @ohlala, słowo klucz to "zamordował".
No to dziadek miał wyznanie level: hardcore.
Nie ma to jak na koniec dać się znienawidzić
A to wy w jakimś średniowieczu mieszkacie? Przecież lekarz szybko zauważy, że to nie była śmierć naturalna. Obstawiam, że albo już mu się fakty mieszały, albo przez zamordowanie babci rozumie np. ganianie jej, żeby mu obiad zrobiła, jak widać było, że się źle czuje.
zależy z jakiego powodu zabił
napplulabym mu w twarz i miala w dupie, ze wlasnie umiera
Ty jakas mocno skrzywiona jestes.