#SIa4B

Jako dziecko byłem potworem w ludzkiej skórze. Terroryzowałem rodzinę odmową jedzenia. Nie i już. Czasy głębokiego PRL, z jedzeniem ciężko, a ja wybrzydzałem. Mama stawała na głowie, by gotować mi to co lubię, bym przełknął chociaż dwa kęsy posiłku. Podawała jak królowi, a mnie wystarczył jeden krzywo pływający w pomidorowej klusek, żebym wylał ją na podłogę.

Chodziła ze mną po lekarzach, psychologach, byłem nawet u psychiatry. Nie pozwalała tacie na mnie krzyczeć ani mnie bić za moje wybryki. Niewiele pamiętam z tamtych czasów, ale pamiętam, że dosłownie karmiłem się terrorem sprowadzonym na rodzinę i poczuciem boskości, gdy niemal bili mi pokłony, gdy już zgodziłem się zjeść kilka kęsów. Byłem niedożywiony. Zamykano mnie w szpitalach, wysyłano na obozy, do dziadków, pozwalano mi się głodzić przez dwa tygodnie - nic nie pomagało.

Tutaj chcę zaznaczyć, że nie pochwalam metod opisanych poniżej i opisuję tutaj mój indywidualny, porąbany przypadek. A do tego jak to się skończyło, nigdy nikomu się nie przyznałem - poza Wami.

Po paru latach gehenny mama odpuściła bronienie mnie przed ojcem. Jedno i drugie tęgie lanie przekonało mnie, że warto trochę odpuścić. Każdy posiłek poprzedzony był urządzaniem przeze mnie cyrku i zmasakrowaniem mi dupska kablem od prodiża. Ale coś tam jadłem, skończyłem z wywalaniem jedzenia na podłogę. To jednak nie było rozwiązanie problemu, rodzice mnie kochali i niemal zwariowali z mojego powodu.

Pewnego dnia mama nie wytrzymała i zagroziła, że mi tę zupę przez tyłek wleje. Taty akurat nie było, więc urządziłem dziką awanturę, z biciem mamy włącznie. Akurat była na u nas ciotka.
- Dawaj go tutaj - powiedziała do mojej mamy, po czym przywiązały mnie wypiętego do dębowej ławy. Zakneblowały i... spełniły groźbę. Mama wpompowała mi wystudzoną, płynną część zupy za pomocą gruchy do lewatywy prosto w tyłek.

Nikt poza mną i nimi nie wie, jak mnie "odczarowano". Gdy teraz sobie przypominam, jakim byłem gnojem, myślę sobie, że dobrze mi tak było. Chwilowy ból dupy był niczym w porównaniu do tego, który zadawałem rodzicom latami i do dziś mi wstyd. I za siebie, i na wspomnienie tamtej lewatywy.
FoxyLadie Odpowiedz

Ok, ludzie, chyba macie błędne wyobrażenie o lewatywie. Zaznaczam, że nie piszę tu o tym czy mama zrobiła dobrze czy źle.

Otóż latami miewałam potężne zaparcia i któregoś dnia nic więcej mi nie przyszło do głowy, więc sięgnęłam po tę dla mnie kontrowersyjną metodę. Robiłam to regularnie przez miesiąc, kilka razy w tygodniu i bardzo mi pomogło. Do samej lewatywy:

Smarujesz czymś odbyt i dzięki temu niemal nie czuć rurki wchodzącej tam. Już biegunkę czy normalną kupę czuć wyraźniej.

Uczucia 'wypełniania wodą' raczej nie ma, a na pewno nie można tego nazwać nieprzyjemnym. Tak jak człowiek pije ciepłą herbatę i czuje ciepło w ciele, tak samo odczuwa się lewatywę.

Mama nie dała mu gorącej zupy. Lewatywa ma mieć ok temperaturę ciała, ale wystudzona ciecz czy parę stopni wyżej nie zrobi różnicy.

Lewatywę robi się z naprawdę wielu rzeczy. Odbyt ogólnie jest silny, bo transportuje na zewnątrz toksyny, więc można tam napchać naprawdę dziwnych rzeczy. I nie idzie to do 'wnętrza ciała'. Nie jest to w ogóle możliwe.

A propos molestowania - no nie, nie wydaje mi się. Zwłaszcza, że był młody i mama niedawno go podcierała.

Czy jako metoda wychowawcza to było dobre - mozna polemizować, ale sam fakt lewatywy nie mógł mu zaszkodzić.

Ivanhoe

@FoxyLadie. Ukłony za wyczerpujący opis. Z jednym tylko trochę się nie zgodzę. Nie strawiony, "świeży" pokarm w odbycie, to nie to samo co przepuszczona przez żołądek treść pokarmowa, zamieniona w masę kałową, która po drodze jest rozkładana przez enzymy czy bakterie. Wystarczy porównać, co się dzieje z człowiekiem podającym sobie alkohol drogą doustną, a co się dzieje z tym który podaje go sobie doodbytniczo.

ohlala

@Ivanhoe

Alkohol to trochę inna sprawa, ale jeśli chodzi o pokarmy płynne, to ludzie naprawdę różne rzeczy sobie wkładają i nic im nie jest. Po jednorazowej lewatywie z zupy była niewielka szansa na to, że coś się stanie.

bazienka

taaa ale tu mowimy o robieniu jej NA SILE ( autor przywiazany do krzesla)
tez mi tak robiono z powodu zaparc- bez znieczulenia, bez lubrykacji. do dzis sztywnieje gdy np. partner przypadkowo mnie tam dotknie podczas pieszczot. a kazda kupa to dla mnie masakra emocjonalna.

Ivanhoe

@derp - ale dlaczego nietrafny ten przykład z alkoholem, w kontekście zdania FoxyLadie że "można tam napchać naprawdę dziwnych rzeczy. I nie idzie to do 'wnętrza ciała'. Nie jest to w ogóle możliwe". Ludzie robią też lewatywy z kawy, rumianku, siemieniem lnianym, czy z solą. Zapewne jakieś wchłanianie w każdym przypadku zachodzi.

Promp

Właściwie to kiedyś używano tej formy "karmienia" jako właśnie karmienie + tortury. Szybko odkryli, że nie dość, że nie jest to skuteczne, to sporo osób zmarło w ten sposób. Ale jak Foxy napisała, jednorazowa akcja (szczególnie, że to sama ciecz z zupy) nie powinna zaszkodzić. Mimo wszystko nie polecam powtarzania. I nie mogę się zgodzić, że to nie jest molestowanie. Jedna rzecz podcierać tyłek, a inna wciskać coś na siłę w odbyt. Jest to czyn zakazany i przez prawo nawet zwany wykorzystaniem seksualnym

MrsMarvel Odpowiedz

Trochę porypana metoda, ale przestałeś być rozwydrzonym gnojem, zawsze to jakieś plusy.

Kalina Odpowiedz

Co tu się stało

JaneBlond008 Odpowiedz

A ja mysle, ze to nie byla zupa, tylko woda i, ze go wkrecily z ta zupa!

aceofspades Odpowiedz

Byłam bardzo podobnym dzieckiem, może z takim wyjątkiem, że nie wylewałam jedzenia na podłogę i nikogo nie terroryzowałam, po prostu odmawiałam jedzenia i nie było takiej rzeczy, która by mnie zmusiła. Rodzice próbowali wszystkiego, tak jak i w twoim przypadku, były prośby, groźby, obietnice, było odpuszczanie i głodowanie. Nie było tylko bicia, u mnie w domu się tego nie praktykowało.
No i cóż, zostało mi tak do dziś, że jestem strasznym niejadkiem. Nie jadam prawie żadnych warzyw, z mięs jedynie kurczaka, ryby nie tknę pod żadną postacią, żadnych kasz, ryżu, serów.
Mi po prostu to nigdy nie smakowało, gdy byłam zmuszana do jedzenia, to później wymiotowałam (a czasem od razu), teraz odruch wymiotny mam na samą myśl o tych produktach.
Żeby było śmieszniej, to kocham jeść i jem naprawdę dużo, po prostu mam swoje sprawdzone potrawy i zupełnie mi wystarczają.

Jaktoja

Jakie, jeśli można wiedzieć, bo wymieniłaś dość sporo produktów, których nie jadasz.

aceofspades

Kurczaka potrafię przygotować na około 20 sposobów, do tego zazwyczaj ziemniaki, również na kilka sposobów lub makarony. Z warzyw jadam tylko paprykę, ogórki (ale tylko świeże, żadnych kiszonych, korniszonów), sałatę i kukurydzę. No i ziemniaki oczywiście.
Zup nie jadam wcale.
No i to by było na tyle. Podstawą mojej diety jest kurczak, jem go codziennie, ale nie nudzi mi się, bo naprawdę mam na niego mnóstwo przepisów.

nata

Ziemniaki codziennie na obiad to raczej norma.

KawoszePrzybywajcie

@aceofspades
Mi się wydaje, że przez tak ubogą dietę masz dość spore niedobory witamin

aceofspades

Też mi się tak wydaje, dlatego co roku się badam na wszystko co się da, ale o dziwo zawsze wszystkie wyniki mam idealne.

chlef123 Odpowiedz

jakoś nie kupuję idei, żeby dziecko trzeba było jakkolwiek zmuszać do jedzenia. o ile rozlewanie/wyrzucanie na podłogę jedzenia jest powodem do klapsa, owszem, o tyle jeśli dziecko nie chce jeść, to bym go nie zmuszała. autorze - czy uważasz, że gdyby rodzice po prostu olali twoje niejadztwo, to byłbyś gotów na złość umarzeć z głodu? no chyba nie. kiedy byłam dzieckiem rodzice mojej koleżanki z klasy też odstawiali takie cyrki - mała dosłownie żywiła się chipsami, czekoladą i mcdonaldem, bo "przynajmniej coś jadła". sęk w tym, że ona wcale nie jadła mało w przeliczeniu na kalorie i jako jej koleżanka często słyszałam, że jest głodna czy coś by zjadła - po prostu rodzice zafiksowali sobie, że jeśli powiedzmy Marysia nie będzie jeść 4 razy dziennie, to umrze z głodu, dlatego każdy pominięty posiłek to była histeria i niemal modlitwy do Marysi, by zjadła cokolwiek, a wtedy szło już z górki: "no to kupcie mi happy meala" albo "dobrze, ale tylko słodką bułkę od pani Ewy z cukierni z sąsiedniego miasta". i wiecie co? ci biedni rodzice lecieli po te słodkie bułki i happy meale.

od tego czasu wiem, że jeśli moje dzieci będą wybrzydzały, zastosuję metody moich rodziców - nie chcesz, ok, ale nie dostaniesz nic lepszego, a jak już zgłodniejesz, to zjesz to, co zostawiłeś.

dzień czy dwa bez jedzenia nie zabiją zdrowego dziecka.

Anonimowane

Poniekąd tak, ale wyraźnie napisał - 2-tygodniowe głodówki i wizyty w szpitalu nie pomagały. A gwarantuje Ci, że w szpitalu nikt się z nim nie cackał.

chlef123

mów co chcesz, ale ja nie wierzę, że przez te dwa tygodnie autor nie jadł kompletnie nic. prawdopodobnie i tak miał wciskane jakieś kompoty, suchy chleb czy owoce, "zeby aby z głodu nie padł", tylko rodzice i otoczenie wychodzili z założenia, że "takie jedzenie to żadne jedzenie" i ponieważ autor nie jadał posiłków z talerza i przy stole, to w ich oczach nie jadł wcale. no bo powiedz, ale tak z ręką na sercu: czy słyszałeś o choćby jednym jedynym przypadku, by małe dziecko w kraju rozwiniętym umarło z głodu mając zapewniony normalny dostęp do jedzenia? bo ja nigdy, a w rodzinie mam kilku lekarzy, w tym pediatrę.

Biedronkawkropki

Wystarczyło, że przez te dwa tygodnie pił samą wodę. Takie głodówki przez wielu uważane są za lecznicze i teraz widzę je wszędzie rozpowszechniane. Także jak dla mnie bez problemu mógł nie jest przez dwa tygodnie wliczając w to głodówkę od owoców czy chleba.

paella

On opisuje historię, która dotyczyła bezpośrednio jego i skoro pisze, że nic nie jadł i lądował w szpitalu to nie jadł. To nie jest pisane przez jego rodziców, którzy to uważają, że nic nie jadł (znam wielu takich). Zresztą jaki szpital przyjąłby dziecko zupełnie zdrowe bez objawów wycieńczenia, gdyby było zupełnie zdrowe? Jeszcze w czasach PRLu?!

T0RI

Myśle, że autor nie był zupełnie zdrowy psychicznie. Można by go porównać do anorektyczki, tylko powód miał inny, więc bardzo możliwie, że by się zagłodził.

izka8520

@T0RI powód miał ten sam, poprawienie samooceny, tylko trochę inny rodzaj atencji jest potrzebny. Autor chciał uwagi rodziców, a anorektyczka chciałaby być uważana za piękną, bo taka szczupła

Olusza

Niby tak, ale dziecku też trzeba pozwolić na to, by miało jakieś preferencje żywieniowe i dawać mu wybór miedzy kilkoma produktami, pozwolić pomóc przy gotowaniu itp. Takie stawianie dziecka „albo jesz to co jesz, albo nic innego”, nie jest do końca dobre. Nie każdy musi lubić to co mamusia i tatuś, a potem takie dziecko jak sie nie naje na obiad, to potem po kryjomu bedzie podjadać jakieś pierdoly

Biedronkawkropki

@Olusza, no nie bardzo. Autor zaznaczył wyraźnie, że były to czasy PRL-u. Wtedy się jadło cokolwiek byle zjeść, nie było takiego wyboru jak teraz. Możliwe, że rodzice się gimnastykowali byle zapewnić mu jak największy wybór, ale w tamtych czasach było to ciężkie.

PurpleLila Odpowiedz

Czy to zdrowe? Nie miałeś potem jakiś problemów, nie wiem, z czymkolwiek?

Lavandavandy

Ta zupa i tak by się tam znalazła, tylko, hmmm...dłuższą, naturalną drogą...

Anonimowane

Ta, częściowo strawiona i w zupełnie innej formie. To pewnie byłoby niezdrowe, ale lewatywa na bank nie doszła do jelita cienkiego, także organizm sobie z tym poradził.

KlaraBarbara

Tak jak powiedział - był niedożywiony. Z pewnością negatywnie to wpłynęło na rozwój jego ciała

FoxyLadie

PurpleLila, zapewniam cię, że nie miał żadnych problemów po tym.

Panieneczkamakowa Odpowiedz

Hahaaa :D jelita to drugi mozg. Przeczyscily Ci zwoje magia pomidorowej i ozdrowiales!

Faraksa Odpowiedz

Przez chwilę miałam zawał, bo nie doczytałam, że zupa była wystudzona i już chciałam walnąć hejtem w twoją matkę jaką jest idiotką.

Ale zupa była wystudzona...
Prawdę mówiąc, zachowywałeś się jak głupi gnojek i podziw dla twoich rodziców, że nie wywieźli cię do lasu XD Skoro spokojne przekonywanie mamy nic nie dało, późniejsze bicie kablem też nie przyniosło efektów to nie można uznać że to wlewanie zupy do twojego dupska było aż tak złe.

Może nie było to zbyt ludzkie, ale i tak wyszedłeś na człowieka, bo zacząłeś normalnie jeść i nie wyglądałeś już jak człowiek z Auschwitz.

Pozdrawiam cieplutko wszystkich ♥️

aqew Odpowiedz

Sam przyznajesz, że podziałało . A niech by zrobiły to w dzisiejszych czasach to siedzieć by poszły.

Zobacz więcej komentarzy (24)
Dodaj anonimowe wyznanie