#Ln013

Wyszedłem z domu, przeszedłem kilka ulic, na skrzyżowaniu skręciłem w prawo. Na wprost mnie był ogromny budynek - garaż piętrowy, wszedłem na jego teren i windą wjechałem na najwyżej położony poziom.
Usiadłem z nogami na zewnątrz, spoglądałem ukradkiem w dół na asfaltową, twardą i ciemną ulicę. Na wprost mnie budynek z metalu i szkła.

Dzwoni telefon, ze zdjęcia patrzą na mnie tak nieaktualnie wesołe uśmiechnięte oczy, jedne zielone, drugie brązowe. To żona.
Nie odbieram. Mógłbym, ale to nic nie zmieni, nic nie zmieni przeszłości.

Minęło 9 miesięcy od pogrzebu 9-letniej dziewczynki z brązowymi oczkami, tak ufnie patrzącymi w moją stronę.
Potrzebowała nerki. Nikt jej nie dał nerki, chciałem dać jej swoją, dałbym jej wszystkie narządy, jakich by potrzebowała. Płuca, wątrobę... Serce już moje dawno miała, ale to bijące też bym jej oddał, gdybym pasował.
Nie pasowałem, ojciec nie pasował do dziecka.

Druga osoba na zdjęciu, zielonooka blondynka, żona... Która po tylu latach przyznała się, że to nie była moja córka.

Jak do cholery jasnej przejść nad tym do normalności?! Dni, tygodnie, lata - pełne kłamstwa i obłudy! Ku*wa mać!
To nie jest apel, po prostu robię wszystko, żeby wyrzucić z siebie trochę tego co czuję, mając nadzieję, że obarczając was sam poczuję się lepiej.
rebeka13 Odpowiedz

Wiem, że to w niczym Ci autorze nie pomoże ale mam do napisania dwie rzeczy: 1) Bardzo często się zdarza, że nawet biologiczni rodzice nie nadają się na dawców dla swoich dzieci. I choć żona wyrządziła Ci ogromną krzywdę to nie ma pewności, że będąc biologicznym ojcem mógłbyś jednak uratować córeczkę.
2) Jesteś pewien, że żona powiedziała prawdę o tym, że nie byłeś ojcem? Znałam kiedyś trzy kobiety, które po stracie dziecka, wiedząc że małżeństwa nie dadzą już rady uratować (ok 50% małżeństw rozpada się w przeciągu roku po śmierci dziecka), nakłamały ojcom że jednak ojcami nie byli bo myślały, że ten sposób zmniejszą ich cierpienie. Znałam też jedną, która wiedząc że jej widok łamie mężowi serce po śmierci syna (chłopiec wyglądał identycznie jak matka, oboje nosili też krótkie włosy) zmieniła imię i nazwisko i uciekła do innego kraju, bo liczyła na to, że w ten sposób mu pomoże.
PS Powodzenia autorze. I pamiętaj, rodzicem nie jest ten kto spłodził a ten kto wychował.

KorbenDallas

W wyznaniu chodziło o zdradę i obłudę życia w niej.twe mamlanie o tym że znałaś kogoś tam kto miał trzy nogi nie zmieni sytuacji ziomka.Dodatkowo sądząc po manipulacji jakiej się dopuszczasz, uważam że jesteś ograniczoną feministką .ograniczoną wiekiem lub schematami w twej lepetynce.

PlayingTheAngel

Już korben uczyć się idź. Pszyrki się naucz, bo szkółka niedługo i nie używaj słów których nie rozumiesz.

Perseusz2002 Odpowiedz

Rzadko widzę tutaj tak bolesne i szczere wyznanie, dziecko o którym mówisz była twoją córką mimo innych genów, kochała ciebie tak mocno jak ty ją za to żona... jedyne co mogę powiedzieć to trzymaj się, jak weźmiesz się w garść możesz zrobić wszystko...

Anda Odpowiedz

Córka Cię kochała, a Ty kochałeś ją. Tylko to się liczy. Zostaliście oboje okłamani przez twoją żonę, ale to nie zmienia faktu że byliście rodziną.

Bandziorek Odpowiedz

a może rzeczywiście żona chciała jakoś Ci ulżyć w cierpieniu? bo ojciec nie pasował (i się tym zadręczał- że nie mógł pomóc dziecku, swojemu dziecku) to lepiej powiedzieć że nie był ojcem tym biologicznym? lepiej żebyś nienawidził ją za "zdradę" niż siebie za biologię? rebeka ma rację- bycie rodzicem nie daje gwarancji, że będziesz pasować (mało było historii, że rodzicie robili drugie dziecko żeby pasowało do tego chorego? bo rodzeństwo raczej pasuje...)

Kyappu Odpowiedz

Chłopie, nic nie jest w stanie opisać tego co czujesz, i mówienie ci że zapomnisz lub cokolwiek takiego nie ma sensu... Prawda jest taka że nigdy nie zapomnisz. Musisz nauczyć się żyć z bólem, na zawsze pamiętając o twojej córce, bo nią była
Pamiętaj, nie ten ojcem kto spłodził a ten kto wychował.

Gro9 Odpowiedz

Córką była Twoją. Ważne co czułeś jak chwytałeś jej małą rączkę. Tu geny nie mają nic do rzeczy. A żonę w trymiga wypier... z domu i niech szuka szczęścia pod mostem. Tam jej miejsce. A wszystkie feministki i obrączynie kobiet (to był chwilowy skok w bok / miała prawo się wyszaleć / itp.) mogą mnie w du.. pocałować. Nawet jak się jej zdarzył wypad po pijaku i zaszła. To nie tłumaczy życia w kłamstwie.

Tyvara

Każda normalna kobieta, nawet jest jest wojującą feministką, aktywistką, obronczynią praw kobiet, itd itp, nie powie ci ze "to był tylko chwilowy skok w bok/miala prawo sie wyszalec". Kobiety o ktorych tu wspomniales mogą byc co najwyżej feminazistkami. I rada na przyszłość - nie kieruj sie stereotypami <3

Lavellan

Takie "usprawiedliwienia" zdrady są po prostu żałosne. Zwykła szmata i tyle.

Luna2 Odpowiedz

Przykro mi to słyszeć, ale skoro czułeś miłość do tej małej persony to była twoją córką i nikt tego nie zmieni. Tu nie chodzi o geny, a o wychowanie. Żonę zaś wywal z domu. Jak naprawdę cię kochała to powinna powiedzieć, że była taka, a nie inna sytuacja z twoją córką. Pozdrowienia autorze i postaraj się żyć dalej.

MazikeenMaze Odpowiedz

Według mnie człowiek może znieść i przeżyć wszystko, z jednym tylko wyjątkiem, którym jest strata dziecka.
To dziecko powinno pochować rodzica, nigdy odwrotnie.
Życzę Ci autorze siły oraz odnalezienia sensu życia po tym, co Cię spotkało.

Wondei Odpowiedz

To wyznanie mnie wzroszyło,po części dlatego bo napisałeś to w taki niezwykły (dla mnie) sposób, a nie:moje dziecko nie było mowy dzieckiem.Jestem totalnie załamany.

JestemCzarnymKotem Odpowiedz

Jakie trudne, ciężkie i szczere to jest... Nie zdajesz sobie nawet sprawy z tego, Autorze, jak bardzo mnie poruszyło Twoje wyznanie. Żałuję, że nie mogę być przy Tobie. Że nie mogę Ci pomóc. Że nie mogę wziąć choć odrobiny Twojego cierpienia na siebie. Że nie mogę nawet wspólnie z Tobą pomilczeć. Mam po prostu nadzieję, że kiedyś los będzie po Twojej stronie, bardzo Ci tego życzę.

Zobacz więcej komentarzy (13)
Dodaj anonimowe wyznanie